Szukaj na tym blogu

2 sierpnia 2021

Urodziny babci.

8. Łechtaczka Sonii.


Po minucie obie jej dłonie spoczęły na wzgórku koleżki. Uśmiechnęła się, a następnie powoli rozsunęła połówki brzoskwinki. Jej oczom ukazało się różowe, pachnące wnętrze. Łechtaczka Sonii sterczała do góry, a biodra zdawały się unosić i opadać.

-Nie przerywaj, och nie przerywaj!


Trochę skrępowana zdjęła z siebie majteczki i rozchyliła uda.

-Och, co za cudo! - westchnęła Sonia. - Lubisz patrzeć na kobiece ciało? Lubisz? - spytała po chwili.

Renia pokiwała głową.

-Chcesz to ze mną zrobić? - rzuciła z uśmiechem.

Ponownie skinęła.

-No to rozchyl te cudowne płatki.

Delikatnie chwyciła swoje wargi sromowe i rozwarła na boki. W środku ukazały się mniejsze, ściśnięte, w kształcie na wpół rozwiniętego kwiatu. Pulsowały, kurcząc się co parę sekund.

-Renatko, ty w ogóle nie doceniasz siebie.

Sonia usiadła na fotelu i unosząc nogi do góry zdjęła spódnicę. Renata patrzyła na jej cipkę, była jak przecięta bułeczka. Spojrzała między swoje uda i zaczęła ugniatać własny wzgórek. Po chwili zrobiła się mokra.

Po kilku minutach blondyneczka siedziała bez spódnicy z uniesionymi nogami i trzymała się za kolana.

-Och, jakie masz zgrabne pośladki i uda. Czy mogę dotknąć?

-Ależ Renatko, oczywiście. Chodź do mnie.

Renata wstała zbliżyła się do niej, a następnie powoli opadła na kolana.

-Dotknij, no dotknij, - zachęcała młoda dziewczyna.

Wyciągnęła dłoń i niepewnie położyła na wilgotnej cipce kuzynki. Ostrożnie dotknęła jej wzgórka. Był gorący i mokry.

-Nie wiem, czy dobrze to robię.

-Och Renato!

-Co?

-Och!

-Dobrze?

-Och, ooooch!!

-Dobrze ci?

-Och, tak, tak!

Przejechała z góry na dół.

-Och, mocniej, mocniej!

Renata wykonała półkolisty ruch.

-Och, och, och... nie przerywaj!

Kuzynka docisnęła palce rozgniatając jej muszelkę tak mocno, że aż pod palcami pokazały się soki. Sonia przymknęła powieki i drżała na całym ciele.

-Och, jeszcze, jeszcze... och, och!

Gospodyni chwyciła dłoń kochanki i skierowała w swoje krocze. Teraz obie jęczały i wiły się z rozkoszy.

-Aaaaach, Soniu, jesteś taka słodka!

Jej pierwsze skrępowanie mijało, a na jego miejsce pojawiło się silne, trudne do opisania, podniecenie. Czuła słodkie mrowienie w całym swoim ciele. Fakt, że robi coś zakazanego jeszcze bardziej ją podniecał.

Sonia była jej przyjaciółką. Gdy ich mężowie cichaczem uciekali na ryby, one wspólnie zajmowały się dziećmi i obowiązkami domowymi. Razem też spędzały swój czas wolny. Plotkowały, robiły wypady do kina i na zakupy. Od kiedy ją poznała, ona zawsze zachowywała się prowokacyjnie, nie raz już, niby to przypadkiem odsłoniła piersi, czy pokazała swoje skarby między nogami. Ostatnio, nawet próbowała ją uwieść, ale nic z tego nie wyszło. Renata udała, że nie widzi jej miłosnych zapędów.

Tego jednak wieczoru, nie wiedzieć dlaczego, pozwoliła wciągnąć się w gorącą grę. Dziewczyna leżała przed nią z rozchylonymi nogami i drżała.

-No, no, na co czekasz? Och, och!!! - wzdychała.

Renata pochyliła się i rozgniotła jej dojrzałą, soczystą, jak tropikalny owoc, muszelkę.

Oooooch, aaaaaaach, aaaaaaach!!! - jęczała blondynka wijąc się z rozkoszy.

Renata wciąż nie była pewna swoich umiejętności.

-Tak dobrze? - dopytywała bez przerwy.

-Och Reniu, jesteś cudowna, och jak wspaniale!

Po chwili nakryła całą cipeczkę czując, że pod jej palcami drży i pulsuje. Patrzyła w oczy swojej kochanki. Widziała, że jest coraz bardziej podniecona.

Po minucie obie jej dłonie spoczęły na wzgórku koleżki. Uśmiechnęła się, a następnie powoli rozsunęła połówki brzoskwinki. Jej oczom ukazało się różowe, pachnące wnętrze. Łechtaczka Sonii sterczała do góry, a biodra zdawały się unosić i opadać.

-Nie przerywaj, och nie przerywaj!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...