17. U mnie w pokoju jest wiosna.
W pewnym momencie niepostrzeżenie po schodach z piętra zszedł mały, czteroletni chłopiec. Miał na sobie piżamkę w różowe misie, jego buzia promieniała szczęściem, a oczy były pełne blasku i podekscytowania. Podszedł do Renaty i szybko z siebie wyrzucił:
-Mamuś, mamuś, a u mnie w pokoju jest wiosna!
-Aaaaaaaaaa!!! - wydarła się na całe gardło.
-Ciszej, dziewczyno, ciszej! - powiedział, obawiając się, że było ją słychać na dole.
Podparła się na całej długości ramion. Plecy wygięła w pałąk, głowę odchyliła do tyłu.
-Och Sławku, jak mi dobrze! Och, och, och…
Przymknęła powieki. Pośladkami naciskała na jego podbrzusze. Drżała, całe jej ciało pokryło się drobniutkimi kropelkami potu.
-No dobrze, a teraz mała dyskoteka, - powiedział, chwytając ją za ramiona.
Jeszcze nie wiedziała, o co mu chodzi.
-Co, co, co ty robisz?! - dygotała, czując intensywne rozpieranie w swojej dupce.
Raz po raz uderzał biodrami. Jej cycki kołysały się w rytm jego mocnych pchnięć. Czuła, że długo nie wytrzyma.
-Och, och, och!!! - pojękiwała.
Wepchnął się do samego końca i zatrzymał. Jej dupcia zaczęła kurczyć się i pulsować jakby była podłączona do prądu.
-Ach, ach Sławku, Sławku, - wyrzucała z siebie.
Ponownie zaczął łomotać, masakrując jej jamkę.
-Ach, ach!!! Aj, aj, ajaj! - krzyczała głośno.
Rozlegało się rytmiczne, głośne klapanie, a powietrze opanował zapach miłości. Rżnęli się na całego.
-Spokojnie! No, tylko spokojnie! - dyszał chcąc mieć nad nią całkowitą kontrolę.
-Ach, ach Sławeczku! Ach, ach… - miauczała słodko jak kotka w rui.
Chciała ułatwić mu zadanie. Szerzej rozchyliła swoje nogi, niżej opadła biodrami, odpowiadała na jego ruchy w przeciwnym kierunku.
-Oj, oj, ojej! Sławku, Sławku, dochodzę! - wydobywało się z jej gardła.
Czuł na swojej męskości prawdziwe imadło. Nie wytrzymał i zaczął jęczeć. Od finału dzieliła ich tylko sekunda.
-Oooooch, ooooch!!! Karolinko, słodka moja, ooooch!!! - wrzasnął tak głośno, że musiał być słyszany aż na dole. Tak mu się przynajmniej zdawało.
Wsunął dłonie pod jej ramiona i mocno chwycił za piersi. Zaczął je ugniatać jak ciasto.
-Och, och, och Sławeczku, Sławeczku, teraz, teraz!!! - odpowiadała jak skowronek.
Ścisnęła jego pałę tak mocno, iż całkowicie stracił nad sobą kontrolę, a jego podbrzusze zalała fala gorąca.
-Ooooo ja pierdolę!!! - wykrzyknął.
Chwyciła go za drąga i raptownie cofnęła swoje pośladki. Wyskoczył z niej jak z procy. Szybko ustawiła pod nim swoją twarz. Po chwili strumień nasienia zalał jej policzki, oczy i usta. Gorący lepki płyn pokrył ją grubą warstwą jak maseczka. Jego nadmiar, niczym górski strumień rozwidlając się spływał w dół, na pościel.
Tymczasem goście na dole, jakby niczego nie podejrzewając, bawili się w najlepsze.
-Włączę muzykę, - powiedział gospodarz.
Podszedł do regału i tym razem uruchomił nowoczesną wierzę stereo. Z dużych głośników popłynęły rytmiczne dyskotekowe takty. Młodsze pokolenie od razu ruszyło na parkiet. Starsi wznosili kolejne toasty, wypijając sporą ilość alkoholu. Po krótkim czasie większość z nich była już nieźle pijana. Nikt nie spostrzegł, że co jakiś czas podłoga i ściany lekko drżą.
W pewnym momencie niepostrzeżenie po schodach z piętra zszedł mały, czteroletni chłopiec. Miał na sobie piżamkę w różowe misie, jego buzia promieniała szczęściem, a oczy były pełne blasku i podekscytowania. Podszedł do Renaty i szybko z siebie wyrzucił:
-Mamuś, mamuś, a u mnie w pokoju jest wiosna!
Kobieta spojrzała na niego ze zdziwieniem. “Co ten maluch wygaduje”, - pomyślała.
-Piotruś, co ty mówisz? Jest środek zimy, popatrz, za oknem sypie śnieg.
Mówiąc to wskazała na przeszkloną ścianę, za którą duże, białe płatki wolno opadały na ziemię.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz