Szukaj na tym blogu

5 sierpnia 2021

Urodziny babci.

11. Zbyt dużo śladów.


Pobladły, niektóre meble były poprzestawiane, na podłodze leżał koc, z szuflady biurka wystawały majtki, a pod fotelem leżał biustonosz. Zbyt dużo śladów świadczących o tym co się tutaj działo. 


W końcu gorące usta młodej kochanki dotarły do najczulszego miejsca. Skóra Renaty zaczęła lekko drżeć. Blondynka spojrzała jej w oczy.

-Rozluźnij się, - szepnęła.

Gospodyni przymknęła powieki, a jej oddech przyspieszył.

-Soniu, Soniu! - jęknęła. 

Sonia rozchyliła płatki jej róży i zanurzyła między nimi język.

-Aaaaaa!!! - rozległ się jęk Renaty.

Sonia lizała jej muszelkę z wielkim wyczuciem, reagując na każde westchnienie. W ten sposób szybko doprowadzała ją na szczyt. 

-Och, Soniu! Jak mi dobrze, jak wspaniale! Tak mi rób, proszę. 

Zapracowana dziewczyna nagle przerwała. Przesunęła się do tyłu i, rozchylając nogi, przybrała, na pierwszy rzut oka, dziwną pozycję. Nie dało się jednak oszukać instynktu. Przyjaciółka w mig zrozumiała, o co chodzi. Odpowiedziała, układając się w taki sam sposób. Teraz ich myszki stykały się ze sobą, wzajemnie się pocierając. Obydwie panie drżały, ich uda były mocno splecione. Rozpoczęły zabawę w kołysanie na wszystkie strony, jednocześnie pieściły się rękoma.

-Soniu!

-Renatko!

-Soniu, kochanie ty moje!

-Och Reniu, jak mi dobrze!

-Ach, ach, mnie też!

Zaczęły dygotać, wzdychać i jęczeć. Ten taniec trwał dłuższą chwilę. W końcu nie wytrzymały i usiadły naprzeciwko siebie w rozkroku. Patrzyły sobie w oczy i nawzajem pieściły swoje podniecone kwiatuszki. Pojękiwały i spokojnie, stopniowo doprowadzały się do kolejnego orgazmu.

Po jakimś czasie obie zaczęły głośno jęczeć, a na koniec splotły się w ciasnym uścisku, rozgniatając swoje piersi. Spocone ciała ocierały się jak dwa węże. Dziewczyny nie przestawały drażnić swoich muszelek.

Wreszcie kiedy uznały, że są dostatecznie zaspokojone opadły na materac. Sonia położyła się na plecach i rozchyliła uda. Renata opadła między nie i ułożyła się na jej brzuchu. Tak leżąc, czując własne ciepło, szczęśliwe i zaspokojone, zasnęły.

Obudził je dobiegający z korytarza głos męża starszej z kobiet.

-Reniu, Reniu, gdzie jesteś?!

Renata wyrwała się z objęć kochanki i stanęła na równe nogi. Tadeusz szedł holem i otwierał wszystkie drzwi po kolei. Nie było czasy na zastanawianie się. 

-Reniu, czy wstawiłaś już pieczeń? Goście czekają. 

Gospodyni chwyciła sukienkę i nie zakładając bielizny pospiesznie ją na siebie wciągnęła.

-Dziewczyno, wstawaj! Tadek idzie! - rzuciła w stronę przyjaciółki.

Ta jeszcze nie bardzo wiedziała, o co chodzi. Była mocno zaspana. 

-Co?!

-Twój brat, do jasnej cholery!

-O kurwa. Gdzie moja bluzka?

Renata rzuciła jej ubranie. Kroki były coraz bliżej.

-Żono moja, gdzie ty się podziałaś? - słychać było zaniepokojony głos męża. 

Było za późno. Stał pod gabinetem. Obydwie zastygły w bezruchu. Wprawdzie drzwi były zamknięte, ale Tadeusz miał przy sobie własny klucz. Uświadomiły to sobie kiedy chwycił za klamkę. Pobladły, niektóre meble były poprzestawiane, na podłodze leżał koc, z szuflady biurka wystawały majtki, a pod fotelem leżał biustonosz. Zbyt dużo śladów świadczących o tym co się tutaj działo. 

-Zamknięte?! - powiedział zdziwiony mężczyzna.

Obie stały przy drzwiach prowadzących do oranżerii, gotowe wyskoczyć w każdej chwili. Nasłuchując czekały.

-Pewnie poszła się zdrzemnąć... - usłyszały, a po chwili kroki zaczęły się oddalać.

Kiedy znów zapadła cisza, zrobiły porządek w gabinecie i dyskretnie wyszły, dołączając do gości.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...