28. Bawił się sterczącym penisem.
Zastanawiała się, w jaki sposób ten typ znalazł się w jej mieszkaniu. Był na tyle bezczelny, że nic na sobie nie miał. Był kompletnie nagi. Siedział w jej ulubionym fotelu, bawił się sterczącym penisem i na dodatek uśmiechał się do niej szelmowsko.
-Poza tym moje libido seksualne wzrosło.
Beata spojrzała na nią w sposób niedwuznaczny.
-No co ty nie powiesz. Naprawdę?
Anna zdawała się nie zauważać nici ironii.
-Mówię ci. Wzrosło kilkakrotnie, - powiedziała z przejęciem.
Bożenka jeszcze raz do niej się uśmiechnęła.
-Coś ci powiem. Rzeczywiście brakuje ci chłopa. Może nawet kilku. Koleżanko brakuje ci porządnego rżnięcia w realu, a nie w snach. Weź się w garść i idziemy na jakąś imprezę.
-Tak, tak, śmiej się ze mnie, - jęknęła Anna, - Ty sobie pójdziesz, a ja zostanę sama. A na impresy nie ma czasu. Za dużo pracy.
-W tym cała rzecz. Ty nigdy nie masz czasu na imprezy. Zawsze tylko praca i kariera. Poza tym to jest śmieszne. I wiesz co, po tym, co mi opowiedziałaś, moja cipka jest już bardzo mokra. Bardzo mokra. Kurczę, ale się podnieciłam.
Teraz to Anna się uśmiechnęła.
-Sama widzisz. Przecież ja tylko ci to opowiadałam. Co gdybyś przeżyła to naprawdę? Popatrz na moje piersi. Nigdy takie nie były. Są dużo większe i bardziej jędrne.
Bożenka zagryzła dolną wargę. Anna zaczynała przekraczać pewne granice.
-Zauważyłam, - powiedziała, starając się ignorować wciąż narastające podniecenie.
-Dotknij tylko, - zachęcała.
-No wiesz…
-No dotknij.
W tym momencie Anna bezceremonialnie wyjęła napęczniały biust.
-Pogięło cię. Może jestem napalona, ale nie jestem lesbijką. No i nie będę macać twoich cycków.
Anna mrugnęła do niej porozumiewawczo. Nie zamierzała odpuszczać.
-Daj spokój. Możesz przestać udawać. Nikogo tu nie ma.
Bożena przełknęła ślinę.
-Cholera jasna, Anka. Co ty ze mną robisz. Myślisz, że jestem jakaś pierwsza lepsza?
-Nie myślę. Weź.
Bożenka rozejrzała się jakby były w miejscu publicznym. Jakby robiły coś złego. Po czym delikatnie zaczęła pieścić. Jej ręce drżały.
-Czujesz? - spytała.
-Czuję, - pokiwała głową i wiedziała, że już po niej. Nie uda się jej wywinąć z tej kabały.
Anna spojrzała na nią lubieżnie, ale nic nie powiedziała.
-Co?
-Chodź do mnie.
Postanowiła, że nie ulegnie. Jeszcze nie teraz.
-Nie.
-No zbliż się cipko jedna.
Chwyciła ją za rękę i przyciągnęła. Od razu zaczęły się całować. Obydwie były coraz bardziej podniecone. Nie były w stanie opanować własnego pożądania.
-Bożenko?
-Tak?
-Och Bożenko!
Bożenka przestała się bronić.
-Aniu, kurwa, co my robimy?
-Chuj z tym, pieść mnie.
Ruszyły w kierunku sypialni. Anna zdjęła jej bluzkę, później spódnicę, majteczki i na końcu stanik. Ta natomiast zsunęła z ramion koleżanki szlafrok. Po chwili stały obok siebie kompletnie nagie. Weszły na łóżko i delikatnie zaczęły się pieścić. Bez pośpiechu, jednocześnie osiągnęły łagodny orgazm. Po wszystkim wtulone w swoje ramiona zasnęły. Nie spodziewały się, że tak potoczą się te sprawy, ale niczego nie żałowały.
Obudził je męski dziwnie znajomy głos.
-Zbudźcie się, zbudźcie!
Anna pierwsza otworzyła oczy. Próbowała ustalić fakty. Była w swoim mieszkaniu, tak jak zasnęła. Leżała naga w ramionach koleżanki. Czyli bez zmian. Wszystko było ok. Nie czuła lęku. Jeszcze nie. Zastanawiała się, w jaki sposób ten typ znalazł się w jej mieszkaniu. Był na tyle bezczelny, że nic na sobie nie miał. Był kompletnie nagi. Siedział w jej ulubionym fotelu, bawił się sterczącym penisem i na dodatek uśmiechał się do niej szelmowsko.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz