375. Ostro przeszedłem do rzeczy.
Ostro przeszedłem do rzeczy. Lepiej ułożyłem dłonie na jej udach. Zacisnąłem je jeszcze mocniej. Głęboko nabrałem powietrza i rozpocząłem miarową intensywną pracę moim tyłkiem. Pot ciekł po mnie strugami, ale nie zwracałem na to uwagi.
Czas upłynął. Trzeba było zaczynać. Patrząc jej w oczy wykonałem pierwsze pchnięcie. Głośno stęknęła i przesunęła się do przodu. Chwyciłem ją za biodra i przyciągnąłem do siebie. Mocno przytrzymałem. Nie pozwoliłem się już odsunąć.
Cofnąłem. Nabrałem powietrza w płuca i znowu uderzyłem.
-Och kurwa! Ja pierdolę! Nie dam rady, - pomyślałem sobie.
Jej cipka zacisnęła się tak mocno, że miałem wrażenie, iż mnie już stamtąd nie wypuści. Przypominałem sobie doświadczenie z poprzednią partnerką kiedy uwięziła mnie w sobie na dłuższy czas. To było cholernie głupie, ale myśl o tym podniecała mnie jeszcze bardziej. To oszałamiające znaleźć się w tak niefortunnej sytuacji.
Wyszedłem i znowu się wsunąłem. Tym razem szybciej i bardziej pewnie. Oczywiście w pierwszym momencie nie zdawałem sobie sprawy, że nie wychodzę z niej do końca. Mój kutas był tak długi, że zdawał się wypełniać ją całą. Całe jej ciało, tułów gdzieś do serca.
Drgnąłem. Wrażenie było dość ciekawe. Jakiś dziwny niepokój, a nawet lęk. Mimo to niespotykana satysfakcja. Doświadczenie czegoś zwierzęcego. No i te myśli, że to niemożliwe. Absolutnie niemożliwe. Budowa jej ciała na to nie pozwalała. A jednak.
Przyglądałem się. Zdawało mi się, że widzę jak mój wielki zaganiacz się w niej porusza. Miałem wrażenie, że przesuwa się pod jej skórą. Może to tylko wrażenie. A jeśli nie? Jak to się dzieje?
Wyszedłem i znów wsunąłem się do środka. Przepełniło mnie uczucie napływającego gorąca we wszystkie części mojego ciała i skupiające się na miejscach intymnych. Coś zasnuwało moje myśli mgłą zbliżającego się orgazmu. Jej cipka pulsowała i kurczyła się rytmicznie. Z każdą sekundą coraz bardziej zabierała mnie do raju.
Leżała. Spokojnie przyjmowała każdy mój ruch, każde pchnięcie. Zdawało mi się, że to wszystko powinno ją rozerwać, a jednak tak się nie działo. Dyszała ciężko i pojękiwała. Wiedziałem, że muszę coś z tym zrobić. Nie mogłem tak powoli tego ciągnąć, bo, tak czy inaczej, za chwilę wszystko się skończy. Wiedziałem, że to jest ostatnia prosta. Tak to właśnie wyglądało.
Ostro przeszedłem do rzeczy. Lepiej ułożyłem dłonie na jej udach. Zacisnąłem je jeszcze mocniej. Głęboko nabrałem powietrza i rozpocząłem miarową intensywną pracę moim tyłkiem. Pot ciekł po mnie strugami, ale nie zwracałem na to uwagi.
Środek mojego ciała, to znaczy same biodra, poruszały się jakby w rytm jakiejś szybkiej muzyki. Zupełnie jakbym był na siłowni lub fitness. Jakby to było jakieś ćwiczenie. W momencie kiedy głowa, szyja i klatka piersiowa pozostawały w prawie całkowitym bezruchu same biodra kołysały się jak nawiedzone. Sam byłem zdziwiony. Byłem zaskoczony, że tak dobrze mi to wychodzi, że mam taką sprawność fizyczną i dostatecznie dużo sił. Uświadomiłem sobie, że to przez te manipulacje genowe. Przecież tak bardzo mnie zmienili. Byłem górą mięśni, moje kości były dwa razy grubsze niż przedtem. Teoretycznie nie powinno być w tym nic dziwnego, a jednak nie mogłem w to uwierzyć.
Raz, raz, raz… tempo było już bardzo szybkie, pchnięcia gwałtowne, aczkolwiek dość krótkie. Wchodziłem w nią do samego końca, ale wysuwałem się tylko do połowy. Trudno to było wyjaśnić, ale wiedziałem, że tak jest lepiej niż to kiedy miałbym wychodzić do samego końca.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz