21. Godziny szczytu.
Drzwi zamknęły się za nią, usłyszała syk i klapnięcie... i nagle doświadczyła wrażenia, jakby znalazła się piekle. Spostrzegła, że jest zapchany do granic możliwości. Pomyślała, że trafiła na godziny szczytu, bo przecież często jeździła takimi autobusami, a jednak wiedziała, że coś jest nie w porządku. Jej podniecenie wzrosło jeszcze bardziej, dostała gęsiej skórki, jej cipka ociekała już sokami.
Zrobiło się jej gorąco, a podniecenie wzrosło niebotycznie.
-No i jak, dobrze było? - spytała nauczycielka.
Anna przerwała i odwróciła się w jej stronę.
-A jak sądzisz? - rzuciła kąśliwie.
-To wszystko dla twojego dobra kochana. A teraz zabawcie się obydwie, - dodała.
Dziewczyny uklękły naprzeciwko siebie i spojrzały na nauczycielkę, ta zachęcała, aby zaczęły się pieścić. Cierpliwie tłumaczyła co i jak mają robić, aby było im przyjemnie. Patrzyły na nią i się uśmiechały.
-Możecie się pocałować, - stwierdziła w końcu.
Pokiwały głowami, a po chwili zwarły się ustami i wymieniając słodkie pocałunki. Szarpały swoje wargi i wysuwały języki dotykając się nawzajem.
-No widzicie, jak wam dobrze idzie?! - chwaliła pani instruktor.
Lizały się, trącały noskami i uśmiechały do siebie. Tymczasem jeden z panów już stał obok i walił konia. Zobaczywszy to, zetknęły się policzkami i czekały.
-Chcecie? - pytała instruktorka.
-Tak chcemy, - odpowiedziały razem.
-Naprawdę chcecie? - spytała jeszcze raz.
-Tak chcemy! - odpowiedziały zgodnie.
-Zaczynajcie! - kiwnęła głową do mężczyzn.
Pierwszy wystrzelił na ich śliczne buźki. Dziewczyny tylko przymknęły powieki, a gęsty obfity strumień ochlapał ich policzki i usta.
-I jak wam się podoba?
-Fajnie, - odpowiedziała blondynka.
-O jej, ale dużo! - westchnęła instruktorka po kolejnym wytrysku.
-Jaka ciepła, a jak smakuje... łał! - zachwycała się Anna.
Nasienie skapywało z jej nosa.
-Fajną macie zabawę?
-O tak, - odpowiedziała Anna.
Czekały.
-Następny pan, następny pan! - ponaglała pani instruktor.
Kolejna fujara zbliżyła się do ich twarzy. Dziewczyny ponownie przymknęły powieki.
-Już leci, patrzcie tu, patrzcie! - cieszył się facet.
Anna otworzyła oczy i spojrzała w kierunku fiuta. Kolejne porcje spadały na jej buzię a później na koleżankę. Po chwili dziewczyny były jeszcze bardziej oblepione w nasieniu. Spływało na ich piesi, płynęło poprzez brzuchy i uda na ziemię.
Gdy skończyli, jak gdyby nigdy nic się rozeszli. Kobiety zrobiły to samo i Anna pozostała sama. Nie chciała tego zakończyć, nie miała dość. Jej porządnie wzmogło się jeszcze bardziej. Nie czuła ani głodu, ani zmęczenia. Czuła tylko ogień, który starała się ugasić tylko w jeden sposób.
Ruszyła. Wyszła z bramy, jeden krok, drugi, trzeci... wiedziała, że musi pójść jeszcze dalej. Stanęła na ulicy, poczuła lekki, ciepły wietrzyk, poczuła zapach słonecznego lata, akacji i parzonej kawy.
Przed nią był przystanek. Przeszła przez jezdnię, miała wrażenie, jakby wszyscy na nią patrzyli. Jej piersi spęczniały, a cipka zaczęła pulsować. Weszła na wysepkę, jeszcze nie wiedziała, po co to robi, ale czuła, że musi. Czekała, rozglądając się niecierpliwie.
Nadjechał autobus. Cała drżała, wiedziała, że to przeżycie nie będzie miało sobie równych. Potarła nogę o nogę. Nie spuszczała oka z pojazdu. Wyjechał zza zakrętu, stawał się coraz większy i większy. Wsiadła, stanęła na stopniu: ostrożnie, jakby przekraczała próg, zza którego nie będzie już odwrotu. Czuła, że coś jest nie tak.
Drzwi zamknęły się za nią, usłyszała syk i klapnięcie... i nagle doświadczyła wrażenia, jakby znalazła się piekle. Spostrzegła, że jest zapchany do granic możliwości. Pomyślała, że trafiła na godziny szczytu, bo przecież często jeździła takimi autobusami, a jednak wiedziała, że coś jest nie w porządku. Jej podniecenie wzrosło jeszcze bardziej, dostała gęsiej skórki, jej cipka ociekała już sokami.
Dotarło do niej, że są to wyłącznie mężczyźni. Czuła ich zapach, czuła zapach męskich narządów płciowych, czuła zapach spoconych ciał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz