Szukaj na tym blogu

21 grudnia 2021

Zakazane sny.

38. Sylikonowy wibrator.


Wstała i zbliżyła się do szafy. Z najniższej szuflady, z ciepłym uśmiechem wyjęła cukierkowo różowy, sylikonowy wibrator. Bożenka aż westchnęła z zachwytu.


Bożenka wstała, zbliżyła się do okna i otworzyła je na oścież. Na ulicy panowała kompletna cisza. Jedynie od czasu do czasu przemknął jakiś zagubiony samochód. Po chwili podeszła do barku i nalała sobie kieliszek wina.

-Ale historia, co? Aniu, o to było? 

-Nie mam pojęcia. Nie mam bladego pojęcia.

-Powiedz mi, co się z nami dzieje? Jak to możliwe, że miałyśmy identyczny sen?

W oczekiwaniu na odpowiedź napełniła drugi kieliszek. Anna usiadła po turecku, nie spieszyła się. Jedną ręką wzięła od koleżanki lampkę, a drugą gładziła wilgotną, podnieconą cipkę.

-Jest jeszcze coś. Nie panuję nad sobą, Bożenko.

Koleżanka spojrzała na nią zaskoczona. 

-Jak to?

-Popatrz tylko. Jeszcze dobrze nie ochłonęłam, a już mi się chce seksu.

Bożenka z uśmiechem spuściła powieki.

-Nie wiem jak to powiedzieć, Aniu. Mnie też.

Przysiadła obok i pogłaskała Annę po kępce włosów między zgrabnymi, jędrnymi udami. Ta westchnęła i opadła plecami na miękkie łóżko. Po chwili wydarzenia potoczyły się bardzo spontanicznie. Bożenka, drżąc na całym ciele, pochyliła się nad koleżanką i rozwarła gorące, nabrzmiałe płatki jej różyczki. Na chwilę uniosła lekko oczy i zaczęła lizać. Anna wygięła kręgosłup i pojękiwała.

-Och, jesteś kochana Bożenko. Tak mi rób.

Przyjaciółka pieściła bardzo czule, namiętnie, jakby zabawiała się sama z sobą.

-Bardzo podnieca mnie twój zapach Aniu, - szepnęła rozkosznie.

Anna pogładziła ją po głowie.

-Och, w takim razie nie przerywaj, nie przerywaj, - prosiła.

Po kilku minutach doznawała już przejmującego, głębokiego orgazmu. Zamknęła oczy a jej biodra podskakiwały do góry, niczym piłka plażowa.

-Och, to było słodkie, malutka, - powiedziała po wszystkim.

Wstała i zbliżyła się do szafy. Z najniższej szuflady, z ciepłym uśmiechem wyjęła cukierkowo różowy, sylikonowy wibrator. Bożenka aż westchnęła z zachwytu.

-Połóż się kwiatuszku, zrobię ci dobrze, - uśmiechnęła się.

Jej kochanka bez ociągania rozwarła drżące uda. Anna przesunęła suwak do samej góry. Naturalnie wyglądający penis wyrzucił z siebie z siebie cichy i łagodny pomruk.

-Och Aniu włóż mi go, proszę cię! - jęknęła, nie mogąc doczekać się na nowe doznania.

Była przygotowana na delikatne, subtelne pieszczoty, tymczasem Anna wpakowała zabawkę w jej szparkę, bez najmniejszych ceregieli, szybko, od razu na całą głębokość.

-Och, ooooch, aaaaach! - jęczała Bożenka.

Anna była bardzo zadowolona z tego co zrobiła. Zaczęła poruszać urządzeniem na boki, a później do góry i do dołu.

-Och, ooooch, Aniu, Aaaaaaaniu!!!- jęczała rozkładana na elementy pierwsze przyjaciółka.

Już po paru chwilach zaczęła szczytować. Drżała, prężyła się i zwijała w upajających konwulsjach. Trwało to długą chwilę. Kiedy trochę się uspokoiła, westchnęła:

-Chodź do mnie kociaku.

Anna położyła się tuż obok. Objęły się ramionami i patrząc sobie głęboko w oczy, koniuszkami palców subtelnie gładziły swoje ciała. W tej właśnie pozycji zasnęły. Tego dnia nic więcej się już nie działo. 

Obudziły się wczesnym rankiem. Wykąpały się, zjadły śniadanie i, jak gdyby nic, nie wracały do tematu. Poniedziałek był wielkim dniem w ich zakładzie. Przyjechali prezesi i menedżerowie ze wszystkich firm, które miały połączyć się w jedną wielką korporację. Było to ostatnie zebranie przed złożeniem oficjalnych podpisów.

Przedsiębiorstwo AD Corporation, jako lider, w razie sukcesu zyskiwało najwięcej, jednak w chwili niepowodzenia straty mogły doprowadzić do upadku. Dlatego był to szczególnie ważny dzień dla wszystkich pracowników.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...