16. Wysmarował jej kakaowe oczko.
Trzymał jeszcze tubę z wazeliną. Podszedł i wysmarował jej kakaowe oczko. Włożył dwa palce do środka, rozprowadzał po bokach.
-Och, och, och!!! - stękała.
Podszedł do szafki wziął z półki tubę i wycisnął na palce sporą ilość.
-Zaraz ci go wepcham, - powiedział grubiańskim tonem.
Patrzyła na niego i uśmiechała się.
-Właśnie na to liczę.
Ujął fiuta mocnym uściskiem i stęknął.
-Och, jaki jestem napalony!
Spoważniała.
-Tylko nie spuść się teraz!
Pociągnął napletek do siebie.
-O kurczę, nie wytrzymam! - jęknął.
-Spokojnie, to jeszcze nie to. Moja dupa jest tutaj.
Poruszała swoimi biodrami z niecierpliwością.
-Och kurwa!
-Nie sap. Chodź i włóż mi go!
Zacisnął dłoń rozprowadzając po swojej pycie tłusty żel.
-O kurczę, o kurczę, - stękał, patrząc na jej wypiętą pupę.
-Wytrzymaj! - krzyknęła wystraszona.
Zmarszczył brwi, mięśnie jego twarzy były napięte. Posuwistymi ruchami począwszy od głowicy, a skończywszy na trzonie nakładał preparat.
Z głową opartą na poduszce obserwowała jego czynności.
-Miam, miam, jak on apetycznie wygląda! - przejechała językiem po ustach, wpatrując się w jego krocze.
-Och mała ty cipko, jak ty mnie podniecasz! - mruczał, przez zaciśnięte zęby.
Oczy Karoliny coraz bardziej błyszczały.
-Szybciej, już nie mogę się doczekać! - ponaglała.
Wykonał jeszcze parę ruchów dłonią, rozcierając żel. Trząsł się przy tym, jakby miał gorączkę.
-Och dupeczko ty moja, czy ty wiesz co ciebie teraz czeka?!
-Nie wiem, ale patrząc na niego, mogę się domyśleć, - odpowiedziała.
Jego kutas wyglądał, jak naoliwiony tłok, lśnił. Głowica oddzielona od reszty grubą żyłą, rozdwajała się na czubku, jakby za moment miało z niej wytrysnąć nasienie. Wór między nogami obkurczył się uwydatniając pokaźnych rozmiarów jądra.
-Och, twoja dziurka jest taka malutka, mogę zrobić ci krzywdę!
-Nie martw się i nie gadaj tyle! Tylko chodź do mnie ty ogierze!
-Och, nie boisz się?!
Wierciła tyłeczkiem, jakby bardzo ją bardzo swędział.
-No dawaj, wsadź mi go tam!
Spoważniał, jego twarz stężała, poczerwieniała, a na czole i skroniach pojawiły się pulsujące naczynia krwionośne.
-No dobra, ty mała dziwko, poczekaj, już idę. Nie wiem, czy twoja ciasna dupcia jest gotowa na takiego drąga, ale to już twoja sprawa?!
-No chodź, bo się rozmyślę! - pyskowała.
Trzymał jeszcze tubę z wazeliną. Podszedł i wysmarował jej kakaowe oczko. Włożył dwa palce do środka, rozprowadzał po bokach.
-Och, och, och!!! - stękała.
Wcisnął łeb swojej maczugi między jej pośladki.
-Aaaaach, aaaaaach, aaaaaach!!! - wyrzucała z siebie.
-Co tak jęczysz, jeszcze go nie włożyłem! - warknął.
Chwycił za trzon i wykonał taki ruch, jakby chciał wkręcić śrubę. Delikatnie zanurzył się w jej dziurce.
-Aaaach, aaaaach! No pchaj, pchaj! Do jasnej cholery, pchaj!
Poruszała tyłeczkiem na boki. Ledwie trzymała się na rękach, jej uda dygotały.
-Spokojnie, rozluźnij się, zaraz go poczujesz.
-No, no, no! Dawaj!
Pchnął biodra do przodu.
-Aaaaaaaaaa! - wrzasnęła.
Zatrzymał się.
-No i co?! - powiedział z przekąsem.
Dygotała.
-Dalej, dalej! Wciskaj! - syczała.
Powoli, trzymając ją za biodra, pchał całym ciałem. Jego kutas chował się w jej jamce, z wyraźnym trudem torując sobie drogę do przodu.
-Aj, ajaj, aj!!! - wołała, zaciskając mięśnie.
-Uf! - stęknął, zatrzymując się, by otrzeć spocone czoło.
Nagle nabrała animuszu.
-Co, nie dajesz rady?! - naśmiewała się.
-Słucham?!
-Poddajesz się?!
-Ja?! Nigdy!
Siedział w niej już do połowy. Rozluźnił nico napięte podbrzusze i uspokoił oddech. Teraz był już pewny, że z niej nie wypadnie. Obiema dłońmi mocno chwycił jej biodra i jednym mocnym pchnięciem wtargnął w jej kanał do samego końca.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz