Szukaj na tym blogu

17 grudnia 2020

Projekt: "Przyszłość".

287. Miały mnie zerżnąć na tej podłodze.

Miały mnie zerżnąć na tej podłodze. Nie wiedziałem nawet w jaki sposób. Być może, chciałem jeszcze bardziej podkręcić atmosferę, zrobić tak, by było jeszcze bardziej pikantnie. Nie wiem. No cóż.


Spojrzały po sobie tak, jakby właśnie tylko na to czekały. Skubane! Nie doceniałem ich. Widziałem w ich oczach to specyficzne zadowolenie, którego nie da się pomylić z niczym innym. Widziałem nieukrywaną satysfakcję. Chociaż tak przy okazji nie wiem, czemu miałyby być niezadowolone. Trudno było się im dziwić. Chciały mnie zerznąć możliwie jak najdokładniej.  
-Co ty na to? Spróbujemy? - odezwała się w końcu Beatka. 
Jola Uśmiechnęła się szelmowsko. Mogłem tylko domyśleć się jej myśli. 
-No dobra, bierzemy go. 
O kurwa, już się czuję jak towar w sklepie!” - pomyślałem. 
-Hmm… tylko, kurczę jak? - dodała podniecona dziewczyna. 
 Stały tak przede mną i patrzyły na mnie jak na nowy telewizor. Woda z głośnym szumem lała się z natrysków, a reszta klasy kochała się w najlepsze. Tylko niektórzy byli w stanie dostrzec to, co zachodzi między nami. Nie było szans, by w jakimś przewidywalnym czasie to miało się skończyć. Na dodatek jakimś dziwnym trafem w szatniach obok zrobiło się całkowicie pusto i cicho. Tak jakby wszystkich pozostałych uczniów gdzieś wymiotło. W tym momencie jeszcze nie zastanawiałem się nad tym, co może być tego przyczyną.
 -No to, co robimy, - odezwała się po chwili Jola.
W pierwszym momencie trochę się speszyłem a może nawet wystraszyłem i dlatego się odezwałem:
-Tu?!
Moja reakcja nie zrobiła na nich większego wrażenia.
-No, tu. Jakiś problem? - spytała łagodnie.
Wciąż nie mogło to do mnie dotrzeć.
-Na tej podłodze? - jęknąłem.
Jolka uśmiechnęła się chytrze.
-No tak.
Czułem, że jestem w czarnej dupie.
-Chyba żartujecie?! - rzuciłem wzburzonym głosem. - Tu jest ślisko, brudno i w ogóle jakoś nie mam ochoty się tu kłaść.
Myślałem, że uda mi się zmienić ich zdanie. Niestety Beata zgodziła się z koleżanką, mówiąc:
-No i co z tego?
Zaczynało brakować mi argumentów.
-Ale… no wiesz, tak nie bardzo… 
Jola spojrzała s w stronę drugiej dziewczyny i uśmiechnęła się jeszcze bardziej bezczelnie.
-He… o nie, nie.  Beata on próbuje się stawiać. Ma się położyć?
Sam uśmiech drugiej laski mógł służyć za odpowiedź.  
 -No jak?! Niech się kładzie, - usłyszałem odpowiedź. 
No to klops, wyrok już zapadł. Teraz mogłem czekać tylko na jego wykonanie. 
-Słyszałeś?! Na podłogę! - rozkazała Jola. 
Mimo że to była tylko zabawa, mój niepokój wciąż utrzymywał się na dość wysokim poziomie. Nie mogłem przewidzieć, co stanie się za kilka minut.
-Dziewczyny, no co wy…  
Jolka zmarszczyła brwi. 
-Mamy ci pomóc?! 
W tym momencie pękłem. Nastąpiło we mnie jakieś ciche przyzwolenie na to, co miały zamiar ze mną zrobić. Bez względu na skutki. Można powiedzieć, że się poddałem. Chociaż nie wiem, czy tak można to nazwać. Wszystko, co robiliśmy było tylko grą. 
-No nie. Sam dam radę, - jęknąłem.
W oczach dziewczyny zauważyłem triumf. 
-No, ja też tak myślę, - odezwała się z satysfakcją. 
W tym momencie nastąpiła chwila niemej ciszy. Najwyraźniej czekały na moją reakcję. Nie wiem, dlaczego to robiłem, ale się ociągałem. Nie chciałem tego zrobić, chociaż to wszystko mogło być niezwykle ekscytujące. 
Miały mnie zerżnąć na tej podłodze. Nie wiedziałem nawet w jaki sposób. Być może, chciałem jeszcze bardziej podkręcić atmosferę, zrobić tak, by było jeszcze bardziej pikantnie. Nie wiem. No cóż.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...