14. Słodka dziewuszko.
-No słodka dziewuszko, zobacz, co dla ciebie mam, - powiedział wysuwając do przodu biodra. Jednak, kiedy ją zobaczył oniemiał z wrażenia.
Dziewczyna z lustra objęła jej dłoń. Wrażenie, jakiego doznała wprawiło ją w ekscytację. Poczuła się szczęśliwa.
-Co to za miejsce? - zapytała w napięciu, ale nie usłyszała odpowiedzi.
Nagle zrozumiała, że jest po drugiej stronie. Dziewczyna powoli wciągała ją wgłąb identycznego pomieszczenia.
-Jestem taka jak ty, zobacz, - powiedziała rzucając w jej stronę promienny uśmiech.
Mimo to Karolina poczuła chłodny powiew. Jakiś niepokój tlił się w zakamarkach jej świadomości. Nie zastawiała się jednak nad tym zbyt długo.
-Co to za pokój?
Zamiast odpowiedzi usłyszała:
-Siostro witaj!
Stały naprzeciw siebie trzymając się za ręce. Były identyczne.
-Alter ego, - mimowolnie wypowiedziała Karolina.
Dziewczyna zaczęła się śmiać. Jej śmiech był jak echo, niósł się jakby z oddali.
-Chcesz moje ciało? - powiedziała po chwili.
-Słucham?
-Ciało! Chcesz moje ciało?
Uniosła swoją dłoń i wtopiła we włosy. Karolina poczuła, że chce zrobić to samo. To był jej gest.
-To! - powiedziała z naciskiem jednocześnie dotykając jej piersi.
-Twoje ciało?
Ponownie rozległ się jej śmiech.
-Chcesz się zamienić?
Dziewczyna wyglądała jakby dopiero co obudziła się z głębokiego i regenerującego snu. Patrzyła na nią swoimi zielonymi oczami, jej oczami. Puściła jej dłonie i przemierzyła pokój. Robiła to delikatnie i z gracją.
-Uwolnij mnie, - odezwała się po chwili.
Jej oczy płonęły, delikatnie uchyliła swoje usta. Karolina poczuła, że chce jej dotknąć.
-Zbliż się, - usłyszała.
Podążyła za nią. Odbicie odwróciło się tyłem i kręcąc zalotnie swoim tyłeczkiem wykonało jeszcze jeden krąg po pokoju.
-Poczekaj, - zawołała Karolina dotykając jej pleców.
Zadrżała. Zrozumiała, że już była nią. Była nią nie sobą. Jak to się stało?
Sławek wyszedł z łazienki, był nagi, a jego kutas sterczał jak rakieta. Wiedziała, że będzie ruchał jeszcze raz.
-No słodka dziewuszko, zobacz, co dla ciebie mam, - powiedział wysuwając do przodu biodra. Jednak, kiedy ją zobaczył oniemiał z wrażenia.
-Cholera, co to? - mruknął przełykając ślinę.
Klęczała na wersalce z wypiętym do góry tyłeczkiem. Mimowolnie wciągnął powietrze do płuc. Nie spodziewał się takiego widoku.
-O kurczę! - wyrwało się z jego gardła.
Odwróciła głowę i spojrzała na niego spod na wpół przymkniętych powiek.
-No chodź do mnie, - szepnęła namiętnie.
Przejechał dłońmi po swoim podbrzuszu. Był tak podniecony, że czół, iż w każdej chwili może wytrysnąć.
-To byłby niefart, - wypowiedział swoją myśl na głos.
-Słucham? Chcesz powiedzieć, że nie możesz?! - zapytała głosem nieznoszącym sprzeciwu.
-Ależ skąd, wręcz przeciwnie! - obruszył się.
-No to do roboty! - ponagliła go.
Po chwili całym ciałem opadła na posłanie, jeszcze bardziej wypinając swój zgrabny tyłeczek. Był szeroki, krągły, jak duża piłka. Przez środek, jak głęboki kanion, biegł rów.
-Ojejku! - szepnął i poczuł, że zakręciło się mu w głowie. Nie mógł uwierzyć, że to była ta sama dziewczyna.
-Ha, ha, ha!!! No, nie mów, że się wystraszyłeś! - roześmiała się.
-Nie, och, nie! Karolinko, och! - zaczął gubić słowa.
Delikatnie uchyliła usta i puściła do niego oczko.
-No, mój kochanku, chodź do mnie, chodź, - zachęcała słodko.
Sławek chrząknął, jakby się zakrztusił.
-Idę, już idę, - szepnął.
Powoli, krok, za krokiem zbliżał się do niej. Jego penis zrobił się gruby jak kij bejsbolowy, przybrał kolor purpury i fioletu.
-O matko, jaki widok! - nie panował już nad tym, co mówi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz