Szukaj na tym blogu

6 sierpnia 2021

Urodziny babci.

12. Mógłbyś go chociaż trochę wytrzeć.


-Mógłbyś go chociaż trochę wytrzeć, - rzuciła zaczepnie. - Myślisz, że jeszcze coś będzie? 

Uśmiechnęła się słodko, a on jakby się zawstydził. Otarł penisa papierem toaletowym i włożył spodnie.


-Skąd macie ten zabytek? Teraz takie rzeczy można znaleźć tylko w muzeum. - zwrócił się do niej z pytaniem Staszek.

Po tym, co przed chwilą się wydarzyło, była trochę oszołomiona i roztargniona. Nie wiedząc, co ma odpowiedzieć, spojrzała pytająco na męża.

-To rodzinna pamiątka, - czując, że coś jest nie tak, wyręczył ją - no ale Stasiu, przecież powinieneś już to u nas kiedyś widzieć. 

Staszek zdziwił się.

-Powinienem? - zapytał. 

-No tak, zawsze to stoi u mnie w gabinecie.

-Taaak? - chrząknął i podrapał się po głowie, - Wybacz, jakoś nie rzucił mi się w oczy. Widocznie dobrze komponuje się z resztą mebli.

Chcąc rozładować atmosferę, zebrani wokół zaczęli się śmiać.

-No tak muszę przyznać, że mimo swojego wieku trzyma się świetnie, - dodał Stach.

-Och tak. To pamiątka po dziadku Leonie. Dbamy o niego jak o członka rodziny. Muszę powiedzieć, że jest wiele wart, - wtrącił się Adam.

-Masz na myśli wartość finansową, czy sentymentalną? - spytała Ilona.

Uśmiechnął się.

-Oczywiście sentymentalną. No ale jeśli już o to pytasz, to pewnie też sporo byśmy za niego dostali w antykwariacie. Model G 53. To jeden z pierwszych egzemplarzy, jakie wyprodukowano w Polsce, - wyjaśnił.

-Jak na swój wiek, nieźle funkcjonuje, - powiedziała z uśmiechem Ilona, przypadkowo zerkając na nestorkę rodu.

Irek wykrzywił twarz w ironicznym uśmiechu. Nigdy nie przepuścił okazji do drwin i ironii.

-Kto? Babcia, czy gramofon? - zażartował.

Wszyscy wybuchli gromkim śmiechem, a gdy umilkli, z sobie tylko znanym spokojem odezwał się dziadek.

-Oczywiście gramofon, ale babcia też nieźle się trzyma, prawda?

Ponownie wystrzeliła salwa śmiechu.

Tymczasem, skryci w schowku na szczotki, namiętni kochankowie, delikatnie pieszcząc swoje ciała, kończyli swoją miłosną zabawę. Marek złożył na szyi Julki gorący pocałunek, a ona odpowiedziała gładząc go czule klatce piersiowej.

Gdy spojrzeli w stronę drzwi, poczuli dziwne, budzące niepokój drgania podłogi.

-Co się stało? - spytała wystraszona Julka.

-Nie wiem. Jakiś wstrząs.

Spojrzała mu w oczy.

-Przyznaj, to twoja sprawka?

-Julio, jestem dobry w te klocki, ale nie aż tak, - uśmiechnął się szelmowsko i trochę poważniej dodał, - Podłoga od mojego ruchania się jeszcze nie trzęsie. Może bym i chciał, ale ja nie mam z tym nic wspólnego.

Zastygli w bezruchu w napięciu czekając aż drgania się powtórzą. Nie pomylili się, po chwili podłoga jeszcze raz się zatrzęsła. Teraz sporo mocniej. Chociaż nie wdzieli, co się dzieje, oboje wyraźnie czuli, że coś jest nie tak.

-Trzęsienie ziemi? - spytała dziewczyna.

-No coś ty Julka, u nas?!

-No to, co to było?

-Pojęcia nie mam, może samolot?

-No, ale nic nie słychać go.

-Wybuch?

W jej oczach pojawił się lęk. Zeskoczyła ze stołu, zdjęła z wieszaka ręcznik i jednym ruchem wtarła mokrą cipkę. Zaraz później zebrała swoje jasne, jak mleko włosy i związała je ciasno gumką.

-No dobrze, wychodzimy, - powiedziała.

Marek był jeszcze nagi. Stał przed nią i przyglądał się, jak wkłada bluzkę i poprawia spódnicę. Wyraźnie była wystraszona. Nie uszło jego uwadze, że zapomniała o biustonoszu i majtkach. Uśmiechnął się, lecz nic nie powiedział. Patrzył jak cienki luźny materiał swobodnie układa się na jej dużych, krągłych piersiach.

-No, co się tak gapisz?! Wkładaj gacie, zakryj tą swoją wielką fujarę!

Oprzytomniał. Schylił się i zaczął wciągać slipy.

-Mógłbyś go chociaż trochę wytrzeć, - rzuciła zaczepnie. - Myślisz, że jeszcze coś będzie? 

Uśmiechnęła się słodko, a on jakby się zawstydził. Otarł penisa papierem toaletowym i włożył spodnie.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...