Szukaj na tym blogu

11 grudnia 2021

Zakazane sny.

28. Bawił się sterczącym penisem.


Zastanawiała się, w jaki sposób ten typ znalazł się w jej mieszkaniu. Był na tyle bezczelny, że nic na sobie nie miał. Był kompletnie nagi. Siedział w jej ulubionym fotelu, bawił się sterczącym penisem i na dodatek uśmiechał się do niej szelmowsko.


-Poza tym moje libido seksualne wzrosło.

Beata spojrzała na nią w sposób niedwuznaczny.

-No co ty nie powiesz. Naprawdę?

Anna zdawała się nie zauważać nici ironii. 

-Mówię ci. Wzrosło kilkakrotnie, - powiedziała z przejęciem. 

Bożenka jeszcze raz do niej się uśmiechnęła.

-Coś ci powiem. Rzeczywiście brakuje ci chłopa. Może nawet kilku. Koleżanko brakuje ci porządnego rżnięcia w realu, a nie w snach. Weź się w garść i idziemy na jakąś imprezę. 

-Tak, tak, śmiej się ze mnie, - jęknęła Anna, - Ty sobie pójdziesz, a ja zostanę sama. A na impresy nie ma czasu. Za dużo pracy. 

-W tym cała rzecz. Ty nigdy nie masz czasu na imprezy. Zawsze tylko praca i kariera. Poza tym to jest śmieszne. I wiesz co, po tym, co mi opowiedziałaś, moja cipka jest już bardzo mokra. Bardzo mokra. Kurczę, ale się podnieciłam. 

Teraz to Anna się uśmiechnęła.

-Sama widzisz. Przecież ja tylko ci to opowiadałam. Co gdybyś przeżyła to naprawdę? Popatrz na moje piersi. Nigdy takie nie były. Są dużo większe i bardziej jędrne.

Bożenka zagryzła dolną wargę. Anna zaczynała przekraczać pewne granice. 

-Zauważyłam, - powiedziała, starając się ignorować wciąż narastające podniecenie.

-Dotknij tylko, - zachęcała. 

-No wiesz… 

-No dotknij.

W tym momencie Anna bezceremonialnie wyjęła napęczniały biust.

-Pogięło cię. Może jestem napalona, ale nie jestem lesbijką. No i nie będę macać twoich cycków.

Anna mrugnęła do niej porozumiewawczo. Nie zamierzała odpuszczać. 

-Daj spokój. Możesz przestać udawać. Nikogo tu nie ma.

Bożena przełknęła ślinę.

-Cholera jasna, Anka. Co ty ze mną robisz. Myślisz, że jestem jakaś pierwsza lepsza?

-Nie myślę. Weź.

Bożenka rozejrzała się jakby były w miejscu publicznym. Jakby robiły coś złego. Po czym delikatnie zaczęła pieścić. Jej ręce drżały. 

-Czujesz? - spytała. 

-Czuję, - pokiwała głową i wiedziała, że już po niej. Nie uda się jej wywinąć z tej kabały. 

Anna spojrzała na nią lubieżnie, ale nic nie powiedziała.

-Co?

-Chodź do mnie.

Postanowiła, że nie ulegnie. Jeszcze nie teraz. 

-Nie.

-No zbliż się cipko jedna.

Chwyciła ją za rękę i przyciągnęła. Od razu zaczęły się całować. Obydwie były coraz bardziej podniecone. Nie były w stanie opanować własnego pożądania. 

-Bożenko?

-Tak?

-Och Bożenko!

Bożenka przestała się bronić.

-Aniu, kurwa, co my robimy?

-Chuj z tym, pieść mnie.

Ruszyły w kierunku sypialni. Anna zdjęła jej bluzkę, później spódnicę, majteczki i na końcu stanik. Ta natomiast zsunęła z ramion koleżanki szlafrok. Po chwili stały obok siebie kompletnie nagie. Weszły na łóżko i delikatnie zaczęły się pieścić. Bez pośpiechu, jednocześnie osiągnęły łagodny orgazm. Po wszystkim wtulone w swoje ramiona zasnęły. Nie spodziewały się, że tak potoczą się te sprawy, ale niczego nie żałowały. 

Obudził je męski dziwnie znajomy głos.

-Zbudźcie się, zbudźcie!

Anna pierwsza otworzyła oczy. Próbowała ustalić fakty. Była w swoim mieszkaniu, tak jak zasnęła. Leżała naga w ramionach koleżanki. Czyli bez zmian. Wszystko było ok. Nie czuła lęku. Jeszcze nie. Zastanawiała się, w jaki sposób ten typ znalazł się w jej mieszkaniu. Był na tyle bezczelny, że nic na sobie nie miał. Był kompletnie nagi. Siedział w jej ulubionym fotelu, bawił się sterczącym penisem i na dodatek uśmiechał się do niej szelmowsko.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...