Szukaj na tym blogu

12 stycznia 2021

Projekt: "Przyszłość".

313. Zastrzyk w pępuszek.


-Och, dobrze, dobrze… niech będzie… Proszę zastrzyk w pępuszek, - powiedziałem prowokacyjnie. 


Wreszcie wyprostowała się i odwróciła. Z wrażenia szeroko otworzyłem usta. Nie przypuszczałem, że tego dnia mogę doznać jeszcze większego szoku niż ten, który mi się przytrafił. Myślałem, że będzie to kolejny zastrzyk w pośladek lub w ramię, że tylko o to im chodzi i że żadnych innych atrakcji już nie będzie. Oczywiście były. Jak najbardziej, i to jeszcze jakie! 

Jej luźna zwiewna bluzka była rozpięta a pod spodem nie było stanika. Z wrażenia zakręciło mi się w głowie. “

“To niemożliwe”, - myślałem, - “co się tutaj dzieje! No nie, nie… Ja nie chcę! Och, nie chcę na to patrzeć!”

Patrzyłem jednak. Chwila zadawała się być wiecznością. Połówki jasnoniebieskiej bluzeczki rozchylały się na boki a pośrodku majaczyły olbrzymie cycki. Były nieco obwisłe, ale absolutnie to mi nie przeszkadzało. Były obwisłe w takim stopniu, w jakim powinny być przy tej wielkości i ciężarze. Uformowane na kształt gruszki, przywodziły na myśl dwa duże kondomy napełnione wodą. Wisienką na torcie (w przenośni i naprawdę) były talerzowane ciemnobrązowe brodawki i grube chropowate suty sterczące w ich środku. 

Zaparło mi dech w piersiach. Miałem wrażenie, że czymś się zachłysnąłem. 

-Hyk… eee… - wydobyło się z mojego gardła. 

Byłem tak zaaferowany, że nie zwróciłem uwagi na to, co trzyma w ręku. To znaczy, nie powiem, wszystko widziałem, ale nie reagowałem tak, jak moim zdaniem powinienem. Strzykawka była jeszcze większa niż te poprzednie a igła dłuższa i grubsza. Właściwie to ten sprzęt w tej chwili powinien przykuć moją uwagę. Te gabaryty były bardziej właściwe dla konia niż dla człowieka. Mnie jednak wszystko wydawało się w porządku. Prawdopodobnie zabieg z pokazaniem piersi był celowy i zamierzony. Być może wiedziała, że się wystraszę i nawet będę chciał uciekać. Chcąc ułatwić sobie zadanie dokonała takiego sprytnego zabiegu. Patrząc z jej strony trudno było odmówić jej sprytu. To, co zrobiła wydawało się być słuszne i logiczne. 

Nim zdążyłem się zorientować stała już obok mnie. Moje serce biło jak oszalałe. Kutas aż rwał się, aby zaparkować między tymi ogromnymi balonami. Widziałem, że robi się jaszcze grubszy a ze wszystkich stron wychodzą fioletowe żyły. Nie zdziwiłbym się, gdybym w tej chwili zerwał się nagle na równe nogi i rzucił na nią jak rozwścieczone zwierzę. W czym był problem, żeby wyruchać ją tutaj jak starą sukę? 

Nie zrobiłem jednak nic. Leżałem tylko jak potulny baranek i czekałem na to co ona mi zrobi tym czymś. Dyszałem ciężko. Próbowałem się do niej uśmiechać, ale jakoś nie bardzo mi to wychodziło. Uśmiech był tylko sztucznym grymasem, który nie oznaczał kompletnie nic. Patrzyłem na jej wielkie cyce i pragnąłem, żeby wszystko toczyło się dalej.

-Ojojoj… ale się pan spina, panie Robercie, - westchnęła.

Stuknęła dwa razy w strzykawkę i delikatnie nacisnęła tłoczek wypuszczając powietrze. 

-Gdzie… gdzie teraz? - stęknąłem cicho.

Wiedziałem, że po tym zastrzyku stanie się coś, co zmieni mnie na zawsze, ale nie byłem w stanie przedsięwziąć żadnych środków. 

-A jak pan myśli, co?  No co, gdzie teraz ukłujemy? - odezwała się dobrotliwie.

Trudno było mi zapanować nad narastającymi emocjami.

-Nie wiem, och nie wiem… 

Pochyliła się delikatnie. Jej wielkie balony zawisły nade mną. Chciałem ich dotknąć, lecz nie zrobiłem nic. 

-No to ja panu powiem, panie Robercie… w pępuszek, w pępuszek… 

Poczułem, że odpływam. 

-Och tam! Nie. Nie tam.

Skrzywiła się. Uniosła palec i pogroziła mi.

-Nie, nie, nie… nie protestujemy. Dostajemy zastrzyczek w pępuszek, panie Robercie, prawda?

Jej pieszczotliwy głos i stanowczość sprawiły, że się poddałem. 

-Och, dobrze, dobrze… niech będzie… Proszę zastrzyk w pępuszek, - powiedziałem prowokacyjnie. 

Nie wiedziałem, czy jeszcze jestem sobą, czy już nie. Działy się dziwne rzeczy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...