Szukaj na tym blogu

19 marca 2021

Projekt: "Przyszłość".

380. Ty jesteś samcem rozpłodowym.


-Żyjemy w świecie degeneracji genetycznych, większość mężczyzn jest bezpłodnych, a jeśli już to rodzą się potworki a ty… - przerwała, - ty jesteś samcem rozpłodowym. Nie wiesz? 

-O cholera, - wyrwało się z mojego gardła. 


Absolutnie się tym nie przejęła. Przeszła do porządku dziennego, chociaż odezwała się wyjaśniając:

-Został za drzwiami. Pomyślałam sobie, że chyba jednak najpierw mnie przelecisz więc nie będzie potrzeby. 

Znów mnie zatkało. 

-He… i co? No tak tam, za drzwiami. Racja. 

Weszła mi w zdanie:

-Tak w ogóle przepraszam za najście. Wiem, że możesz być speszony. Dopiero zaczynasz. Może chcesz najpierw trochę porozmawiać?

Patrzyłem na nią jak oniemiały.

-Co? Nie. No oczywiście możemy zaczynać.

Miała wygoloną cipkę. Nie. Ona chyba była dokładnie wydepilowana. Gładka jak pupcia niemowlęcia ani śladu najmniejszego włoska, ani golenia. Nic, żadnych śladów. Żadnych podrażnień. Co jest? Może ona jest? Nie. Chyba nie. Gapiłem się jak głupek na jej gładką pizdeczkę na delikatnie wystające płatki i nie mogłem wydobyć z siebie ani słowa. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje. 

Wyprostowała się i całkowicie odwróciła w moją stronę. Byłem przekonany, że ruszy w moim kierunku. Zdawało się, że jest bardzo zdecydowana. Rozłożyła ramiona, chwyciła dwa brzegi firany, po czym rozsunęła je na boki. Nie wiem, czy robiła to celowo, ale w tej chwili zaprezentowała dokładnie wszystko, co miała i to w najbardziej cudowny sposób. Jej piersi sterczały jeszcze mocniej niż wcześniej a brodawki zdawały się do mnie mrugać porozumiewawczo. 

-Jeżeli się krępujesz możemy zaczekać. Nie ma sprawy, - powiedziała, - jeszcze raz przepraszam, ale pomyślałam sobie, że to jedyny sposób, aby się do ciebie dostać. Zdaje się, że jesteś idolem. 

Patrzyłem na nią.

-Co? Idolem? O czym ty mówisz?

Uśmiechnęła się jeszcze cieplej i jeszcze serdeczniej. 

-No nie chcę nic mówić, - powiedziała, ale zdaje się, że ustawiają się do ciebie bardzo długie kolejki.  

-Kolejki? Jakie kolejki?

-Och jesteś taki słodki. No tak. Tak jak mówili. Super, że udało mi się do ciebie tak wcześnie dostać. Mam nadzieję, że mnie nie wygonisz, że nie zgłosisz tego władzom. 

-Władzom?

Nie odpowiedziała na moje pytanie zamiast tego rzekła:

-Właśnie wkroczyłam wiek rozrodczy. Jestem zdecydowana na dziecko… 

Patrzyłem na nią wielkimi oczami.

-No to znajdź sobie jakiegoś przystojnego chłopaka… - powiedziałem i sam się zdziwiłem, że coś takiego padło z moich ust. 

-Żartujesz? - w jej oczach ujrzałem iskrę złości czy zadziorności. 

W sumie nie wiem co to było. Patrzyłem nadal nic nie rozumiejąc.

-Ach ty nic nie rozumiesz, jesteś przecież stamtąd…

Nic już nie mówiłem, a ona dodała:

-Żyjemy w świecie degeneracji genetycznych, większość mężczyzn jest bezpłodnych, a jeśli już to rodzą się potworki a ty… - przerwała, - ty jesteś samcem rozpłodowym. Nie wiesz? 

-O cholera, - wyrwało się z mojego gardła. 

Kiedy z samego rana spojrzałem w lustro wiedziałem, że właśnie o to chodzi, że tym mam się tu zajmować, ale powiedzenie tego tak wprost bez ogródek po prostu zwalało mnie z nóg. 

Usiadła na łóżku.

-Nie przejmuj się tym tak, - powiedziała, - zróbmy to i po sprawie.

Kręciło mi się w głowie. Rozczesałem włosy z zaszedłem ją z boku. 

-No wiesz, nie jestem pewien… 

-Proszę. Nie jestem bogata, stoję zbyt nisko w strukturze społecznej, normalnie nigdy się do ciebie nie dostanę. Jest tyle innych kobiet. Daj mi szansę. Masz wyjątkowe geny. 

Zawahałem się. 

-No wiesz, nie chodzi przecież o to. Jesteś jeszcze taka młoda… 

-Daj spokój. Jeśli się krępujesz to ja zacznę, - uśmiechnęła się.

Wreszcie się poddałem. Mój organizm domagał się seksu, kolejnego ruchanka, kolejnego numerku, niezależnie z kim i jak, byleby tylko rozładować to wciąż narastające napięcie, napięcie, które nie dawało mi spokoju. 

Odchyliła się do tyłu i rozłożyła uda. Wiedziałem, ze nie będę w stanie się powstrzymać. To i tak musiało się stać.


KONIEC




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...