Szukaj na tym blogu

19 stycznia 2021

Projekt: "Przyszłość".

320. Ta kobieta prowokowała.


Tak, ta kobieta prowokowała. Po tym co ze mną zrobiła, już samo przebywanie w tym samym pomieszczeniu było ryzykowne, a paradowanie z gołymi cyckami było proszeniem się o kłopoty. Tak czy inaczej, ona zdawała się tego nie dostrzegać. 


-No niby zgadza się, zielony jeszcze nie jestem, - powiedziałem już bardziej wyluzowanym tonem, - rozumiejąc, że to, co usłyszałem było tylko żartem. 

 Jeszcze raz rzuciłem krytycznym okiem na swoje odbicie w lustrze. Chyba nie miałem powodów do tak gwałtownej reakcji. Nie wyglądałem źle, a tak na marginesie, zawsze chciałem taki być. Miałem teraz około dwóch metrów wzrostu, co w połączeniu z masywniejszą budową ciała sprawiało bardzo dobre wrażenie. Wyglądałem jak ktoś, kto większość swojego życia spędza na siłowni. Na moim ciele widać było każdy, najmniejszy bodaj mięsień. Mogłem się pochwalić szeroką klatką piersiowa solidnym sześciopakiem na brzuchu. Moje ramiona i nogi były jak u gladiatora. Mógłbym teraz spokojnie brać udział w zawodach MMA. 

Pomyślałem sobie: “chłopie, naprawdę nie masz czego żałować”. Z każdym kolejnym spojrzeniem wszystko wywoływało we mnie coraz większe zadowolenie. Nie miałem pojęcia co to za obiekt, jaka instytucja się w nim mieści i czy w ogóle kiedykolwiek stąd wyjdę, ale nie przejmowałem się tym. W jakiś dziwny sposób przestałem myśleć o przyszłości. Nie wzbudzała ona we mnie już takiego niepokoju jak na samym początku, zaraz po przebudzeniu. Liczyło się tylko to, co jest teraz i tutaj. Czułem się świetnie i to było najważniejsze. 

Powoli zaczynałem sobie uświadamiać, jak wiele energii w sobie w tej chwili posiadam. Czułem się jak młody bóg - dosłownie i w przenośni. Czułem moc. Czułem jak mnie rozpiera, jak kipi w każdej mojej komórce. Byłem wielki. Podświadomie szukałem sposobu, aby rozładować nagromadzoną energię. Miałem nieodpartą potrzebę działania, robienia czegoś, czegokolwiek, tworzenia, niszczenia. Miałem potrzebę zmian. Do głowy przychodził mi pomysł za pomysłem na ulepszenie działania wszystkiego, co widziałem i czymkolwiek byłem w stanie pomyśleć. Byłem coraz bardziej nakręcony. 

No i oczywiście było coś jeszcze. Była jeszcze jedna sprawa, a jakże. Jak mogłem o tym zapomnieć. Oczywiście to był popęd seksualny. Nie powiem, w tym momencie wszystko wydawało się być w jak najlepszym porządku. Był duży, bardzo duży. Czułem go tak samo jak mój dobry nastrój i tak samo jak mój nastrój zdawało mi się, że mam go całkowicie pod kontrolą. W ogóle na sam początek trzeba zadać sobie pytanie: co to rozumiem przez pojęcie kontrola? Nad czym tak w ogóle chciałem mieć kontrolę. Teraz mogę powiedzieć, że było to jedynie przeświadczenie niemające żadnej konkretnej treści. 

-No… no i jak się panu podoba pańskie nowe ciało? - rzuciła w moim kierunku z radosnym uśmiechem. 

Odwróciłem twarz od lustra, by spojrzeć na nią bezpośrednio. Stała obok mnie - duża, o pełnych obfitych kształtach, jak prawdziwa samica rozpłodowa. Chociaż w tej chwili wydawała się sporo mniejsza niż jeszcze kilka minut temu, to doskonale zdawałem sobie sprawę, że była to tylko kwestia perspektywy rozmiarów. Nie poprawiła swojej garderoby. Jej bluzka wciąż była rozpięta i rozchyla się na boki, a piersi swobodnie zwisały do dołu. Miałem wrażenie, że ubranie leży na niej tylko siłą grawitacji i wystarczy niewielki podmuch wiatru by spadło na podłogę niczym zdmuchnięty z drzewa liść.

Tak, ta kobieta prowokowała. Po tym co ze mną zrobiła, już samo przebywanie w tym samym pomieszczeniu było ryzykowne, a paradowanie z gołymi cyckami było proszeniem się o kłopoty. Tak czy inaczej, ona zdawała się tego nie dostrzegać. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...