18. Byli jak zwierzęta.
Byli jak zwierzęta, wyzbyci wszelkich, ludzkich uczuć, kopulowali we wszelkich możliwych pozycjach i konfiguracjach. Kolejne orgazmy następowały po sobie tak szybko, że nawet gdyby chciała je policzyć, nie byłaby w stanie. Nie miała, dość nie potrafiła powiedzieć „nie”, chciała jeszcze więcej i jeszcze mocniej. Nie widziała już nic poza seksem, jej ciało stało się jednym wielkim pożądaniem. Zrozumiała, że nie może bez tego żyć.
Jeszcze nie wiedziała, co się dzieje, ale niespodziewanie wróciła część świadomości. Czuła ciepło w okolicy piersi, pośladków i cipki, ale to było okej. Zaakceptowała to. Było jej dobrze, opuściła się niżej, szeroko rozchyliła uda. Próbowała ustalić najbardziej istotne fakty.
„Pewnie napój, który przed chwilą wypiłam, był narkotykiem”, - pomyślała.
Nagle jej ciałem szarpnął tak potężny skurcz, że spadła z fotela. Oblała ją fala gorąca, jej serce zaczęło łomotać jak szalone. Czuła puls w skroniach, w uszach słyszała szum, a przed oczami jej pociemniało.
W momencie kiedy zaczęła się bać, nieprzyjemne objawy ustąpiły. Czuła tylko wciąż galopujące podniecenie. Patrzyła jak Karl pakuje swojego wielkiego fiuta w ciasną cipkę Katji. Para znajdowała się na środku pokoju. Mężczyzna trzymał ją za biodra, a ona ledwie sięgała stopami podłogi. Zacisnął zęby i zaczął uderzać biodrami z wielką siłą.
-Ooooooch, aaaaaach, ooooooaaach!!! - jęczała dziewczyna.
Anna podniosła się i na powrót usiadła w fotelu. Jej podniecenie osiągnęło poziom trudny do zniesienia. Wiedziała, że musi coś z tym zrobić. Pochyliła się do przodu i rozwarła płatki swojej róży. Każdy dotyk był, jak pożar. Jej norka zrobiła się dwa razy większa.
„Och, chcę tam poczuć porządnego kutasa!” - myślała gorączkowo. - „Och, jak bardzo chce mi się rżnąć!”
Z nieukrywanym zachwytem patrzyła na Leona. Nie potrafiła się oprzeć jego urokowi.
-Ale masz wielkiego fiuta, - bez skrępowania go pochwaliła.
-Dziękuję, - z uśmiechem przyjął komplement, -Chcesz się nim zająć?
Wyciągnęła dłoń i zaczęła głaskać żylastą fujarę. Nie czuła lęku, wstydu ani skrępowania. Wszystko wydawało się zupełnie normalne i naturalne. Jej podniecenie osiągnęło taki poziom, że przestała nad nim panować. Było jak szaleństwo, które przejęło władzę nad jej świadomością.
„Seks, seks, seks...” -kołatało się jej po głowie.
Jej wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach, puściły wszystkie hamulce. Coraz bardziej oddalała się od rzeczywistości. Drżała, szarpała się w narastających konwulsjach ekstazy. Jej cipka ociekała sokami, jak rozcięta brzoskwinia.
Uświadomiła sobie, że zbliża się moment kulminacyjny. Podniosła się. Chciała gdzieś iść, lecz padła na podłogę. Półprzytomna rozchyliła uda, zamknęła oczy i poddała się samoistnemu, gigantycznemu orgazmowi.
Sekundę przed całkowitą utratą świadomości ujrzała stojących nad nią pozostałych towarzyszy. Przyglądali się z politowaniem i coś mówili. Próbowała zrozumieć sens tych słów, ale nie miała tyle siły.
-Chyba drink był za mocny, usłyszała.
Po chwili zapadła ciemność.
Nie miała pojęcia, ile czasu była nieprzytomna, ale kiedy tylko odrobinę wróciła jej świadomość, stwierdziła, że zaczyna się drugi orgazm. Wiedziała, że będzie jeszcze większy, jeszcze bardziej potężny i jeszcze bardziej przejmujący niż poprzedni. Nie próbowała z nim walczyć, poddała się całkowicie. Chciała tylko przetrwać.
Nagle poczuła się jak zombi, jakby jej ciało przejęło nad nią kontrolę, jakby każdy mięsień próbował zaprowadzić ją w inną stronę. Po chwili czas przestał się liczyć, przestało istnieć cokolwiek poza tym co odczuwała.
Oprzytomniała, otworzyła oczy. Ujrzała Leona siedzącego na fotelu i nie zastanawiała się ani sekundy. Bez namysłu weszła mu na kolana i nadziała się na jego grubą, sterczącą pytę. Pochłonęła ją całkowicie.
-Ooooooch! - stęknął ciężko.
Jej muszla zacisnęła się na jego penisie niczym imadło. Galopując, porwała go ze sobą. Razem gnali tak, jakby ten niebotyczny orgazm próbował im uciec. Chlap, chlap, chlap... rozbrzmiewało głośne, mokre plaskanie.
Powietrze wypełnił słodki zapach miłości.
Chlap, chlap, chlap... pędzili jak na złamanie karku.
Anna podskakiwała na nim jak piłka, rozgniatała jego wielkie, ciężkie jaja. Coraz bardziej opływała sokami. Jakimś cudem zdołała się rozejrzeć i zdała sobie sprawę, że dołączyli do niej pozostali.
Wiedziała, że to nie był zwykły seks, to było opętanie. Byli jak zwierzęta, wyzbyci wszelkich, ludzkich uczuć, kopulowali we wszelkich możliwych pozycjach i konfiguracjach. Kolejne orgazmy następowały po sobie tak szybko, że nawet gdyby chciała je policzyć, nie byłaby w stanie. Nie miała dość, nie potrafiła powiedzieć „nie”, chciała jeszcze więcej i jeszcze mocniej. Nie widziała już nic poza seksem, jej ciało stało się jednym wielkim pożądaniem. Zrozumiała, że nie może bez tego żyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz