8. Łechtaczka Sonii.
Po minucie obie jej dłonie spoczęły na wzgórku koleżki. Uśmiechnęła się, a następnie powoli rozsunęła połówki brzoskwinki. Jej oczom ukazało się różowe, pachnące wnętrze. Łechtaczka Sonii sterczała do góry, a biodra zdawały się unosić i opadać.
-Nie przerywaj, och nie przerywaj!
Trochę skrępowana zdjęła z siebie majteczki i rozchyliła uda.
-Och, co za cudo! - westchnęła Sonia. - Lubisz patrzeć na kobiece ciało? Lubisz? - spytała po chwili.
Renia pokiwała głową.
-Chcesz to ze mną zrobić? - rzuciła z uśmiechem.
Ponownie skinęła.
-No to rozchyl te cudowne płatki.
Delikatnie chwyciła swoje wargi sromowe i rozwarła na boki. W środku ukazały się mniejsze, ściśnięte, w kształcie na wpół rozwiniętego kwiatu. Pulsowały, kurcząc się co parę sekund.
-Renatko, ty w ogóle nie doceniasz siebie.
Sonia usiadła na fotelu i unosząc nogi do góry zdjęła spódnicę. Renata patrzyła na jej cipkę, była jak przecięta bułeczka. Spojrzała między swoje uda i zaczęła ugniatać własny wzgórek. Po chwili zrobiła się mokra.
Po kilku minutach blondyneczka siedziała bez spódnicy z uniesionymi nogami i trzymała się za kolana.
-Och, jakie masz zgrabne pośladki i uda. Czy mogę dotknąć?
-Ależ Renatko, oczywiście. Chodź do mnie.
Renata wstała zbliżyła się do niej, a następnie powoli opadła na kolana.
-Dotknij, no dotknij, - zachęcała młoda dziewczyna.
Wyciągnęła dłoń i niepewnie położyła na wilgotnej cipce kuzynki. Ostrożnie dotknęła jej wzgórka. Był gorący i mokry.
-Nie wiem, czy dobrze to robię.
-Och Renato!
-Co?
-Och!
-Dobrze?
-Och, ooooch!!
-Dobrze ci?
-Och, tak, tak!
Przejechała z góry na dół.
-Och, mocniej, mocniej!
Renata wykonała półkolisty ruch.
-Och, och, och... nie przerywaj!
Kuzynka docisnęła palce rozgniatając jej muszelkę tak mocno, że aż pod palcami pokazały się soki. Sonia przymknęła powieki i drżała na całym ciele.
-Och, jeszcze, jeszcze... och, och!
Gospodyni chwyciła dłoń kochanki i skierowała w swoje krocze. Teraz obie jęczały i wiły się z rozkoszy.
-Aaaaach, Soniu, jesteś taka słodka!
Jej pierwsze skrępowanie mijało, a na jego miejsce pojawiło się silne, trudne do opisania, podniecenie. Czuła słodkie mrowienie w całym swoim ciele. Fakt, że robi coś zakazanego jeszcze bardziej ją podniecał.
Sonia była jej przyjaciółką. Gdy ich mężowie cichaczem uciekali na ryby, one wspólnie zajmowały się dziećmi i obowiązkami domowymi. Razem też spędzały swój czas wolny. Plotkowały, robiły wypady do kina i na zakupy. Od kiedy ją poznała, ona zawsze zachowywała się prowokacyjnie, nie raz już, niby to przypadkiem odsłoniła piersi, czy pokazała swoje skarby między nogami. Ostatnio, nawet próbowała ją uwieść, ale nic z tego nie wyszło. Renata udała, że nie widzi jej miłosnych zapędów.
Tego jednak wieczoru, nie wiedzieć dlaczego, pozwoliła wciągnąć się w gorącą grę. Dziewczyna leżała przed nią z rozchylonymi nogami i drżała.
-No, no, na co czekasz? Och, och!!! - wzdychała.
Renata pochyliła się i rozgniotła jej dojrzałą, soczystą, jak tropikalny owoc, muszelkę.
Oooooch, aaaaaaach, aaaaaaach!!! - jęczała blondynka wijąc się z rozkoszy.
Renata wciąż nie była pewna swoich umiejętności.
-Tak dobrze? - dopytywała bez przerwy.
-Och Reniu, jesteś cudowna, och jak wspaniale!
Po chwili nakryła całą cipeczkę czując, że pod jej palcami drży i pulsuje. Patrzyła w oczy swojej kochanki. Widziała, że jest coraz bardziej podniecona.
Po minucie obie jej dłonie spoczęły na wzgórku koleżki. Uśmiechnęła się, a następnie powoli rozsunęła połówki brzoskwinki. Jej oczom ukazało się różowe, pachnące wnętrze. Łechtaczka Sonii sterczała do góry, a biodra zdawały się unosić i opadać.
-Nie przerywaj, och nie przerywaj!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz