Szukaj na tym blogu

11 marca 2021

Projekt: "Przyszłość".

372. Mam spuścić się w nią.


Rozumiałem, że mam to zrobić, że mam spuścić się w nią. Tak niewiele już mnie od tego dzieliło. Nade wszystko pragnąłem, aby trwało to jak najdłużej. Ta zabawa była niesamowita, słodka i gorąca. Pragnąłem rozciągnąć ją w czasie najbardziej jak się da. 


Stałem nieco odchylony do tyłu. Moje nogi były lekko rozwarte a stopy pewnie ustawione na podłożu. Wszystkie mięśnie miałem napięte. Szczególnie te w udach, ramionach i karku. Całe moje ciało pracowało intensywnie, aby utrzymać ją na sobie. 

Zawieszona na moim torsie niczym małpka, trzymająca się futra matki, wyglądała trochę dziwnie, ale to nie miało większego znaczenia. Jej zgrabne gładkie uda były ciasno oplecione wokół moich bioder. Sprawiało mi to dużo satysfakcji. Łączyły się za moimi plecami na wysokości pośladków. Prawdopodobnie to dawało jej poczucie względnego bezpieczeństwa. Chciała mieć pewność, że nie spadnie.

Starała się. Ramiona w okolicy łokci zacisnęła na mojej szyi. Jej twarz znajdowała się bardzo blisko mojej. Czułem jej oddech. Był szybki i gorący. Jej niebieskie oczy uwarzenie wpatrywały się we mnie. Widać było w nich napięcie i podniecenie. 

Tymczasem mój wielki kutas siedział w jej cudownej cipce. Tkwił bardzo głęboko, bezkompromisowo, do samego końca. W środku było niemiłosiernie ciasno, bardzo gorąco i mokro. Pizdeczka pulsowała i kurczyła się raz za razem intensywnymi seriami, coraz szybciej i szybciej. 

Wszystkie jej były ruchy nerwowe. Próbowała się unosić, ale zaraz później opadała pod własnym ciężarem. Jakby nie miała siły walczyć z grawitacją. Kiedy opadała jej muszelka kurczyła się jeszcze mocniej.

W reakcji na jej zachowanie odpowiadałem przeciwnymi pchnięciami. Cofałem biodra o parę centymetrów i uderzałem gwałtownie. Starałem się, ale nie za bardzo mi to wychodziło. 

Nie było to łatwe kiedy ona była tak mocno do mnie przyklejona. Nie wyglądało to jak prawdziwy stosunek, ale tak jakbym próbował dźgać w coś ciasnego i miękkiego jakimś szpikulcem.

Moje podniecenie było na najwyższym poziomie i cały czas rosło. Miałem wrażenie, że zbliża się do punktu krytycznego, że tylko sekundy dzielą mnie od momentu, kiedy będzie już za późno, żeby cokolwiek powstrzymać. 

Czułem ciarki na skórze. Były wszędzie, na całym ciele. Najmocniej odczuwałem je na głowie. Miałem wrażenie, że moje włosy unoszą się do góry. Słodkie, przejmujące uczucie coraz bardziej zbliżało się do potężnego fiuta. Napływało jakby ze wszystkich stron. Gromadziło się w podbrzuszu w okolicach jąder. Było mi bardzo dobrze. Nie chciałem tego hamować, przerywać. Wiedziałem czym to się skończy i nie przejmowałem się tym.

-Och, ach, och, ach… - dyszałem ciężko.

Nie byłem w stanie wydobyć z siebie nic więcej. Zresztą nie uważałem, żeby było to konieczne. 

-Och kochany tak, tak chcę, chcę tego zrób to, - słyszałem jej podniecony głos. 

Rozumiałem, że mam to zrobić, że mam spuścić się w nią. Tak niewiele już mnie od tego dzieliło. Nade wszystko pragnąłem, aby trwało to jak najdłużej. Ta zabawa była niesamowita, słodka i gorąca. Pragnąłem rozciągnąć ją w czasie najbardziej jak się da. Swoją drogą bałem się spuścić prosto w jej wnętrze. Była taka młoda, jak dla mnie za młoda. 

Nagle w mojej głowie pojawiła się myśl: 

“Stary, skąd te dylematy? Przecież robiłeś to już z dużo młodszymi?” 

Nawet nie wiedziałem, kiedy odpowiadam sam sobie: 

“Tak, ale wtedy ja sam byłem dużo młodszy. Przynajmniej w jakimś sensie. Wcieliłem się w siebie sprzed trzydziestu lat. Wtedy nożna było to jakoś wytłumaczyć, usprawiedliwić”.

“A w pornobiznesie? No przecież wtedy także kochałeś się z nastolatkami”. 

Miałem wrażenie, że gadam z kimś, kto stoi tuż obok, a przecież nikogo, oprócz nas dwojga, tutaj nie było. 

“Nie powiem tak było, ale każda z tych dziewczyn miała osiemnaście lat”.

“Czy to coś zmienia?”  





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...