Szukaj na tym blogu

3 marca 2021

Projekt: "Przyszłość".

364. Na skraju wytrysku.


Byłem już na skraju wytrysku gigantycznego orgazmu i nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby to powstrzymać. Po co? Nie było sensu chciałem spuścić się w nią, w jej usteczka. To byłoby wspaniałe, ale niestety, niedane było mi tego doświadczyć. Nim zdążyłem się zorientować, ona przerwała. Byłem na zewnątrz. Po prostu uwolniła mnie, nawet nie bardzo wiem jak.


To, co jeszcze przed chwilą było ledwie błyśnięciem w mojej świadomości z każdą upływającą sekundą stawało się coraz wyraźniejsze, coraz bardziej ostre i jasne, aż w końcu stało się pewnością. Nie wiem, czy doznałem kolejnego szoku. Truto to w ten sposób nazwać. Raczej było to przejmujące uczucie wkraczania w coś niezwykłego, upojnego, gdzie zaskakiwanie i niedowierzanie miały być tak realne jak moja ręka. 

Trzymała mojego chuja w swojej małej, ale jakże pojemnej buzi. Kręciło mi się w głowie, czułem niesamowitą ciasnotę, wilgoć, gorąco a później podciśnienie. Coraz większe podciśnienie. To wrażenie coraz bardziej obejmowało moje podbrzusze a później cale ciało. Nogi robiły się miękkie, bardzo miękkie. Czułem słodkość nie tylko w kutasie, ale w całym ciele, dokładnie w każdej komórce. 

Patrzyłem na nią wytrzeszczonymi z wrażenia oczami. Miałem wrażenie, że zaraz wyjdą mi z orbit. “Jezu, dziewczyno co ty ze mną robisz?! Za chwilę skonam! Och nie, nie! Nie dam rady! Nie wytrzymam ani minuty dłużej! Proszę cię mała. Och, och! Boże tak, tak…” - kołatało się w moje głowie i nic nie mogłem na to poradzić. To było ode mnie silniejsze. Opanowywało mnie bez reszty.

Czułem jak wszystkie moje mięśnie zaczynają dygotać, najpierw powoli a później szybciej i szybciej. Trzęsłem się jak w febrze. Kolejne partie mojego ciała szarpały się w konwulsjach. 

Uniosła oczy, same oczy. Nie mogła więcej. Nie pozwalała na to ta specyficzna sytuacja. Patrzyła. Jej buzia, jej malutka buzia po brzegi, co do milimetra wypełniona była moim przyrodzeniem, a ona się uśmiechała. Uśmiechała się tak słodko i tak upojnie. Ten uśmiech przenikał mnie na wskroś. Nie dało się przed nim uciec. “Co ona robi?! Przecież to jest cios poniżej pasa”, - myślałem już chyba któryś raz z kolei.

To jeszcze nie był koniec tego całego teatru, tego przedstawienia. Dosłownie w następnej chwili poczułem jak jej drobniutka rączka chwyta mnie od spodu za mój worek i ściska tuż pod nasadą penisa. Nie wiem, gdybym mógł, gdybym był w stanie pewnie zawyłbym jakąś dziką arię do księżyca, ale nie mogłem wydusić z siebie żadnego dźwięku. Zatkało mnie i mogłem tylko ciężko wzdychać. 

Ścisnęła samą skórę, ale tak mocno, że aż zabolało. Jednak tak było wspaniale, lepiej niż mógłbym sobie wymarzyć. Kiedy tak mocno trzymała i ciągnęła do dołu, jej usteczka nie próżnowały. Nim zdążyłem się zorientować, zawirowało mi w głowie z taką siłą, że z trudem utrzymałem równowagę. 

Zaczęła ssać. Boże, to była dojarka elektryczna! Uczucie ciągnięcia wyrywało moją świadomość z butów. Błyskawicznie zapanowała ciemność i szum w uszach. Słyszałem tylko łomotanie własnego serca i nie miałem pojęcia gdzie jestem. 

Była przede mną - ona. Taka malutka. Drobniutkie ciało, jasne włosy i ciasna buzia obejmująca moje narzędzie w tak doskonały sposób, że wariowałem. To był cud coś, co trudno opisać. 

Byłem już na skraju wytrysku gigantycznego orgazmu i nawet przez myśl mi nie przeszło, żeby to powstrzymać. Po co? Nie było sensu chciałem spuścić się w nią, w jej usteczka. To byłoby wspaniałe, ale niestety, niedane było mi tego doświadczyć. Nim zdążyłem się zorientować, ona przerwała. Byłem na zewnątrz. Po prostu uwolniła mnie, nawet nie bardzo wiem jak.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...