22. Zerżną mnie jak starą kurwę.
“Zerżną mnie jak starą kurwę”, - myślała. Ich oczy płonęły żarem. Wydawali się być niczym zwierzęta kierowane instynktem samozachowawczym.
W pierwszym odruchu paniki chciała uciec, ale nie miała jak. Spojrzała za siebie. Drzwi były już zamknięte, a autobus jechał z dużą prędkością. To nie były, żarty. Wszyscy mężczyźni byli kompletnie nadzy a ona sama jedna. Widziała dziesiątki gołych torsów, piękne męskie ciała, szerokie klatki piersiowe. Nie mogła nie zauważyć sterczących pokaźnych penisów. Cała kolekcja. Jedne były grube i krótkie, inne długie sękate. Wszystkie bardzo podniecające. Widziała, że są tak samo napaleni jak ona. No właśnie.
W tym momencie mieszały się w niej skrajne silne uczucia. Z jednej strony chciała rzucić się na nich po kolei, z drugiej zaś wycofać się i uciec. Nie wiedziała jak wybrnąć z tej trudnej sytuacji. Nie chciała przegapić niepowtarzalnego przeżycia, które jej się szykowało. Z drugiej strony bała się, że doświadczy jakiejś krzywdy. Co za dużo to nie zdrowo. Czy mogła zaryzykować?
Podjęła jednak wyzwanie. Uśmiechnęła się i powitała ich uniesioną dłonią.
-Cześć chłopaki. Jak się macie?
Igrała z ogniem. Doskonale wiedziała, co za chwilę się stanie. Poza tym uświadomiła sobie, że jej zachowanie jest po prostu głupie. Może oni po prostu nie znali jej języka? Jednak wiedziona jakimś przeczuciem, brnęła w to dalej.
-No cóż, czy któryś z was może mi powiedzieć, jaka to ulica?
Cisza. Nie było żadnej reakcji. Po jakimś czasie zaczęła się niepokoić. Jeszcze raz uniosła dłoń, by im pomachać. Szybko dotarło do niej, że oni jednak nie chcą rozmawiać. Byli dziwni. Zachowywali się, tak jakby ktoś na szprycował ich środkami odurzającymi. Nikt nie odpowiedział jej uśmiechem.
No dobrze, może jednak nie powinna była tu zostawać. Podjęła jeszcze jedną próbę rozejrzenia się za możliwością ucieczki. Myślała. Może autobus zatrzyma się na jakimś przystanku, może drzwi są niedomknięte i uda się jej jakoś wyjść.
W odpowiedzi usłyszała niski pomruk. Na coś się szykowało. Nie byli zadowoleni. Poczuła gęsią skórkę na przedramieniu. Spostrzegła, że ich penisy uniosły się jeszcze bardziej. Nie było wątpliwości. Wielkie fujary powoli podnosiły swoje łby. Było ich mnóstwo. Wszystkie gotowe do kopulacji. W autobusie rozchodził się jeszcze bardziej intensywny zapach podniecenia. Poczuła, że ona sama nie daje już sobie rady z własnym. W głowie jej wirowało, myśli się plątały, czuła mrowienie w całym ciele. Chciała się rżnąć, chociaż nie miała odwagi się do tego przyznać.
Nagle wszyscy panowie odwrócili się w jej stronę. Najpierw te najbliższe głowy a później coraz dalsze. Powoli, jedna za drugą. Kolejne oczy wpatrywały się w nią przenikliwie. W końcu już wszyscy wiedzieli, że w pojeździe znalazła się jedna, naga kobieta. Była przygwożdżona ponad setką dzikich spojrzeń. Zdała sobie sprawę, że jest zwierzyną łowną w stadzie głodnych psów.
“Zerżną mnie jak starą kurwę”, - myślała. Ich oczy płonęły żarem. Wydawali się być niczym zwierzęta kierowane instynktem samozachowawczym. Nie reagowali na żadne zewnętrzne impulsy poza tym jednym, poza tym, że ona tam była. Każdy osobnik skupiony był tylko na niej. Cała sytuacja podniecała ją tak bardzo, że nie chciała już uciekać. Po co, skoro jej cipka tego chciała? Chciała wziąć w tym wszystkim udział. To miała być przygoda jej życia. Jeszcze nigdy nie widziała tylu gołych podnieconych facetów naraz. Świadomość, że wkrótce dostanie się w ich łapy, powodowała, że krew w jej żyłach zaczęła wrzeć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz