33. Trysnął.
Spojrzała na niego i nierozważnie otworzyła usta. Szybko zrozumiała swój błąd, jednak było już za późno. Trysnął. Pocisk poszybował nad ciałem i trafił w sam środek jej jamy ustnej i zatrzymał się w gardle. Oniemiała.
Jedna z kamer zrobiła zbliżenie, a na telebimach pojawiła się monstrualnie powiększona, nabrzmiała wagina. Jednocześnie głośników popłynął głos werbli. Olbrzym wielkim zaganiaczem wcisnął się w samo wejście.
-Och Boże, co to za taran?! - westchnęła.
Cała roztrzęsiona patrzyła na ekran, nie wiedziała, czy ma się śmiać, czy płakać, lecz po chwili zaczęła się rozluźniać. Czarny mazał końcówkę w jej sokach.
-No dobra pchaj, byle szybko. Chcę mieć już to za sobą. Dam radę, dam radę... – powtarzała.
Nagle pchnął. Jęknęła. Jej szparka wydawała się o wiele za mała, ból był trudny do zniesienia, ale rozkosz jeszcze większa. Dyszała ciężko, próbując zapanować nad emocjami. Wiedziała, że najgorsze już przeszła.
Kiedy bestia zaczęła poruszać swoimi biodrami, na widowni ponownie zawrzało, posypały się oklaski.
-Co za cipa, co za cipa!!! – ekscytował się prezenter, jeszcze bardziej nakręcając atmosferę.
Zamknęła oczy, pozwalając, by robił z nią, co chce. Stękała. Po paru chwilach doznała potężnego orgazmu.
-Aniuuuu!!! - jęknęła i odleciała.
Cały świat przestał istnieć. W jednej chwiali zapomniała o wszystkim, co działo się wokół niej, zapomniała kim jest, jak się nazywa, jak się tutaj znalazła i co się z nią działo. Po prostu wirowała zawieszona gdzieś między czasem a przestrzenią, coraz dalej, dale i dalej...
To było błogie uczucie nieobecności. Słyszała tylko pulsacyjny szum i podziwiała pełną gamę kolorowych gwiazd. Nie miała pojęcia czy trwało rok, czy może tylko trzy minuty. Kiedy wreszcie ponownie spojrzała na swoje krocze, zobaczyła, jak jej muszla ciasnym uściskiem obejmuje potężnego drąga.
Nie mógł wejść cały, ale to, co w niej było zdawało się rwać ją od środka niczym średniowieczny pal.
Wchodził i wychodził. Granica penetracji oznaczona była gęstą białą pianą. Nie czuła już bólu, czuła tylko wszechogarniającą rozkosz, błogą słodką falę za falą przepływającą przez jej ciało. Nawet nie zastanawiała się, czy to już koniec, czy też dopiero początek. Zdołała sobie jedynie uświadomić, że jego potężny kutas umazany był w jej wydzielinach, kiedy nadszedł kolejny, jeszcze większy, jeszcze bardziej wyrywający ze świadomości orgazm. Rzucały nią potężne skurcze, dygotała w spazmatycznych i drgawkach. Wiedziała, że gdyby nie była przypięta, spadłaby na podłogę.
-Aaaaaaa, aaaaaaa, aaaaaaa!!! – darła się na całe gardło.
Czuła, że cały organizm powstał przeciwko niej i teraz żyje własnym życiem puszczony całkowicie w samopas. Miała wrażenie, że to się nigdy nie skończy, że jest wrzucona do piekielnego ognia i płonie żywym ogniem.
W pewnym momencie Murzyn wyszedł. Powinna się cieszyć, a była kompletnie zaskoczona. Samiec ustawił fiuta równolegle do jej brzucha. Półprzytomnie patrzyła na jego ruchy. Jeszcze nie wiedziała, co zamierza.
-Jeszcze, jeszcze, czemu wyszedłeś?! - jęczała.
Spojrzała na niego i nierozważnie otworzyła usta. Szybko zrozumiała swój błąd, jednak było już za późno. Trysnął. Pocisk poszybował nad ciałem i trafił w sam środek jej jamy ustnej i zatrzymał się w gardle. Oniemiała.
-Kha, khyk! - zachłysnęła się.
Mimo to całą porcję przełknęła. Kolejne białe strzały niczym serie karabinu celnie trafiały w jej twarz. Nasienie zachlapało jej oczy. Nic nie widziała, słyszała tylko rozentuzjazmowany głos spikera.
-Proszę państwa, co za widok! Proszę państwa, jaka precyzja!!!
-A no tak, kurwa, precyzja... nic nie widzę! - stęknęła wykończona.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz