Szukaj na tym blogu

12 sierpnia 2021

Urodziny babci.

18. Aniołki są tylko w niebie.


-Piotrusiu, w twoim pokoiku, na pewno nie ma żadnych aniołków, - odezwała się jedna z cioć.

-Właśnie, że są, są! - upierał się mały.

-Wiesz, aniołki są tylko w niebie. U nas ich na pewno nie ma, - tłumaczyła łagodnym głosem.

-Są i mają siusiaki! - dyskutował czterolatek.


-Nie prawda, nie prawda! - powiedział z zacięciem chłopczyk. - Za moim oknem jest wiosna!

-Ach, rozumiem, - zwróciła się do synka, - pewnie coś ci się przyśniło? Opowiesz mamie o tym jutro rano, a teraz idź do swojego pokoiku i połóż się grzecznie do łóżeczka, dobrze?

Po chwili zwróciła się do gości i z przepraszającym uśmiechem powiedziała:

-No tak, ta dziecięca wyobraźnia...

Chłopiec odwrócił się i dosyć niechętnie poszedł na górę.

Po kilku minutach pojawił się ponownie. Tym razem mama wyglądała na zirytowaną. 

-Znowu tu jesteś? Przecież mówiłam ci, że porozmawiamy o tym jutro! - odezwała się uniesionym głosem.

Chłopiec nie wydawał się przekonany. 

-Mamo, ale za moim oknem latają aniołki!

Kobieta spojrzała na niego z niedowierzaniem. “Co on wygaduje?” - pomyślała. 

-Słucham?! Co, znowu?! Jakie aniołki?!

-Takie małe... - tłumaczyło dziecko z rozbrajającą szczerością.

Renata trochę się zdenerwowała. Nie wiedziała jak ma zareagować. 

-Idź na górę, - nakazała, - za momencik do ciebie przyjdę.

-Przyjdziesz, - uśmiechnął się synek, - i zobaczysz aniołki, prawda?!

Była przekonana, że jej syn poszedł na piętro tak, jak mu kazała, lecz on nadal stał.

-Lepiej chodź teraz, wołają cię!

Zaskoczeni goście spojrzeli w jego kierunku.

-Piotrusiu, w twoim pokoiku, na pewno nie ma żadnych aniołków, - odezwała się jedna z cioć.

-Właśnie, że są, są! - upierał się mały.

-Wiesz, aniołki są tylko w niebie. U nas ich na pewno nie ma, - tłumaczyła łagodnym głosem.

-Są i mają siusiaki! - dyskutował czterolatek.

Renata spojrzała na niego ze wzburzeniem, ale wszystko wskazywało na to, że dziecko rzeczywiście musiało coś widzieć. 

-Słucham?! - zapytała.

-No, białe aniołki... zrywają kwiaty... mają skrzydła... o takie duże, - mówił z ożywieniem rozkładając ręce najszerzej jak tylko mógł.

Renata nie wytrzymała. Nie mógł wygadywać takich głupot. Szczególnie przy gościach. 

-Posłuchaj mnie uważnie, nie ma żadnych aniołków, nie ma siusiaków, nie ma wiosny. Rozumiesz? Marsz do łóżeczka.

Piotruś zmarszczył brwi. Nie podobało mu się, że mama mu nie wierzy. 

-Nie prawda! Za moim oknem jest wiosna! - wykrzyknął.

-O ho, ho, ho! - zaśmiał się Ignacy.

Ignacy, był mężczyzną przed sześćdziesiątką i znany był z tego, że lubił dużo wypić.

-Zamknij się Ignacy! - skarcił go Henryk.

Nikt się już nie bawił, wszyscy uważnie patrzyli na malca. Chłopczyk spojrzał na zebranych i trochę łagodniej dodał:

-Tam, tam... śpiewają ptaszki... grzeje słoneczko... jest cieplutko...

Podchmielony wuj wciąż próbował dowcipkować:

-No popatrz, popatrz, a mnie się zdawało, że tylko ja tak potrafię zmyślać?!

Zirytowany Benedykt postanowił dać mu ripostę:

-Tak, szczególnie wtedy, kiedy jesteś po porządnym kielichu!

Słysząc to gospodyni zdenerwowała się jeszcze bardziej.

-Słuchaj szkrabie, ja wszystko rozumiem, ale to wszystko ci się śniło, rozumiesz, śniło ci się! - rzuciła w jego stronę. 

Piotruś rozpłakał się i zaczął krzyczeć jeszcze głośniej.

-Nie prawda, nie prawda!!!

Wśród zebranych rozległ się szmer konsternacji.

-Taaak, moje dziecko, w tym wieku też miało kłopoty z bujną wyobraźnią, - komentował ktoś z tyłu.

-Trzeba z nim pójść do pokoju i zostać przez jakiś czas, wtedy zaśnie, - wyjaśniał ktoś inny.

W tym samym czasie Tadeusz pokiwał głową.

-Reniu, kochanie, zaprowadź go tam. Ja zostanę gośćmi, - powiedział.

Spojrzała na męża niepewnie i uśmiechnęła się.

-Obiecaj, że będą się dobrze bawili.

-Możesz być tego pewna, - uspokoił ją.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...