13. Zbliż się.
-Zbliż się, - powiedziała kopia.
Karolina czuła zimną taflę na swojej twarzy. Wiedziała, że nie może jej przekroczyć.
-Jeszcze bardziej, - zapraszało odbicie.
Dziewczyna wystraszyła się. Przed nią było grube szkło.
W tym samym czasie na górze Sławek wyszedł do łazienki, a jego dziewczyna została sama. Po udanym seksie była bardzo podniecona. Uniosła głowę. Naprzeciw okna wisiało stare, duże lustro. Zawsze się jej podobało. Jego specyficzną urodą było wiekowe szkło, w którym, zamiast ostrego obrazu, odbicie rozmywało się, a wokół przedmiotów tworzyła się tęczowa obwódka. To zwierciadło było dla niej czarodziejskie. Kiedy jeszcze była małą dziewczynką, wypowiadała przy nim najskrytsze życzenia.
Położyła się na kanapie i czekała na swojego kochanka. Przyglądała się sobie. Patrzyła na swoje nagie ciało, piersi, na zarost między nogami. Rozgarnęła palcami swoje kasztanowe włosy i uśmiechnęła się do mglistego obrazu.
-No co Karolinko, w końcu uwiodłaś tego chłopaka? Udało się? - mruknęła tak, jakby była tam druga osoba.
Dotknęła palcami ust i westchnęła. Czując mrowienie między udami lekko pogładziła okolice swojej norki.
-Och Sławku, wracaj szybko, - jęknęła.
W tym samym momencie dom zatrząsł się w posadach. Z łazienki dało się słyszeć odgłos spadającego szklanego przedmiotu. Szybko odwróciła głowę.
-Sławek, co to było?!
Odpowiedziała jej cisza.
-Sławek?!
Zza ściany nie dobiegał żaden odgłos.
-Sławek, Sławek, nic ci się nie stało?!
Wpatrywała się w matową szybę. Widziała nieruchomą sylwetkę.
-Sławek!
Nic się nie zmieniło.
-Sławek!
Poruszył się.
-Nic, nic, - usłyszała po chwili.
-Co się stało?!
-Nic. Woda toaletowa spadła z półki.
-Co to był za wstrząs?!
Nie doczekała się odpowiedzi. Jej partner zaczął coś poprawiać. W tej samej chwili kątem oka spostrzegła, że jej odbicie w lustrze poruszyło się w inny sposób, niż ona sama.
"Co się dzieje?!" - pomyślała i zastygła w bezruchu.
Czekała przez chwilę w napięciu, po czym szybko odwróciła głowę. Odbicie wciąż robiło to, co ona.
-Sławek, nie skaleczyłeś się?! - spytała, wciąż obserwując samą siebie.
Poczuła się nieswojo. To było takie irracjonalne i nierzeczywiste, a jednak była pewna.
"To nie ja, to nie ja. Wyglądam tak samo, ale to nie ja!" - powoli zaczęła panikować.
Nagle postać wstała, przeciągnęła się i spoglądając na nią powiedziała:
-Przyłapałaś mnie.
Jej spojrzenie było przenikliwe, na twarzy malował się delikatny uśmiech zmieszany z odrobiną przekory i zaciekawienia. Karolina zdębiała.
-Chcesz mnie? - spytało odbicie.
Patrzyła na nie jak na swoją bliźniczkę.
-Kim jesteś? - spytała drżącym głosem, wiąż nie wierząc w to co widzi.
Nie usłyszała odpowiedzi. Dziewczyna patrzyła na nią i zapraszającym głosem wezwała.
-Chodź do mnie!
Wiedziała, że nie powinna, ale mimowolnie wstała i podeszła do lustra.
-Czego chcesz? - spytała.
Odbicie wyciągnęły dłonie.
-Zbliż się, - powiedziała kopia.
Karolina czuła zimną taflę na swojej twarzy. Wiedziała, że nie może jej przekroczyć.
-Jeszcze bardziej, - zapraszało odbicie.
Dziewczyna wystraszyła się. Przed nią było grube szkło.
-Jak? - spytała, nie wiedząc co zrobić.
-Wyciągnij rękę, - powiedziała ta z lustra.
W tym momencie stało się coś, w co nigdy przedtem by nie uwierzyła. Dotknęły się palcami. Przez jej ciało przebiegł elektryczny dreszcz. Bała się, ale jednocześnie ciekawość była tak duża, że pchała ją do przodu.
"Do przodu" - pomyślała.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz