Szukaj na tym blogu

11 stycznia 2021

Projekt: "Przyszłość".

312. Zostałem królikiem doświadczalnym.


Miałem jedynie tę świadomość, że z jakichś niewyjaśnionych przyczyn zostałem królikiem doświadczalnym w tym ich wielkim laboratorium. 


W tym samym momencie poczułem, że robi mi się słabo. Nagle całkiem opadłem z sił i osunąłem się na kozetkę.  To następowało bardzo szybko i nie umiałem nad tym zapanować. Zrobiłem się ociężały i apatyczny. Nie chciałem już myśleć i zastanawiać się nad niczym. Chciałem po prostu położyć się i zasnąć. Nic więcej. Oczy same się zamykały. 

W ostatniej chwili spostrzegłem, że pochyla się nade mną i patrzy na moją twarz. Miałem wrażenie, że właśnie takiego rezultatu się spodziewała. No cóż, nie wiem co takiego mi zaaplikowała, ale byłem święcie przekonany, że nie pozostaje mi już nic innego jak tylko oddać się w objęcia Morfeusza i obudzić się za jakiś czas świeżym i wypoczętym. 

Niestety nic takiego się nie stało. Owszem moje funkcje życiowe uległy znacznemu spowolnieniu, każdy ruch był trudny, a myśli stały się gęste niczym miód, ale w jakiś przedziwny sposób wciąż pozostawałem w stanie względnego czuwania. Widziałem słyszałem i rejestrowałem wszystko w miarę normalnie. O ile tak to można nazwać. 

Leżałem na wznak na tej kozetce. Jako że zagłówek uniesiony był nieco do góry bez trudu mogłem obserwowć co dzieje się zarówno z moim ciałem jak i otoczeniem wokół mnie. Oczywiście byłem goły jak święty turecki. Leżałem z ramionami ułożonymi wzdłuż tułowia. Moje nogi były złącozne a pomiędzy udami ściskałem potężne jeja. 

Tak one też zrobiły się wielkie. Były jak bomby atomowe. Przewracały się w moim kroku jak siata pełna zakupów. Byłem na tyle obojętny, że nie odczuwałem już strachu a jedynie jakąś taką dziwną ciekawość, no i oczywiście wciąż narastające podniecenie. Mój kutas sterczał do góry jak maczuga rozbójnika wciśnięta w kretowisko. Stopniowo przestawałem myśleć o czymkolwiek innym niż tylko o seksie. Tak jakby to on był wyznacznikiem wszystkiego co liczy się w życiu. 

Stała przy biurku odwrócona do mnie tyłem i znów grzebała w owym metalowym pudełeczku. Wiedziałem, że za chwilę wyjmie nową strzykawkę i wpieprzy mi jeszcze coś innego. Choć nie miałem pojęcia co to będzie i na jakie skutki działania będę narażony, nie przejmowałem się. Po poprzednich dwóch zastrzykach zobojętniałem na tyle, że nie byłem w stanie zaprotestować. Miałem jedynie tę świadomość, że z jakichś niewyjaśnionych przyczyn zostałem królikiem doświadczalnym w tym ich wielkim laboratorium. Zdawałem sobie sprawę, że nie pytali mnie o zdanie, zamknęli, nie pozwolili wyjść a teraz szprycują jakimś świństwem mającym ze mnie zrobić Frankensteina czy cyberseks robota. Wiedziałem, że na nic nie wyrażałem zgody i wszystko robią wbrew mojej woli. Lecz, czy naprawdę? Czy rzeczywiście tak było?  A może chciałem zostać tym przed czym tak bardzo się broniłem?  Trudno powiedzieć czy to było działanie tylko tych leków, czy też moje własne ukryte pragnienia dawały o sobie znać. Może po prostu w tej chwili coś się we mnie pękło, coś się odblokowało. Może do tej pory sam siebie nie znałem. Może w tym momencie ujawniła się moja ukryta ciemna strona. W każdym bądź razie byłem niezmiernie ciekawy co mi dadzą, jak zareaguje moje ciało i co najważniejsze, jak ono jeszcze się zmieni. Cała reszta, choć może bardziej poważna była gdzieś na drugim planie i nie stanowiła teraz dla mnie wielkiego problemu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...