Szukaj na tym blogu

22 sierpnia 2021

Urodziny babci.

28. Mały człowieczek.


-Co to było? - spytał wystraszony Jeremiasz.

-Chyba ptak, - odpowiedziała nestorka.

-Ptak? To wyglądało raczej jak mały człowieczek.

-Załóż okulary, mnie się zdawało, że to ptak.


Delikatnie wziął ją pod choinkę i posadził na fotelu. Po chwili zapytał z niepokojem:

-Renato, a gdzie nasze dziecko?!

Spojrzała na niego i łagodnie się uśmiechnęła.

-Nic mu nie jest. Zajęły się nim te elfy...

Nie wytrzymał.

-Cooooo???!!! - warknął.

Wyciągnęła do niego dłoń.

-Spokojnie Tadziu, bawi się.

Jeszcze raz odezwał się młody człowiek z tyłu:

-Ja pierniczę?! Schizofreniczka!

Gospodyni, słysząc to, odpowiedziała:

-Posłuchajcie, nie jestem żadną schizofreniczką, ale nie radzę wam tam wchodzić.

Może to dziwne, ale jej słowa miały jednak odwrotny skutek. Teraz już prawie każdy chciał dostać się na górę. Słychać było tylko słowa pełne ekscytacji. Renata popatrzyła na nich i dodała:

-Nie wchodźcie tam. Szczerze was ostrzegam. Zerżną was na wszystkie możliwe sposoby. Jeśli nie jesteście na to gotowi. Dobrze radzę.

Czy tego chciała, czy nie, tym sposobem ze zwykłego, niepozornego zdarzenia zrobiła się już prawdziwa sensacja. Ignacy dowcipkował i ile dusza zapragnie:

-Głupia, wariatka. Pierdolnięta baba.

Tadeusz podszedł do niego i wymierzył mu cios prosto w twarz

-Mówiłem ci, żebyś się zamknął! - wycedził przez zęby.

Wierzchem dłoni otarł rozciętą wargę. Później spojrzał na Tadeusza wilczym wokiem, ale nie oddał. 

-Lepiej chodźmy to sprawdzić! - powiedział.

Stanisław zaś, starając się rozładować powstałe napięcie, dodał:

-Ja jej wierzę. Na pewno coś tam jest.

Babcia nie czekając na pozostałych ruszyła w kierunku schodów prowadzących na piętro.

-Co tu dużo gadać, sprawdzić nie zaszkodzi. Kto ze mną idzie? - powiedziała odważnie.

-Ja, - dołączyła do niej Karolina.

-I ja, - nie wytrzymała Julka.

W trójkę poszły przodem. Tuż za nimi podążyli mężczyźni. Ostrożnie, krok, po kroku pokonywali kolejne stopnie. Gdy byli w połowie drogi, starsza pani spytała:

-Czujecie?

Ze zdziwieniem wciągali powietrze.

-Tak, jakby wilgotny, ciepły powiew... w dodatku przesycony zapachem świeżych kwiatów. Ale, ale... jest coś jeszcze. Czujesz Julka?

-Tak.

-Skąd ja znam ten zapach?

Julka zaczerwieniła się.

-Wiem co to jest.

-Co?

-Powiem ci na ucho.

Karolina przysunęła się.

-To zapach kutasa, - szepnęła.

-Hihihi… ja też tak myślałam.

-Kurna, jestem taka podniecona, że aż mi cycki spęczniały.

Sławek, który szedł tuż za nimi uśmiechnął się.

-Ja za to czuję cipkę, - mruknął.

Przyspieszali kroku, weszli na piętro.

-Stójcie! - nakazała babcia.

To, co zobaczyli, wprawiło ich w osłupienie. Zza uchylonych drzwi, miast sztucznego światła, biły jasne promienie wschodzącego słońca. Zaniemówili. Nikt nie potrafił wytłumaczyć tego zjawiska.

Jeremiasz popchnął babkę.

-Wchodź! - stęknął niepewnie.

Babcia zdenerwowała się.

-Jak żeś taki odważny, to sam wchodź! - odpaliła.

-Stara, boisz się?!

-Ja?! Nie, skądże! Tylko, cholera wie, co tam jest!

Dziadek znowu szturchnął starszą panią.

-Popchnij drzwi.

Kobieta jednym ruchem przesunęła skrzydło i od razu zawołała.

-Najświętsza panienko!

Jej oczy zrobiły się duże jak monety pięciozłotowe.

-Co? Co tam jest?! - jąkał Jeremiasz.

Nestorka nie odpowiadała, dlatego mężczyzna postanowił wysunąć się przed nią. Nagle stanął jak wryty.

-Jezu Chryste, co to jest?! - wyrwało się z jego gardła.

Powoli, niepewnie weszli do pomieszczenia. Karolina ze zdziwienia szeroko otworzyła usta.

-O matko, trafiliśmy do raju! - jęknęła.

Naprzeciw nich znajdowało się szeroko otwarte okno, a zza niego biła soczysta zieleń bujnych paproci, pnączy i grubych lian. Gęsty tropikalny las szumiał upojnie.

Nagle do ich uszu dobiegł głośny szelest. Z kąta pokoju poderwał się jakiś biały kształt. Był wielkości gołębia i szybko wyfrunął przez otwarte okno.

-Co to było? - spytał wystraszony Jeremiasz.

-Chyba ptak, - odpowiedziała nestorka.

-Ptak? To wyglądało raczej jak mały człowieczek.

-Załóż okulary, mnie się zdawało, że to ptak.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...