Szukaj na tym blogu

20 grudnia 2021

Zakazane sny.

37. Powrót do rzeczywistości.


Nagle wszystko się skończyło. Powrót do rzeczywistości był tak nagły, że jeszcze przez kilka minut, leżąc na łóżku, w sypialni Anny, krzyczały i skręcały się z rozkoszy. 


Maszyny ruszyły. Wysunięte daleko do przodu sztuczne fallusy celowały w sam środek ich rozwartych cipeczek.

-Czy, po tym co do tej pory przeszłyśmy, oni chcą nas tym czymś wystraszyć, Aniu? Co o tym myślisz?

-Nie wiem Bożenko, to się dopiero okaże. Cholera wie, jak szybko to chodzi. 

-Phi... mechaniczne jebaczki... dobre sobie. Spoko damy radę. 

„Mlask, mlask” - długie elastyczne fiuty bez trudu dostały się do ich wilgotnych podnieconych brzoskwinek. Maszyny zastartowały, rozległ się jednostajny cichy warkot. Koła zamachowe wykonały pierwszy obrót, a odpowiednie mechanizmy przekształciły go na ruch posuwisto zwrotny.

„Chlip – chlap, chlip – chlap...” sylikonowe penisy rozpoczęły swoją pracę. Wszystko odbywało się jakby w zwolnionym tempie. Dziewczyny spojrzały na siebie i wybuchły głośnym śmiechem.

-Niezłe, ale mamy ubaw, co Anka?!

-Ta... przynajmniej by się nie ośmieszali.

Maszyny obracały się coraz szybciej. Kobiety zaczęły się prężyć.

-O tak, tak... oooooch, oooooch! - wzdychała Bożenka.

-No teraz jest przynajmniej przyjemnie, ach... taki relaksik, co? - odpowiedziała Anna.

Obydwie zaczęły pomagać sobie biodrami, by wzmocnić doznania, kiedy po chwili niespodziewanie do ruchu posuwistego dołączyły wibracje.

-To mi się podoba, ooooooch! - jęknęła Bożenka.

W sekundę później penisy zaczęły obracać się wokół własnej osi.

-Och Bożenko, Bożenko... odpływam!!! - zawołała Anna, czując, że obfitość doznań szybko zbliża się do granic jej wytrzymałości.

Zamknęła oczy, zacisnęła szczęki i zaczęła szarpać się w konwulsjach szybko napływającej rozkoszy. Po chwili po jej skroniach popłynęły stróżki potu, a po minucie całe jej seksowne ciało usiane było tysiącami drobniutkich, połyskujących kropelek.

-Och, uch, ach... Bożena, mam dość! Za chwilę eksploduję.

Przyjaciółka nie odpowiedziała, sama zwijała się w spazmach rozkoszy. „Chlap, chlup, chlap, chlup...” - maszyny beznamiętnie, bezdusznie wykonywały swoje zadanie. Wszystko zdawało się być dokładnie przewidziane i obliczone. Widzowie w ciszy i z zapartym tchem obserwowali ich zmagania na kilku wielkich telebimach.

-Aaaa, aaaa, aaaa… - jęczała Anna.

-Oooch, ooooch, ooooch… - wtórowała jej Bożena.

Zwijały się jak ślimaki, ich nagie ciała kurczyły się i szarpały, nie dając sobie rady z kalejdoskopem doznań.

Maszyny obracały się coraz szybciej, coraz mocniej atakowały wymęczone pizdeczki. 

-Drodzy państwo, takiego widowiska dawno już u nas nie było, - powiedział przyciszonym głosem prezenter.

Z obydwu stron podjechały kamery, dając coraz większe zbliżenie. Dziewczyny ledwie żyły, łapały powietrze szeroko otwartymi ustami. Ich rozchylone do granic możliwości uda pulsowały w miłosnym uniesieniu. Nabrzmiałe, czerwone cipki sygnalizowały szybko zbliżające się orgazmy.

„Łubu-du, łubu-du...” - terkotały maszyny na pełnych obrotach.

-Uaaaaaaaaaaaaa!!! - wydarła się Bożenka.

Całe jej ciało zdawało się być pozbawione jakiejkolwiek kontroli. Po kilku sekundach dołączyła do niej Anna.

-Iiiiiiieeeeeeee!!! - wyła jak szybko zbliżający się pociąg.

Jej ciało zaczęło podskakiwać jak karp na desce do krojenia. Widownia wstała i podniosła wrzawę i... koniec.

Nagle wszystko się skończyło. Powrót do rzeczywistości był tak nagły, że jeszcze przez kilka minut, leżąc na łóżku, w sypialni Anny, krzyczały i skręcały się z rozkoszy. Były mokre od potu, jakby dopiero co wyszły z wanny. W uszach słyszały wrzawę widowni, głos spikera i pracę maszyn. Wciąż doświadczały gigantycznych orgazmów.

W końcu dotarło do nich, że to był tylko sen. Kiedy tylko były w stanie, obydwie parsknęły śmiechem.

-Niezły odjazd! Anka co dodałaś do tego wina?!

-Wiesz co Bożena, chyba obydwie zaczynamy wariować! - skwitowała gospodyni.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...