Szukaj na tym blogu

17 marca 2021

Projekt: "Przyszłość".

378. Już wiem jak będzie wyglądała moja praca.


To, co najważniejsze, między moimi nogami niczym wąż strażacki kołysała się gigantyczna niemal pała a zaraz pod nią ciężki wór z ogromnymi jajami.

W tym samym momencie uświadomiłem sobie jedną rzecz. “Już wiem jak będzie wyglądała moja praca”.


Następnego poranka obudziłem się w niesłychanie miękkim i wygodnym łóżku, zbyt dużym jak na jedną osobę. Wciąż nie mogłem uwierzyć w to co się stało. Wszystko zdawało się być jakimś snem, który nie może  mieć nic wspólnego z rzeczywistością. Jednak kiedy spojrzałem w okno uświadomiłem sobie, że to jest prawda.

Miałem do swojej dyspozycji duży dom. Dom to zbyt skromne określenie. Przypominał raczej willę z salonem, kilkoma sypialniami i łazienkami. Kiedy wieczorem spytałem, czy aby na pewno będę mieszkał tu sam, dowiedziałem się, że tylko do momentu kiedy mi się to znudzi i nie postanowię dobrać sobie kogoś jeszcze. Wszystko będzie zależało od tego czy ja sam będę tego chciał. 

Przeciągnąłem się poleżałem jeszcze trochę, by w końcu wstać i podejść do okna. Rozsunąłem szerokie brązowe zasłony i wyjrzałem na zewnątrz. Oślepiło mnie słońce. Jasne poranne słońce. Nie mogłem uwierzyć, że wreszcie je widzę. 

“Więc nigdzie mnie nie zamknęli. Jestem wolny. Boże jakie to piękne”, - pomyślałem. 

Na zewnątrz była wiosna a właściwie ogród budzący się do życia z mnóstwem kwiatów zaczynających wegetację o tej porze roku. W oddali zobaczyłem altankę i kołyszącą się na wietrze leżankę. Odwróciłem się i zerknąłem na barek pełen różnego rodzaju alkoholu. 

“Będzie gdzie go wypić”, - przemknęło mi przez myśl.

W sumie nie powinienem narzekać. Zdawało mi się, że jestem w świecie marzeń, gdzieś, gdzie zawsze chciałem być, a jednak coś nie dawało mi spokoju. Powiedzieli mi, że to wszystko nie jest za dramo, że muszę na to zapracować. Może mój umysł jeszcze się nie obudził i działał zbyt wolno, ale za żadną cholerę nie mogłem sobie uzmysłowić co to może być za praca.

“Do biura raczej się nie nadaję”, - pomyślałem, - “Może jakaś budowa? Cholera chłopie no co ty, budowa? Myślisz, że z pracy na budowie zarobiłbyś na coś takiego? Nie to na pewno nie budowa”. 

Przerzedłem przez cały pokój i stanąłem przed wielkim lustrem, które pokazywało całą moją sylwetkę. Byłem nagi. W pierwszej chwili nie zdałem sobie sprawy, na co patrzę. Tak jakby tam po drugiej stronie był ktoś inny, ktoś obcy. Widziałem potężne, ale bardzo proporcjonalnie zbudowane ciało. Moja skóra miała odcień oliwkowy i delikatnie lśniła, ale nie była mokra. To, co najważniejsze, między moimi nogami niczym wąż strażacki kołysała się gigantyczna niemal pała a zaraz pod nią ciężki wór z ogromnymi jajami.

W tym samym momencie uświadomiłem sobie jedną rzecz. “Już wiem jak będzie wyglądała moja praca”, - pomyślałem a po moich plecach znów przebiegł ten przyjemny dreszcz.

Nagle usłyszałem ciche pukanie do drzwi. Jakoś dziwnie się poczułem. Nie spodziewałem się tego. Nie przypuszczałem, że ktoś tak wcześnie może tutaj do mnie przyjść. W pierwszej chwili kompletnie nie wiedziałem co robić. Ubrać się, wleźć pod kołdrę, czy co? Podobno oni tutaj są przyzwyczajeni do nagości. Nie robi ona na nich tak dużego wrażenia jak na nas, zwykłych śmiertelnikach. 

Na nas. Dziwnie to zabrzmiało. Czy jestem zwykłym śmiertelnikiem?  Teraz po tym co się wydarzyło? Chyba nie. Chyba nie mam prawa tak o sobie myśleć, bo przecież należę do tej grupy. Kurczę do jakiej grupy? Wszystko było tak bardzo niejasne i zagadkowe. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...