Szukaj na tym blogu

15 marca 2021

Projekt: "Przyszłość".

376. Cały nadmiar mojej spermy. 


Patrzyłem jak zahipnotyzowany. Moja pała mokra, śliska, połyskująca od soków stopniowo wysuwała się z ciasnej pizdeczki a zaraz za nią gęstym potokiem wylewał się cały nadmiar mojej spermy. Dużo tego było. Bardzo dużo.


Słodkie, gorące uczucie opanowało całą moją świadomość. Nie byłem już w stanie myśleć o niczym innym jak tylko o tym co dzieje się tu i teraz. Regał skrzypiał i kołysał się tak jakby za chwilę miał się przewrócić. Dobrze, że był przykręcony do podłogi. Było dość głośno. Aż dziw, że jeszcze się nikt tu nie zjawił. 

-Och, och, ach… - odzywała się coraz donośniej. 

Zamknąłem oczy i zaciskam zęby. Po chwili wstrzymałem oddech. Pracowałem jak opętany. Nic innego mnie nie interesowało. Niesamowite gorące uczucie przeszywało całe moje ciało. Jeszcze tylko chwila, sekunda. 

Odpływałem. Stopniowo zapadała ciemność. Chwiałem się w posadach. Nie wiedziałem jakim cudem udaje mi się utrzymać na nogach.

Nagle wystrzał i nieznaczna ulga. Niewiele, a jednak. Och boże! Napiąłem się jeszcze bardziej. Czułem, że zaraz coś mi pęknie w skroni. 

Kolejny wystrzał! Serce łomotało tak mocno, że chyba dostawałem zawału. Tak się czułem. Ale to nie był zawał. Wciąż poruszałem biodrami. Teraz trochę wolniej, bardziej chaotycznie. 

Jeszcze jeden wystrzał. Wszystko w sekundowych odstępach. Usłyszałem jej donośny okrzyk. Wiedziałem, że muszę dać z siebie wszystko, sto procent.

Zgromadziłem cały zapas sił. Przegrupowałem się i podjąłem miarową szybką pracę. Pomimo orgazmu i wytrysku. Jeszcze chwila. Nie zamierzałem odpuszczać. Pompowałem w nią kolejne porcje mojego gorącego nasienia. Miałem wrażenie, że to się nigdy nie skończy. 

W końcu przestałem. Nie miałem już sił. Dyszałem ciężko. Moje serce waliło jak oszalałe. Było zajebiście. Byłem szczęśliwy i zadowolony. Nie umiałem tego wyrazić słowami.

Otworzyłem oczy i spojrzałem na nią. Była równie wykończona jak ja. Cała mokra od potu. Jej oczy były zamglone i trochę nieobecne, ale szybko wracały do siebie. 

Chciało mi się śmiać i płakać jednocześnie. Uświadomiłem sobie, że właśnie przeżyłem coś niesamowitego. Patrzyłem i nie mogłem uwierzyć w to co widzę. Mój kutas powoli zaczynał wiotczeć. 

Pomyślałem sobie, że to przecież niemożliwe. Od tak dawna nie był do tego zdolny. Czy skończyły się jego możliwości i wreszcie dotarł do kresu, czy też może trafiłem na odpowiednią partnerkę?  A może jedno i drugie. A może jeszcze coś innego.

Patrzyłem jak zahipnotyzowany. Moja pała mokra, śliska, połyskująca od soków stopniowo wysuwała się z ciasnej pizdeczki a zaraz za nią gęstym potokiem wylewał się cały nadmiar mojej spermy. Dużo tego było. Bardzo dużo. Trudno uwierzyć. Uderzył mnie intensywny odurzający zapach. To zapach mojego podniecenia. To zapach seksu i miłości. Teraz już wiedziałem, że chcę tu zostać i chcę robić to co robię. 

W momencie kiedy zaczynałem się zastanawiać co dalej? Czy próbować robić coś jeszcze? Może zmusić mojego jebakę do podniesienia się i zaliczyć jakiś kolejny numerek?  Czy też może dać sobie spokój? Właściwie zapomniałem, po co się tutaj znalazłem. Nie mogłem uwierzyć jak szybko może to człowiekowi wylecieć z głowy. Miejsce jak każde inne. Liczył się tylko seks. Właśnie w tym momencie usłyszałem za sobą szmer. Nie wystraszyłem się. Nie byłem nawet specjalnie zaskoczony. Nawet gdyby wszedł tu sam król Salomon nie zdziwiłbym się. Było mi wszystko jedno. Jakoś zobojętniałem.

Odwróciłem głowę. Może niezbyt szybko, ale dostatecznie gwałtownie, żeby zwrócić na siebie uwagę. Zobaczyłem ją. Drugą kobietę, która tutaj ze mną przyszła.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...