7. No już, ściągaj kieckę!
Podeszła do drzwi i przekręciła klucz.
-Soniu...
-No już, ściągaj kieckę! - nakazała.
Renata niepewnie zdjęła sukienkę i usiadła na miękkim dywanie.
-Widzisz, tak lepiej, a teraz pokaż mi swoją kicię.
Jeszcze raz spojrzała w szklaną taflę i oniemiała z wrażenia. Lustro nie pokazywało tego, co powinno. Salon za jej plecami był kompletnie pusty, a ona sama stała naga jak ją Pan Bóg stworzył. Potrząsnęła głową i na moment przymknęła powieki.
-Pewnie za dużo wypiłam, - powiedziała sama do siebie, czując, że dostaje nieprzyjemnych zawrotów głowy.
Ostrożnie uniosła powieki i z niepokojem odwróciła się w stronę pokoju. Wszystko było na swoim miejscu.
Uśmiechnęła się w stronę gości i wkroczyła na szeroki hol. Chciała dotrzeć do łazienki otworzyła drzwi i okazało się, że jest w zupełnie innym pomieszczeniu. To był gabinet jej męża, którego okna wychodziły na dużą oranżerię pełną kwiatów i egzotycznych roślin. Usiadła w fotelu i odetchnęła z ulgą. Zawsze lubiła tu przychodzić, to pomieszczenie działało na nią uspokajająco.
"Odpocznę trochę i zaraz do nich wrócę" - pomyślała z troską o biesiadnikach.
Nagle dotarło do niej, że nie jest tu sama. Za biurkiem w obrotowym wysokim fotelu ktoś siedział.
-Kto tam jest?! - spytała wystraszona.
Siedzenie powoli odwróciło się i oczom Renaty ukazała młodsza siostra męża.
-Widzę, że i ty uciekłaś od tego tłoku? - uśmiechnęła się.
-Aleś mnie wystraszyła dziewczyno! Co tu robisz?
-Chłonę samotność, - uśmiechnęła się Sonia, patrząc jej w oczy.
Sonia miała jasne, długie skręcające się w naturalne loki włosy, brązowe duże oczy, delikatną twarz i niewielki przedziałek na brodzie. Ubrana była w białą bluzkę, która w tej chwili nie wiedzieć czemu, zapięta była tylko na dwa guziki pośrodku.
Renata uspokoiła się i wygodniej rozsiadła w swoim fotelu.
-Wiesz, chyba przesadziłam z alkoholem, - zaczęła.
-Rozumiem, - odpowiedziała półszeptem Sonia, zakładając nogę na nogę.
Jej bluzka u dołu rozsunęła się, ukazując zagłębiony pępek.
-Soniu, przed chwilą zobaczyłam coś dziwnego, - zaczęła.
-Co takiego? - spytała dziewczynina.
-Wiesz... trudno to wytłumaczyć... - gubiła się Renata.
-Spróbuj, może jednak ci się uda? - powiedziała i pochyliła się, by poprawić pantofel.
-W salonie, kiedy się malowałam... - przełknęła ślinę.
Bluzka Soni rozchyliła się, odsłaniając duże, jędrne piersi, lecz ta zdawała się niczego nie dostrzegać.
-No, mów, czemu przerwałaś?
-Może jednak skończę później, - westchnęła.
-Ależ nie, nie ma takiej potrzeby, - spojrzała prosto w jej oczy.
Renacie ciarki przeszły po plecach.
-Nie nosisz bielizny? - spytała.
-Tylko, kiedy jestem w domu.
Kobieta patrzyła w jej dekolt jak zahipnotyzowana.
-Podobają ci się?
Pokiwała głową.
-Chcesz zobaczyć je całe?
Gospodyni przełknęła ślinę.
Sonia wstała, rozpięła bluzkę i szeroko się uśmiechnęła.
-Mam jeszcze więcej do pokazania, - powiedziała.
-Tak?
-Zobacz, - szepnęła i pociągnęła spódnicę do dołu. Zjechała odsłaniając jej biodra, pośladki i cipeczkę pokrytą jasnym meszkiem.
-Jest gorąca i spragniona... - mówiła zalotnie.
Renata nie mogła opanować narastającego w niej podniecenia.
-Och Soniu, - westchnęła, - jakaś ty urocza.
-Wiem. Mogę ci to wszystko, co mam, pokazać. Chcesz?
Gospodyni pokiwała głową. Czuła, że robi się jej gorąco.
-Spójrz na moje pośladki, - powiedziała młoda dziewczyna, odwracając się.
Renata odruchowo włożyła ręce pod swoją sukienkę. Delikatnie pieściła swoje piersi i brzuch.
-Zdejmij ją, - powiedziała Sonia.
-Ale przecież, impreza, goście...
-Uspokój się, nic się nie stanie.
Podeszła do drzwi i przekręciła klucz.
-Soniu...
-No już, ściągaj kieckę! - nakazała.
Renata niepewnie zdjęła sukienkę i usiadła na miękkim dywanie.
-Widzisz, tak lepiej, a teraz pokaż mi swoją kicię.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz