Szukaj na tym blogu

1 sierpnia 2021

Urodziny babci.

7. No już, ściągaj kieckę!


Podeszła do drzwi i przekręciła klucz.

-Soniu...

-No już, ściągaj kieckę! - nakazała.

Renata niepewnie zdjęła sukienkę i usiadła na miękkim dywanie.

-Widzisz, tak lepiej, a teraz pokaż mi swoją kicię.


Jeszcze raz spojrzała w szklaną taflę i oniemiała z wrażenia. Lustro nie pokazywało tego, co powinno. Salon za jej plecami był kompletnie pusty, a ona sama stała naga jak ją Pan Bóg stworzył. Potrząsnęła głową i na moment przymknęła powieki.

-Pewnie za dużo wypiłam, - powiedziała sama do siebie, czując, że dostaje nieprzyjemnych zawrotów głowy.

Ostrożnie uniosła powieki i z niepokojem odwróciła się w stronę pokoju. Wszystko było na swoim miejscu.

Uśmiechnęła się w stronę gości i wkroczyła na szeroki hol. Chciała dotrzeć do łazienki otworzyła drzwi i okazało się, że jest w zupełnie innym pomieszczeniu. To był gabinet jej męża, którego okna wychodziły na dużą oranżerię pełną kwiatów i egzotycznych roślin. Usiadła w fotelu i odetchnęła z ulgą. Zawsze lubiła tu przychodzić, to pomieszczenie działało na nią uspokajająco.

"Odpocznę trochę i zaraz do nich wrócę" - pomyślała z troską o biesiadnikach.

Nagle dotarło do niej, że nie jest tu sama. Za biurkiem w obrotowym wysokim fotelu ktoś siedział.

-Kto tam jest?! - spytała wystraszona.

Siedzenie powoli odwróciło się i oczom Renaty ukazała młodsza siostra męża.

-Widzę, że i ty uciekłaś od tego tłoku? - uśmiechnęła się.

-Aleś mnie wystraszyła dziewczyno! Co tu robisz?

-Chłonę samotność, - uśmiechnęła się Sonia, patrząc jej w oczy.

Sonia miała jasne, długie skręcające się w naturalne loki włosy, brązowe duże oczy, delikatną twarz i niewielki przedziałek na brodzie. Ubrana była w białą bluzkę, która w tej chwili nie wiedzieć czemu, zapięta była tylko na dwa guziki pośrodku.

Renata uspokoiła się i wygodniej rozsiadła w swoim fotelu.

-Wiesz, chyba przesadziłam z alkoholem, - zaczęła.

-Rozumiem, - odpowiedziała półszeptem Sonia, zakładając nogę na nogę.

Jej bluzka u dołu rozsunęła się, ukazując zagłębiony pępek.

-Soniu, przed chwilą zobaczyłam coś dziwnego, - zaczęła. 

-Co takiego? - spytała dziewczynina.

-Wiesz... trudno to wytłumaczyć... - gubiła się Renata.

-Spróbuj, może jednak ci się uda? - powiedziała i pochyliła się, by poprawić pantofel.

-W salonie, kiedy się malowałam... - przełknęła ślinę.

Bluzka Soni rozchyliła się, odsłaniając duże, jędrne piersi, lecz ta zdawała się niczego nie dostrzegać.

-No, mów, czemu przerwałaś?

-Może jednak skończę później, - westchnęła. 

-Ależ nie, nie ma takiej potrzeby, - spojrzała prosto w jej oczy.

Renacie ciarki przeszły po plecach.

-Nie nosisz bielizny? - spytała.

-Tylko, kiedy jestem w domu.

Kobieta patrzyła w jej dekolt jak zahipnotyzowana.

-Podobają ci się?

Pokiwała głową.

-Chcesz zobaczyć je całe?

Gospodyni przełknęła ślinę.

Sonia wstała, rozpięła bluzkę i szeroko się uśmiechnęła.

-Mam jeszcze więcej do pokazania, - powiedziała.

-Tak?

-Zobacz, - szepnęła i pociągnęła spódnicę do dołu. Zjechała odsłaniając jej biodra, pośladki i cipeczkę pokrytą jasnym meszkiem.

-Jest gorąca i spragniona... - mówiła zalotnie.

Renata nie mogła opanować narastającego w niej podniecenia.

-Och Soniu, - westchnęła, - jakaś ty urocza.

-Wiem. Mogę ci to wszystko, co mam, pokazać. Chcesz?

Gospodyni pokiwała głową. Czuła, że robi się jej gorąco.

-Spójrz na moje pośladki, - powiedziała młoda dziewczyna, odwracając się.

Renata odruchowo włożyła ręce pod swoją sukienkę. Delikatnie pieściła swoje piersi i brzuch.

-Zdejmij ją, - powiedziała Sonia.

-Ale przecież, impreza, goście...

-Uspokój się, nic się nie stanie.

Podeszła do drzwi i przekręciła klucz.

-Soniu...

-No już, ściągaj kieckę! - nakazała.

Renata niepewnie zdjęła sukienkę i usiadła na miękkim dywanie.

-Widzisz, tak lepiej, a teraz pokaż mi swoją kicię.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...