Szukaj na tym blogu

24 sierpnia 2021

Urodziny babci.

30. Łatwo wyjść.


-Grunt po drugiej stronie jest na wysokości podłogi, - zauważył Marek.

Na twarzy dziewczyny pojawił się uśmiech. Jej sutki, jak antenki uniosły się do góry na samą tylko myśl, że może się tam znaleźć.

-Łatwo wyjść, - dodała.


Obydwaj usiedli na parapecie.

-Przestań i posłuchaj...

Spomiędzy koron i liści przebijały jasne promienie słońca. Zewsząd dobiegał łagodny śpiew.

-Co to?

-Ptaki.

-Ptaki?

-Mnóstwo ptaków...

-Rzeczywiście. Są jakby gdzieś dalej.

-Ciii... coś jeszcze...

-Czy to woda?

-Tak. To woda.

-Cudowne!

-Słyszysz ten szum?

-Czyżby wodospad?

-Aha, słyszę... - pokiwał głową Sławek.

W tej samej chwili Karolina poczuła, że coś wsuwa się jej pod sukienkę. Była pewna, że jest to ciepła dłoń Sławka, który, jak się jej zdawało, stał tuż za nią, dlatego nie zareagowała. Dotyk był bardzo delikatny, przyjemny i podniecający. Pomyślała, że chce, żeby tak robił. Kątem oka spojrzała na jego twarz, ale zdawał się być niewzruszony jak głaz.


Tymczasem coś najwyraźniej sunęło po jej udzie i zatrzymało się w okolicach cipki. Podniecona wyprężyła tułów, rozsunęła szerzej uda, a jej serce momentalnie przyspieszyło rytm. Czuła, jak coś gładzi okolice jej wzgórka, a po chwili wsuwa się pod cienkie majteczki. Po chwili była już kompletnie mokra i gotowa do aktu miłosnego.

-Sławku, chodźmy gdzieś... - szepnęła, nie zdając sobie sprawy, że Sławek właśnie siedzi na parapecie. 

Był zaskoczony jej słowami.

-Słucham? - odezwał się chłodno.

Uniosła głowę i z przerażeniem zrozumiała, że to nie on. Nagle coś, co było pod jej sukienką, błyskawicznie uciekło, nie dając jej szansy na sprawdzenie, co to było. Bała się jak diabli, ale, zważywszy na to, co działo się do tej pory, nie chciała się przyznać. 

-A nic, nic... - bąkała zmieszana.

Miała jeszcze nadzieję, że to któryś z pozostałych chłopaków. Tylu przecież miało na nią ochotę. Po chwili jednak spostrzegła, że nikogo obok niej nie ma. Dopiero teraz po jej plecach przebiegł prawdziwy zimny dreszcz. Z niepokojem rozejrzała się wokół siebie. Serce jej waliło. 

Tymczasem Irek wychylił się, by powąchać jeden ze zwisających kielichów. Kwiat w porównaniu z innymi nie był największy, ale wydał się mu odpowiedni. Przyciągnął go do swojej twarzy i wykonał głęboki wdech. Jego płuca przeniknęła słodka, upojna woń. Chłopak zaciągnął się jeszcze raz.

-Suuuuper, - mruknął.

Nagle poczuł, że bardzo mocno zakręciło się mu w głowie. Przytrzymał się parapetu i zamknął oczy. Na chwilę stracił orientację. Jednak po paru sekundach zawroty minęły.

-O w mordę, jeża! Widzicie to co ja?! - wykrzyknął.

Patrzyli na niego ze zdziwieniem.

-Patrzcie tam!

Dokładnie widział, że dwa metry przed nim stała naga, ciemnowłosa, przepiękna dziewczyna. Machała do niego ręką i uśmiechała się. Po kilku sekundach usłyszał zaniepokojony głos Julki:

-Irek, Irek... co ci jest?!

-Co mówisz?

-Źle się czujesz?

-Nie, nie, wszystko w porządku.

Jeszcze raz spojrzał w poprzednie miejsce, ale nie było tam już nikogo. Teraz już był pewien, że pyłek kwiatu zawierał silny narkotyk. Rozejrzał się do okola. W tym świetle wszystko, co widział wydało się mu podwójnie atrakcyjne.

-Chcę tam wejść, - powiedział do pozostałych.

Wuj Henryk spojrzał na niego wystraszonym wzrokiem.

-Ostrożnie, - powiedział.

Karolina także czuła dziwną, nieodpartą pokusę przeskoczenia parapetu. Podeszła i spojrzała w dół.

-Nisko, - mruknęła.

-Grunt po drugiej stronie jest na wysokości podłogi, - zauważył Marek.

Na twarzy dziewczyny pojawił się uśmiech. Jej sutki, jak antenki uniosły się do góry na samą tylko myśl, że może się tam znaleźć.

-Łatwo wyjść, - dodała.

Natomiast Sławek nie wydawał się być taki zadowolony.

-Jak to możliwe?! Jak to możliwe? - powtarzał.

Karolina odezwała się do niego uspokajającym tonem:

-Czy od razu musimy wszystko rozumieć? Nie wystarczy się dobrze bawić?



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...