40. Tutaj nic się nie działo.
Tutaj nic się nie działo. Ktoś nadal czytał nudny referat, ktoś inny zadawał niezrozumiałe, głupie pytania. Część osób przeglądała przygotowane wcześniej foldery. Niektórzy sprawdzali coś na swoich laptopach. Wszyscy byli nienagannie ubrani, wszyscy poprawnie się zachowywali. Nie było mowy o żadnej seksualnej orgii.
Obserwując to, Anna zrobiła się mokra. Zawirowało jej w głowie. Nie była w stanie ocenić, co jest snem, a co jawą. Jej zdolność dziwienia się została mocno nadwyrężona, jednak scena, która rozgrywała się przed jej oczami, przerastała najśmielsze wyobrażenia. Tym bardziej że wyglądało na to, iż to dopiero początek tej niecnej zabawy.
Parę miejsc dalej inżynier Jankowski grzmocił Sonię, niską brunetkę o urodzie Azjatki. Dwa dni wcześniej Anna widziała ją po raz pierwszy. Dziewczyna była bardzo sympatyczna i seksowna. Anna przypomniała sobie, że sama miała ochotę pójść z nią do łóżka. Na szczęście do niczego nie doszło. Wypiły kawę i to wszystko. Natomiast jeżeli chodzi o Jankowskiego, nie mogła się nadziwić. Znała go jako statycznego, bardzo spokojnego człowieka, bardziej zainteresowanego swoją pracą niż kobietami. Była oszołomiona tym, co w tej chwili wyprawiał.
-Co się tutaj dzieje? Panie inżynierze, co pan robi? - odezwała się do niego, jakby miała nadzieję, że przestanie.
Nie zwracał na nią najmniejszej uwagi. Jebał jak oszalały. Jej serce przyspieszyło rytm, poczuła, że robi się jej bardzo gorąco, nie mogła skupić się na niczym konkretnym.
-Prawdziwa paranoja! - jęknęła w końcu zrezygnowana.
Jeszcze raz spojrzała i uśmiechnęła się. Nie podejrzewała, że inżynier może mieć tak krótkiego penisa. Jednak powiedzenie, że rozmiar ma znaczenie, w jego wypadku nie miało uzasadnienia. Hasał jak młody byczek.
W pewnym momencie odwróciła głowę i spojrzała na swojego szefa. Mimo upływu lat jego ciało wciąż było w formie. Nie widziała ani grama zbędnego tłuszczu, za to w jej oczy od razu rzucały się pięknie wyrzeźbione mięśnie, no i ten gruby, żylasty kutas, którego trzymał w prawej dłoni.
-No nie, panie dyrektorze, pan też?! – szepnęła zmieszana i poczuła, że się rumieni.
Himeros siedział z lekko rozchylonymi nogami.
-Jak chcesz, to właź! - warknął do niej.
Poczuła, że jej policzki jeszcze bardziej płoną, serce łomocze jak oszalałe a na przedramionach, mimo ciepła, pojawia się gęsia skorka. Czasami fantazjowała, że kocha się ze swoim przełożonym w jego gabinecie. Jednak były to tylko marzenia. Nie była w stanie ukryć przed sobą, że bardzo chciała, by te marzenia stały się rzeczywistością. Tak czy inaczej, nim zdążyła zareagować, jakaś rudowłosa, młoda cipa, bo tak mogła ją tylko nazwać, wpakowała mu się na kolana. “Zdzira jedna” - pomyślała i ze zdziwienia otworzyła usta. Dopiero po chwili zaskoczyła, że ta dziewczyna zajmowała się roznoszeniem poczty.
-Przecież ta siksa mogłaby być moją córką, - pozwoliła sobie na kąśliwą uwagę, ale chyba nikt jej nie słyszał.
To właśnie tę dziewczynę dość często strofowała za nie dość staranne wykonywanie swoich obowiązków.
-Zawiezie mnie pan do Warszawy? – stęknęła młoda stażystka, nadziewając się na fujarę szefa.
Dyrektor uśmiechnął się połową twarzy i mruknął:
-Ależ bardzo proszę, pani Zosiu, bardzo proszę...
Anna tknięta nagłym impulsem otworzyła oczy i tym samym w jednej chwili wróciła do rzeczywistości.
“Kurwa mać, ale jazda” - pomyślała.
Tutaj nic się nie działo. Ktoś nadal czytał nudny referat, ktoś inny zadawał niezrozumiałe, głupie pytania. Część osób przeglądała przygotowane wcześniej foldery. Niektórzy sprawdzali coś na swoich laptopach. Wszyscy byli nienagannie ubrani, wszyscy poprawnie się zachowywali. Nie było mowy o żadnej seksualnej orgii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz