Szukaj na tym blogu

2 stycznia 2021

Projekt: "Przyszłość".

303. Kilka zastrzyków.

-Zapomnieliśmy zrobić panu kilka zastrzyków. Ach, ale to drobnostka. Pani Zosia się tym zajmie. Za chwilę będzie po kłopocie. 


Spostrzegłem, że jestem w jakimś kitlu. Ubranie przypominało białą, długą, prostą w kroju koszulę nocną. Była uszyta ze zwykłego płótna i niczym specjalnym się nie wyróżniała. Poza tym doskonale zdawałem sobie sprawę, że w tym momencie nie powinienem jej mieć na sobie. To dziwne, bo nie wiedziałem skąd się na mnie wzięła. Nie pamiętałem, aby mnie w nią ubierali. Co gorsza, czułem, że pod spodem nie miałem już nic. Patrzyłem na swoje stopy. Byłem boso. 
“Co tu się dzieje?!” - myślałem.
To dziwne uczucie wiedzieć, że nic pod spodem się nie ma. Nawet slipów. Nie sprawdzałem tego, ale wiedziałem, że tak jest. Czułem to.
-Eee… proszę pana… - zwróciłem się do faceta. 
Przyjrzał mi się bardziej uważnie. 
-Tak? Jakiś problem? - spytał.
Poprawiłem pozycję, założyłem nogę na nogę. 
“Jak tak zrobię, to gościu się nie zorientuje, że sprawdzam, czy aby na pewno jestem goły. Cholera, ale to głupie tak sprawdzać i tak się kryć. Przecież on na pewno wie. No na pewno wie”, - kombinowałem.  
Upewniłem się jeszcze, że na pewno pod spodem nie mam już nic. Mój kutas przewracał się pomiędzy moimi udami. Na dodatek, choć nie wiem, dlaczego zaczynał sztywnieć jakby nażarł się krochmalu. Zdawałem sobie sprawę, że za chwilę będzie to widać. Nie wiedziałem jak się zachować. 
-No wie pan… no… 
Gość, który siedział przede mną, zdawał się o niczym nie wiedzieć.
-Tak? Słucham… 
-Hmm… no wie pan… to… 
Mężczyzna wstał, zaplótł ręce na piersi i z szelmowskim uśmiechem powiedział:
-Ach, rozumiem, to nic takiego. Niech się pan nie przejmuje. Musieliśmy pana rozebrać do tych badań. Sam pan rozumie… ciężko by było… 
W mojej głowie natychmiast zaczęły tworzyć się pytania. 
“No nie, o co mu chodzi?! Od kiedy to do badań rozbierają do naga?! Co to w ogóle za badania? Przecież nikt mnie o nich wcześniej nie informował. Czy powinienem zaczynać się niepokoić?”
Mężczyzna zbliżył się do mnie. Odruchowo się cofnąłem. Skąd mogłem wiedzieć, jakie ma zamiary. 
“Czy on czasem nie jest homoseksualistą? Czy nie będzie chciał się do mnie dobierać? To by było straszne. Może nie. Może nic takiego się nie stanie. Miejmy nadzieję”  - przejmowałem się. 
Spoglądałem na niego dziwnie. Tak mi się zdawało. Skrzywiłem się trochę, ale on uśmiechnął się jeszcze bardziej i powiedział:
-Spokojnie, niech się pan nie obawia. Nic panu nie zrobię. 
Trochę pomogło, ale, w sumie nie byłem taki pewien, czy wszystko jest okej. Po tym co się ostatnio wydarzyło, po tym, co tam przerzedłem chyba już wszystko było możliwe. Nie chciałem się zdziwić, jakby zaczął paradować przede mną z kutasem na wierzchu albo, nie daj Boże, jeszcze coś gorszego. 
Po krótkiej chwili facet odwrócił się do mnie tyłem i usiadł na swoim miejscu. Zdjąłem nogę z kolana i delikatnie rozsunąłem uda. Moje jaja opadły do dołu, ale kutas już nie. W pierwszym momencie nie wiedziałem, dlaczego tak się stało. Dopiero po chwili uświadamiam sobie, że przecież on już sterczy jak głupi. 
“Kurwa mać,” - pomyślałem sobie, - “jeszcze tego brakowało!”
Zdawałem sobie sprawę, że jestem podniecony i nie umiem nad tym zapanować. 
Po chwili wszystko wyglądało tak, jakby nic się nie zmieniło. Facet już siedział na swoim miejscu i spoglądał na biurko. Jeszcze raz przejrzał papiery, coś przeczytał, odłożył wszystko, oparł dłonie na blacie i zwrócił się do mnie:
-No tak, tu wszystko w porządku, tu też, aha… wie pan co, zapomnieliśmy zrobić panu kilka zastrzyków. Ach, ale to drobnostka. Pani Zosia się tym zajmie. Za chwilę będzie po kłopocie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...