Szukaj na tym blogu

7 grudnia 2021

Zakazane sny.

24. Wepchnął się fiuta w jej buzię.


Jeszcze kilku z nich wzięło ją na schodach. Nie byli delikatni ani wyrozumiali, grzmocili ją bez ceregieli. Oparta o poręcz stękała z bólu i rozkoszy. Zeszła niżej i usiadła jednemu na kolanach, drugi natychmiast wepchnął się fiuta w jej buzię.


Nagle w jej ustach wylądował czyjś penis. Nie wiedziała, jak to się stało, po prostu poczuła, że ma pełną buzię. Nim sobie to w pełni uświadomiła, już była zadowolona. Coś grubego i żylastego siedziało między jej wargami. Czuła się taka zepsuta. 

Próbowała się podnieść. Chwyciła go dłońmi u podstawy, objęła jaja, a fiut dotknął jej gardła. Mimo wszystko postanowiła się trochę unieść, chociażby po to, żeby stanąć nieco stabilniej. Zdawała sobie sprawę, że to nie koniec akcji.

Inny fallus wepchnął się w jej cipkę od tyłu. Kompletne zaskoczenie: “Znowu? Tam? W tak mało komfortowej pozycji?” Myślała, że będzie miała, chociaż ułamek sekundy więcej. Był śliski i wszedł w nią do samego końca. Bezczelnie i bezpardonowo, dotarł do samej macicy.

Tymczasem pierwszy facet spuścił się w jej usta. Zaczął wykonywać gwałtowne szarpane ruchy, dygotał, targał się, jęczał i wzdychał. Jej gardło natychmiast wypełniło się gorącą spermą.

Po chwili drugi zlał się w jej cipkę: strzykał raz za razem pod dużym ciśnieniem. Natychmiast doznała zawrotów głowy. Nasienie wypełniło jej norkę tak, jakby pękła tam jakaś rura, wylewało się wszystkimi możliwymi szczelinami.

Szaleństwo. Czyjeś dłonie złapały jej cycki, miętosiły, ugniatały. Miała wrażenie, że za chwilę ją rozszarpią na kawałki. Błaga, by wypieścili każdy milimetr jej spragnionego ciała. Ruchali ją na wszystkie możliwe sposoby. 

Delikatnie unieśli ją do pionu, macali, całowali, muskali i głaskali, jakby nie widzieli kobiety od bardzo, bardzo dawna. Dziesiątki nagich, spoconych torsów ocierało się o jej postać. Idąc do przodu, przechodziła pomiędzy kolejnymi podnieconymi nagimi samcami.

-No chłopcy dalej, nie krępujcie się! - zachęcała.

Czuła się jak księżniczka, a jednocześnie jak ostatnia dziwka. Pragnęła, by każdy jej dotknął. Wypięła cycki, kręciła tyłkiem, chwytała ich za dłonie i sama kierowała w swoją stronę.

Penisy w jej cipce i dupce zmieniały się coraz szybciej. Kolejne dłonie chwytały ją raz za razem, przytrzymywały, unieruchamiały, przeciągały raz w lewo raz w prawo. Wchodzili w nią po dwóch, po trzech naraz. Kiedy dwóch siedziało w jej cipce, jeden właził w anusik. Wykonywali szybkie ruchy, i błyskawicznie się spuszczali.

Szczytowała raz za razem. Każdy kolejny orgazm był coraz intensywniejszy, każdy kolejny wynosił ją na coraz wyższy poziom rozkoszy. Obawiała się, że któregoś z kolei może nie przeżyć, jeśli to było tylko możliwe. Traciła orientację w tym co się dzieje, ona sama stała się jednym wielkim orgazmem. Nie widziała już autobusu, nie widziała mężczyzn. Widziała same kutasy i jaja pełne nasienia.

Nie miała dość, pożądanie stało się dzikie i nieokiełznane. Było drapieżne, całkowicie przejęło nad nią kontrolę. Agresywnie rzucała się na każdą kolejną falę. Przestała widzieć cokolwiek poza seksem, była jak nienasycona bestia, czuła w sobie piekielny ogień.

Nade wszystko pragnęła, by każdy z nich odbył z nią stosunek. Chciała posiąść wszystkich, jednego po drugim. Każdy, na którego spojrzała, wydawał się bardziej atrakcyjny i bardziej ponętny. Wszystkie penisy chciała poczuć głęboko w sobie. Czuła się jak pszczoła zbierająca nektar z kolejnych kwiatów. Najchętniej nadziałaby się na wszystkie kutasy naraz, ale wiedziała, że to niemożliwe. Doznawała wrażenia, że każdy orgazm jest jej koniecznie niezbędny.

Autobus w końcu się zatrzymał. Drzwi się otworzyły. Przecisnęła się między ostatnimi ogierami i udało się jej opuścić pojazd. Jeszcze kilku z nich wzięło ją na schodach. Nie byli delikatni ani wyrozumiali, grzmocili ją bez ceregieli. Oparta o poręcz stękała z bólu i rozkoszy. Zeszła niżej i usiadła jednemu na kolanach, drugi natychmiast wepchnął się fiuta w jej buzię.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...