Szukaj na tym blogu

18 sierpnia 2021

Urodziny babci.

24. W tej piwnicy nie ma żadnej łazienki.


Znikła za drzwiami, patrzył, jakby wszystko było w porządku, jakby za chwilę miała się w nich pojawić ponownie, odświeżona i czyściutka, lecz po chwili coś go tknęło.

-Zaraz, zaraz, przecież w tej piwnicy nie ma żadnej łazienki! - wykrzyknął.


Jej biodra unosiły się i opadały, tors kurczył się co chwilę. Tadeusz ściskał ten cudowny kwiatuszek, a z jego środka wydobywał się nektar niczym krem ze słodkiego ciastka.

-Och, jak mi dobrze, och! - wzdychała głośno. 

W końcu chwyciła jego palce i mocno wcisnęła do swojej norki. Dłoń zagłębiała się w niej do połowy. Cipka Katarzyny pulsowała coraz mocniej.

-Aaaaaach, aaaaach, aaaaaach!!! - jęczała na całe gardło.

Wygięła swoje ciało w pałąk. Naprężyła się jak struna. Głową wsparta o twardy blat drżała i kurczyła się jak podczas tortur. Wsuwał i wysuwał swoje palce. Drugą dłonią przyspieszył ruchów na swoim drążku. Dziewczyna szeroko rozwarła nogi, a z jej gardła wydobywały się już tylko nieartykułowane dźwięki.

Jej brzoskwinia kurczyła się jak imadło, jak stalowy zacisk, toteż i on odruchowo zacisnął dłoń na swoim kutasie. Zrobiło się mu bardzo gorąco. Zaczął stękać i pojękiwać. W końcu nie wytrzymał dławiąc w gardle krzyk, trysnął prosto na jej brzuch, piersi i szyję.

-Słodki byłeś, było mi z tobą świetnie, - powiedziała w końcu.

Chwyciła się za ramiona, między łokciami ściskając swoje duże piersi. Nadęły się jak balony, brodawki się rozciągnęły, wypychając sutki. Patrzył na nią zachłannymi oczami, wciąż czół duże podniecenie.

-O ja pierdolę, jesteś taka gorąca, taka pociągająca, że przeleciałbym cię raz jeszcze, - wydyszał.

Spojrzała na niego spod lekko przymkniętych powiek, dłonią rozczesując włosy.

-Och, na prawdę?! 

Przełknął ślinę.

-Masz cudowne ciało, a twoje cycuszki... są oszałamiające.

Przejechała kciukami wokoło sterczących sutków.

-Podobają ci się? - szepnęła.

Nie odrywał od niej oczu.

-Oczywiście, że tak. Mógłbym je pieścić, lizać i ssać bez przerwy.

Zarumieniła się.

-Och Tadziu!

Podszedł do niej bliżej.

-Co, Kasiu?

Uśmiechnęła się. Ujęła prawą pierś od spodu i skierowała w stronę ust.

-Zobacz, - westchnęła, spoglądając na niego.

Wysunęła język i samym koniuszkiem dotknęła brązowego, dużego kółeczka.

-Kasiu, Kasiu... pragnę cię! - powiedział drżąc.

Odchyliła się do tyłu, rozsunęła szeroko uda i palcami rozwarła płatki swojej cipki.

-Zobacz, jak wymęczyłeś moją myszkę. Popatrz, jaka jest rozbudzona...

-Chcesz jeszcze? - spytał. 

-Tak chcę, - odpowiedziała.

Spojrzał na nią z przejęciem. 

-Och!

-To ona chce poczuć w sobie tego twojego twardego kutasa.

-Swędzi cię?

-Och, i to jak bardzo!

-Tak?! - nie dowierzał.

-Och, tak bardzo, że aż boli.

Spojrzał na umazane w nasieniu nabrzmiałe wargi, a później na swojego fiuta. Był już w pełni gotowy do ponownej akcji.

-Och, ale widzę, że i ty też masz jeszcze ochotę, - szepnęła.

Podeszła do niego, otarła się piersiami o jego tors. Chwycił ją za pośladki.

-Och, och, och, - pojękiwał, czując na swoim drągu jej gorące podbrzusze.

-Spenetruj mnie jeszcze raz, Tadeuszu, - powiedziała, chwytając jego palanta tuż za głowicą.

Naprężył się i znieruchomiał.

-Jak sobie tego życzysz! - wyrzucił z siebie.

Jego serce łomotało jak oszalałe. Nagle wyraz jej twarzy nieco się zmienił.

-Chwileczkę, - dotknęła palcem jego ust, a następnie przejechała przez klatkę piersiową i brzuch. Na koniec dotknęła koniuszkiem jego plisującej, żylastej męskości.

-Och! - westchnął nie mogąc wytrzymać. 

-Zaczekaj na mnie chwileczkę, - powiedziała, wskazując na drzwi.

-Gdzie idziesz? - spytał zdziwiony.

-Do łazienki, trochę się obmyję.

Pokiwał głową.

-Tylko wracaj szybko, - stęknął, szczerząc zęby.

-Spokojnie, za minutkę zrobię ci laskę, jakiej w życiu nie miałeś, - uśmiechnęła się słodko.

Przejechała dłonią po piersiach i oblizała się.

-Już nie mogę się doczekać, - powiedział siadając na starym taborecie.

Jakby od niechcenia pogładził się po zwisających jajach i sterczącym penisie.

Wychodząc puściła do niego „oko”.

-Och Kasiu, moja Kasiu, zawsze kiedy pojawiasz się na mojej drodze, w moim życiu powstaje zamęt, ale tak jest cudownie, że trudno to sobie wyobrazić, - powiedział bardziej do siebie, niż do niej.

Znikła za drzwiami, patrzył, jakby wszystko było w porządku, jakby za chwilę miała się w nich pojawić ponownie, odświeżona i czyściutka, lecz po chwili coś go tknęło.

-Zaraz, zaraz, przecież w tej piwnicy nie ma żadnej łazienki! - wykrzyknął.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...