379. Miała małe piersi.
Miała małe piersi. Małe jak u prawdziwej nastolatki. Małe, ale bardzo jędrne i napęczniałe z dużymi ciemnymi brodawkami i sterczącymi sutkami. Ślina mi pociekła zapragnąłem je wziąć w swoje usta i ssać. Zdaje się ze ona doskonale o tym wiedziała i prowadziła mnie jak po sznurku do jednego tylko celu.
Nawet nie zdążyłem powiedzieć proszę. Po prostu w pewnym momencie drzwi się otworzyły. Nie miałem czasu na zastanawianie się, na jakiekolwiek przemyślenia. To spadło na mnie tak nagle jak piorun z jasnego nieba i było tak silne, że nie byłem w stanie nic zrobić, w żaden sposób się obronić.
Pierwsze co zobaczyłem to młoda, bardzo młoda twarz. “Kasia?” - pomyślałem. Tak, to było pierwsze, co przemknęło mi przez myśl. Może była do niej podobna. Chyba tak, ale to nie była ona. Blondynka o jasnoniebieskich oczach.
Zatkało mnie. Nie wiedziałem co zrobić, jak się zachować. Byłem goły jak święty turecki. Mój kutas był gruby i długi jak wąż strażacki. Zwisał. Cholera jasna! Już nie zwisał. Nawet nie wiedziałem kiedy to się stało i jakim cudem. Wielka pała sterczała wycelowana w jej stronę i wcale nie miała zamiaru się położyć. Ona wiedziała co będzie się działo, co będzie działo się za chwilę. Wiedziała bardziej ode mnie.
Kurwa, nie wiem, dlaczego gapiłem się na jej twarz. Przecież ona także była naga, kompletnie naga i do tego obłędnie piękna. Tak czy inaczej, ja w tej chwil patrzyłem na jej twarz, na jej młodą buzię jak urzeczony. Zastanawiałem się dlaczego.
Nim zdążyłem się zorientować, nim dotarło do mnie co właściwe się dzieje, ona jak gdyby nigdy nic spokojnie zamknęła za sobą drzwi i przeszła w stronę okna. Otworzyła szerzej zasłony, odwróciła się do mnie przodem i powiedziała:
-Słońce. Lubię słońce, dużo słońca.
Była szczupła, delikatna i krucha. Jak laleczka, jak zabawka. Nie mogłem oderwać od niej oczu. Skąd się tutaj wzięła? Dlaczego przyszła i czego chce? Pojęcia mnie miałem. Wszystko zaczęło się mieszać, resztki wstydu i jednocześnie fascynacji. To musiało mieć tylko jeden skutek. Oczywiście niekontrolowany wybuch. Wybuch mojej… No właśnie, czego? Bałem się pomyśleć co może nastąpić, zanim to jeszcze nastąpiło.
Jasne skręcone w loki włosy upięte miała z tyłu głowy. Nieco ciemniejsze niż te u Kasi, ale równie subtelne i piękne. Oczy lekko zmrużone. O kolorze jasnego błękitu. Prawie stalowe wpatrywały się we mnie uważnie i czujnie. Kontrolowały każdy mój ruch. Położyła palec na swoich ustach, zagryzła go, a później delikatnie się uśmiechnęła.
Łup, łup, łup… waliło moje serce. Natura znów upominała się o swoje.
Musiałem na nią patrzeć, nie mogłem przerwać tego procesu. Prowokowała. Drugą ręką chwyciła firankę i wyciągnęła ją w moją stronę jakby chciała się zakryć. Co ona robi? Dlaczego tak się zachowuje? Nie miałem pojęcia coraz mniej miałem ochotę się nad tym zastanawiać.
Miała małe piersi. Małe jak u prawdziwej nastolatki. Małe, ale bardzo jędrne i napęczniałe z dużymi ciemnymi brodawkami i sterczącymi sutkami. Ślina mi pociekła zapragnąłem je wziąć w swoje usta i ssać. Zdaje się ze ona doskonale o tym wiedziała i prowadziła mnie jak po sznurku do jednego tylko celu.
-Najpierw mnie zerzniesz, a później mam ci posprzątać, czy wolisz odwrotnie? - spytała jakby zupełnie nic się nie stało.
Zabrakło mi tchu.
-Hyk, eee… - wyrwało się z mojego gardła.
Odruchowo przeniosłem wzrok na jej brzuch i pępek. Znów zjawisko. Wyglądała jak z czasopisma dla modelek. Brzuch książkowo płaski a pępek obłędnie głęboki. Musiałem zdobić się na dość duży wysiłek, aby już w tej chwili nie rzucić się na nią i nie zrobić tego co do mnie należało. To było trudne naprawdę trudne.
-Eee… chcesz sprzątać? - spytałem głupkowato, - a gdzie masz mopa?
Hahahaha… myślałem, że padnę trupem ze wstydu oczywiście to chyba najgłupsza wypowiedź w takiej sytuacji.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz