27. Dawno nie miałaś porządnego seksu.
-To fakt, dawno nie miałaś porządnego seksu, ale nie sądzę Aniu, żeby to było tylko to. Tu dzieje się coś bardzo dziwnego. Czuję to. Myślisz, że twoja wyobraźnia byłaby w stanie stworzyć coś takiego realnego? Sny są raczej mętne. To, co mówisz, jest precyzyjne w najmniejszych szczegółach.
Bożena pokręciła głową.
-Nie, nie, nie. To nie tak. Wydaje mi się, że jesteś zupełnie normalna. Nie dziw się. Biorąc pod uwagę to, jak żyjesz…
-Jak?
-Jak zakonnica.
-Zresztą ja sama już jestem cholernie podniecona, - zawiesiła głos, - wiesz co?
-Co?
-Zrobiłam się mokra.
Anna nic nie powiedziała. Patrzyła na nią błyszczącymi oczami. Zanosiło się na coś więcej niż tylko na babską pogawędkę. Po chwilki odezwała się ponownie:
-No wiesz... kompletnie nadzy ludzie, orgie na ulicach, seks bez zahamowań, po prostu kraina marzeń.
Bożena pokręciła głową.
-Ale ten facet... On cię prześladuje?
-Tak. Tak można to określić. Wdarł się do moich snów. Nie umiem się go z nich pozbyć. Panoszy się tam, jak tylko chce. Jeszcze teraz czuję jego obecność. Mam wrażenie, że przejął kontrolę nad częścią mojego życia.
-Ja pierdolę. I mówisz, że to jest ten obleśny lump z parku?
Anna pokiwała głową.
-No, to on.
-No popatrz tylko, kto by pomyślał.
-Chociaż wiesz, on wcale nie jest taki obleśny. Jest całkiem, całkiem.
-Czego on od ciebie może chcieć? Poza seksem oczywiście…
-Bożena, skąd ja mam to wiedzieć? Odpierdala mi. Może, jego w ogóle nie ma. Może to tylko moja bujna wyobraźnia? Tak dawno nie miałam chłopa. Może potrzebuję porządnego chuja…
Bożenka wzięła ją za rękę.
-To fakt, dawno nie miałaś porządnego seksu, ale nie sądzę Aniu, żeby to było tylko to. Tu dzieje się coś bardzo dziwnego. Czuję to. Myślisz, że twoja wyobraźnia byłaby w stanie stworzyć coś takiego realnego? Sny są raczej mętne. To, co mówisz, jest precyzyjne w najmniejszych szczegółach.
Anna spojrzała w sufit.
-Boże, a jeśli to czarownik voodoo?
Bożenka uśmiechnęła się.
-No coś ty? U nas? Wierzysz w to? Poważnie?
-Sama nie wiem co myśleć. Bożeno?
-Tak?
-A jeśli rzeczywiście mi odbija? Czuję, że popadam w szaleństwo.
-Daj spokój Anka. Znam cię tyle lat. Jak najbardziej jesteś normalna.
-Och, nie rozumiesz? Ze mną dzieje się coś niedobrego. To szaleństwo, czuję to.
Bożena pogłaskała ją po głowie.
-Wiesz co, marzy mi się takie szaleństwo.
Anna uśmiechnęła się kokieteryjnie.
-Przestań gadać takie bzdury.
Koleżanka objęła ją za ramiona.
-Posłuchaj, czemu nie? Chciałabym trafić do tej twojej krainy seksu, - powiedziała.
-Odbiło ci?!
-Dlaczego? Od roku nie mogę znaleźć porządnego ogiera. Trafiają mi się same ciepłe kluchy. Myślisz, że nic nie czuję. Jestem jak bomba zegarowa. Nie wiesz, ile bym dała za porządnego kutasa.
-Poczekaj, poczekaj… Wesz, że w pewnym sensie masz rację.
-Co? A nie mówiłam.
-Z jednej strony czuję się taka zniewolona, a mimo wszystko…
Bożenka uśmiechnęła się.
-Hm... no, no... mów dalej.
-Mimo wszystko tak bardzo wyzwolona.
-Wyzwolona. Ta, jasne.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz