Szukaj na tym blogu

21 marca 2021

Nieletnia.

2. Wiem co robię.


-Spokojnie, spokojnie wiem co robię... tylko się za szybko nie spuść, bo popsujesz całą zabawę, - powiedziała z miną prawdziwej profesjonalistki.


Jeżeli myślałem, że w ten sposób uda mi się z tego wywinąć, to grubo się myliłem. Nie dała się zbić z tropu. Wręcz przeciwnie, moje zachowanie coraz bardziej ją prowokowało. Była coraz bardziej zaczepna i zdeterminowana aż w końcu sięgnęła po argumenty, których nie mogłem odeprzeć. 

-No to jak pozwolisz mi, czy mam powiedzieć twojej żonie, że zerznąłeś sąsiadkę z naprzeciwka, - powiedziała, grożąc mi palcem.

Uśmiechała się, ale to wcale nie było śmieszne. Nagle poczułem, że robi mi się bardzo gorąco. Żyły w moich skroniach napięły się do granic możliwości. Wpadłem w panikę. 

-Eeeee... a ty skąd o tym wiesz, gówniaro?! - bąknąłem jak uczniak przyłapany na ściąganiu. 

-Nie interesuj się, bo dostaniesz kociej mordy. Ważne, że to zrobiłeś. Może nie? Mam fotki na komórce.

Zapadła chwila niezręcznej ciszy. Naprawdę nie wiedziałem, co mam zrobić. 

-No to jak, dasz sobie zwalić tego konia? Nie wiem, czemu się tak opierasz…

Chciałem powiedzieć coś bardziej subtelnego, ale z moich ust wyrwało się tylko:

-Osz ty mała jędzo, brzydka, piegowata, mała jędzo.

Uniosła palec wskazujący i pogroziła mi. 

-Tylko nie jędzo. Rozpinaj spodnie! 

Zrozumiałem, że nie mam wyboru. Trudno było przewidzieć co zrobi. Była zdolna do wszystkiego. Nie chciałem ryzykować mojego małżeństwa. 

-Dobra, ok, - odpowiedziałem z nieukrywaną złością.

Po tych słowach moje podniecenie poszybowało do góry, niczym rakieta. Nie umiałem sobie z tym poradzić. Na chwilę zostawiła mnie samego, podeszła do komody, rozsunęła szufladę i wyjęła z niej smartfona. Wybrała numer i zaczęła mówić:

-Słuchaj Jolka, za chwilę to zrobię. Oczywiście, ze tak, a coś ty myślała. Jesteś mi winna dwie stówy. Tak, nie oszukam cię… jak to jak nie będziesz wiedziała... będziesz zapewniam cię… Poczekaj chwilę… 

Nie wiedziałem, co to może znaczyć. Mogłem się tylko domyślać, ale i tak nie znałem szczegółów. 

Po chwili wróciła do mnie i rozsiadła się po turecku na łóżku. Jako że ja sam tego jeszcze nie zrobiłem, rozsunęła mój rozporek i wyciągnęła na wierzch wielkiego sterczącego kutasa. Patrzyłem, jak wprawnie go wyłuskuje i zastanawiałem się, gdzie taka młoda dziewczyna mogła się tego nauczyć. Z jednej strony byłem zafascynowany a z drugiej przestraszony jak jasna cholera. 

Spojrzała na mnie, uśmiechnęła się słodko i skwitowała:

-No widzisz, po co to było? Zaraz zrobię ci dobrze i będzie po wszystkim. Nie będziesz żałował, zapewniam… 

Nim się spostrzegłem, nie miałem już na sobie nie tylko spodni, ale też i slipów. Położyłem się na łóżku obok niej, zamknąłem oczy i zacząłem jęczeć. Nie mogłem uwierzyć w to, co się działo. Ja stary pryk obrabiany przez jakąś szesnastoletnią siksę, szok. Mimo wszystko muszę przyznać, że jak na tak młody wiek, miała w tej dziedzinie niesamowite doświadczenie. 

Jedną rękę zacisnęła u samej podstawy, przyciskając moje jaja i ściągając skórę do dołu tak, mocno, że bolało, a drugą ciągnęła do góry. Matko Boska co to była za jazda!

-No a teraz zabawimy się na całego, - powiedziała z triumfem.

-Osz ty kurwa mać! - zakląłem, czując jak jej wprawne dłonie przyprawiają mnie o gorący zawrót głowy.

-Spokojnie, spokojnie wiem co robię... tylko się za szybko nie spuść, bo popsujesz całą zabawę, - powiedziała z miną prawdziwej profesjonalistki.

Patrzyłem na nią i nie mogłem wyjść z podziwu.

-Gdzieżeś ty się tego nauczyła, ty mała zepsuta cipo! - jęknąłem.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...