37. Powrót do rzeczywistości.
Nagle wszystko się skończyło. Powrót do rzeczywistości był tak nagły, że jeszcze przez kilka minut, leżąc na łóżku, w sypialni Anny, krzyczały i skręcały się z rozkoszy.
Maszyny ruszyły. Wysunięte daleko do przodu sztuczne fallusy celowały w sam środek ich rozwartych cipeczek.
-Czy, po tym co do tej pory przeszłyśmy, oni chcą nas tym czymś wystraszyć, Aniu? Co o tym myślisz?
-Nie wiem Bożenko, to się dopiero okaże. Cholera wie, jak szybko to chodzi.
-Phi... mechaniczne jebaczki... dobre sobie. Spoko damy radę.
„Mlask, mlask” - długie elastyczne fiuty bez trudu dostały się do ich wilgotnych podnieconych brzoskwinek. Maszyny zastartowały, rozległ się jednostajny cichy warkot. Koła zamachowe wykonały pierwszy obrót, a odpowiednie mechanizmy przekształciły go na ruch posuwisto zwrotny.
„Chlip – chlap, chlip – chlap...” sylikonowe penisy rozpoczęły swoją pracę. Wszystko odbywało się jakby w zwolnionym tempie. Dziewczyny spojrzały na siebie i wybuchły głośnym śmiechem.
-Niezłe, ale mamy ubaw, co Anka?!
-Ta... przynajmniej by się nie ośmieszali.
Maszyny obracały się coraz szybciej. Kobiety zaczęły się prężyć.
-O tak, tak... oooooch, oooooch! - wzdychała Bożenka.
-No teraz jest przynajmniej przyjemnie, ach... taki relaksik, co? - odpowiedziała Anna.
Obydwie zaczęły pomagać sobie biodrami, by wzmocnić doznania, kiedy po chwili niespodziewanie do ruchu posuwistego dołączyły wibracje.
-To mi się podoba, ooooooch! - jęknęła Bożenka.
W sekundę później penisy zaczęły obracać się wokół własnej osi.
-Och Bożenko, Bożenko... odpływam!!! - zawołała Anna, czując, że obfitość doznań szybko zbliża się do granic jej wytrzymałości.
Zamknęła oczy, zacisnęła szczęki i zaczęła szarpać się w konwulsjach szybko napływającej rozkoszy. Po chwili po jej skroniach popłynęły stróżki potu, a po minucie całe jej seksowne ciało usiane było tysiącami drobniutkich, połyskujących kropelek.
-Och, uch, ach... Bożena, mam dość! Za chwilę eksploduję.
Przyjaciółka nie odpowiedziała, sama zwijała się w spazmach rozkoszy. „Chlap, chlup, chlap, chlup...” - maszyny beznamiętnie, bezdusznie wykonywały swoje zadanie. Wszystko zdawało się być dokładnie przewidziane i obliczone. Widzowie w ciszy i z zapartym tchem obserwowali ich zmagania na kilku wielkich telebimach.
-Aaaa, aaaa, aaaa… - jęczała Anna.
-Oooch, ooooch, ooooch… - wtórowała jej Bożena.
Zwijały się jak ślimaki, ich nagie ciała kurczyły się i szarpały, nie dając sobie rady z kalejdoskopem doznań.
Maszyny obracały się coraz szybciej, coraz mocniej atakowały wymęczone pizdeczki.
-Drodzy państwo, takiego widowiska dawno już u nas nie było, - powiedział przyciszonym głosem prezenter.
Z obydwu stron podjechały kamery, dając coraz większe zbliżenie. Dziewczyny ledwie żyły, łapały powietrze szeroko otwartymi ustami. Ich rozchylone do granic możliwości uda pulsowały w miłosnym uniesieniu. Nabrzmiałe, czerwone cipki sygnalizowały szybko zbliżające się orgazmy.
„Łubu-du, łubu-du...” - terkotały maszyny na pełnych obrotach.
-Uaaaaaaaaaaaaa!!! - wydarła się Bożenka.
Całe jej ciało zdawało się być pozbawione jakiejkolwiek kontroli. Po kilku sekundach dołączyła do niej Anna.
-Iiiiiiieeeeeeee!!! - wyła jak szybko zbliżający się pociąg.
Jej ciało zaczęło podskakiwać jak karp na desce do krojenia. Widownia wstała i podniosła wrzawę i... koniec.
Nagle wszystko się skończyło. Powrót do rzeczywistości był tak nagły, że jeszcze przez kilka minut, leżąc na łóżku, w sypialni Anny, krzyczały i skręcały się z rozkoszy. Były mokre od potu, jakby dopiero co wyszły z wanny. W uszach słyszały wrzawę widowni, głos spikera i pracę maszyn. Wciąż doświadczały gigantycznych orgazmów.
W końcu dotarło do nich, że to był tylko sen. Kiedy tylko były w stanie, obydwie parsknęły śmiechem.
-Niezły odjazd! Anka co dodałaś do tego wina?!
-Wiesz co Bożena, chyba obydwie zaczynamy wariować! - skwitowała gospodyni.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz