Szukaj na tym blogu

8 marca 2021

Projekt: "Przyszłość".

369. Nic więcej nie musiała robić. 


Kiedy moja młoda partnerka poczuła, że siedzi stabilnie, zaczęła delikatnie się huśtać, wykonując ruchy do dołu i do góry. Trudno było jej ujeżdżać mnie w jakimś szaleńczym tempie. To raczej było niemożliwe, ale przecież nie o to w tej sytuacji chodziło. Wystarczyło, że bardzo powoli poruszała się raz w jedną raz w drugą stronę. Nic więcej nie musiała robić. 


“Doskonale”, - pomyślałem. Mogłem rzucić się na nią i zrobić to bardzo gwałtownie, jak dzikus nie zważając na nic na okoliczności. Zdecydowałem się jednak na coś innego, coś bardziej subtelnego i okazałego. 

Podszedłem do niej. Cały czas na mnie patrzyła. Patrzyła w moje oczy poddańczo i wiernie jakby przeczuwając, co za chwilę się stanie. Jako że była bardzo lekka. Lekka jak dla mnie. Byłem przecież troglodytą, olbrzymem, którego pokrywała góra mięśni i uniesienie do góry drobnej dziewczyny nie stanowiło dla mnie absolutnie żadnego problemu. 

Podszedłem, chwyciłem gdzieś pod pachami i jednym płynnym delikatnym ruchem uniosłem ją do góry. Delikatna sylwetka poddała się moim ruchom jakby nic nie ważyła. Kątem oka spostrzegłem tylko jak jej nogi poruszają się bezwładnie. To rzeczywiście przywodziło na myśl  szmacianą lalkę, ale nią nie była. 

Trzymałem ją a ona wciąż patrzyła na mnie. Patrzyła i czekała. W pewnym momencie podjęła wyzwanie, zrozumiała, o co mi chodzi. Szeroko rozsunęła kolana i uniosła je do góry. 

To było właśnie to, na co czekałem. To było to, czego pragnąłem w tej chwili. Po jakimś czasie objęła boje biodra swoimi udami zaplotła łydki gdzieś na moim tyłku za plecami. Następnie uczepiła się szyi ramionami i przywarła do mnie niczym kleszcz. 


O to chodziło o to właśnie chodziło. “Moja mała biedna Kasia. Muszę jej pokazać jak to się robi”, - przewijało się przez moją głowę. Teraz wystarczyło delikatnie chwycić ją za pośladki i odpowiednio pokierować. Niezbyt dużo, tylko trochę. Trochę w lewo, trochę w prawo i już poczułem coś wilgotnego. To była jej cipeczka, malutka, mokra, słodka cipka. Skryta pod tą spódniczką trafiła prosto na łeb mojego nabrzmiałego twardego kutasa. Cieszyłem się jak dziecko. Nie mogłem uwierzyć w swoje szczęście. 

Nic się nie działo. Na razie tylko dotykałem. Bałem się wniknąć głębiej. To mógłby być dla niej szok. Moja pała była przecież taka ogromna. Mogłem zrobić jej krzywdę. Mogłem ją rozerwać, mogło ją boleć. Och tyle tego było.

Nie miałem pojęcia, jaki ruch wykonać w następnej kolejności, jak posunąć się dalej. W pewnym momencie ona sama przerwała niespokojne oczekiwanie i wykonała jeden bardziej gwałtowne posunięcie do dołu.  

-Och, - usłyszałem jej słodkie westchnienie i byłem już w środku. 

Pociemniało mi w oczach. “Boże”, - pomyślałem, - “nie wytrzymam”. Było tak ciasno, tak było mokro i gorąco, że się rozpływałem. Trudno było mi w to wszystko uwierzyć. Tym bardziej że nie było żadnego okrzyku bólu czy strachu. Absolutnie nic z tych rzeczy. Tylko delikatne drżenie całego jej ciała kiedy bardzo powoli opuszczała się do dołu i coraz bardziej pochłaniała mojego wielkiego fiuta. Czułem, że odpływam. 

Trudno było mi to wszystko ogarnąć swoimi zmysłami. Miałem wrażenie, że przynajmniej część ucieka mi przez palce, ale i tak czułem, że wiruję gdzieś w kosmosie. 

Szeroko rozstawiłem uda i wygiąłem się do tylu. Wszystko po to, by ona miała wygodnie, by mogła zająć na mnie odpowiednią pozycję. Tak, żebym odpowiednio głęboko w nią wnikał i żeby cała akcja zaczęła toczyć się płynnie i bez zgrzytów. Chciałem porządnego seksu z tą małą.

Tak też się stało. Kiedy moja młoda partnerka poczuła, że siedzi stabilnie, zaczęła delikatnie się huśtać, wykonując ruchy do dołu i do góry. Trudno było jej ujeżdżać mnie w jakimś szaleńczym tempie. To raczej było niemożliwe, ale przecież nie o to w tej sytuacji chodziło. Wystarczyło, że bardzo powoli poruszała się raz w jedną raz w drugą stronę. Nic więcej nie musiała robić. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...