Szukaj na tym blogu

14 grudnia 2021

Zakazane sny.

31. Czarne bydlę.


Do pokoju wkroczyło czarne, ponad dwumetrowe bydlę. Murzyn był łysy, miał kark jak u byka, zarośniętą klatę i lagę prawie po kolana. 


Siedzenie było bardzo podejrzane, ale o dziwo bardzo wygodne. Ręce i nogi aż się prosiły, by oprzeć je na tych specyficznych poręczach. Jej drżące uda były teraz szeroko rozwarte, biodra uniesione do góry, ale ciało doskonale przystosowało się do takiej pozycji i powoli zaczęło się rozluźniać. Czuła się jak pacjentka przygotowana do badania. Może to wszystko jakoś przeżyje. 

Miejsce strachu zaczęła wypełniać w niej wojowniczość, zadziorność i buńczuczność. Zamiast uciekać, postanowiła pokazać pazurki, nie płakać tylko poddać się wszystkiemu z podniesionym czołem. Jakby przez sen słyszała:

„Nie bój się, nic ci się nie stanie!”

Te słowa uspokajały ją, były przewodnikiem, uczepiła się ich, wierząc, że skoro Anna przez to przeszła, to i jej nic groźnego się nie stanie.

-A masz babsztylu, zobacz co mam między nogami, - mruczała pod nosem ze złością.

Kobieta stała przed nią, obojętnie wpatrując się w jej nabrzmiałą, lśniącą od soków cipeczkę.

-No dobrze kociaku, teraz pozbawimy cię możliwości ruchu, - powiedziała, a Bożena znów zaczęła panikować. 

Burdelmama podeszła i bez wahania zacisnęła pasy na jej nadgarstkach i łydkach. W tym momencie do pokoju, jak gdyby nigdy nic, weszła Anna i jej dziwny towarzysz. Bożenka zrobiła wielkie oczy a później zrozumiała, że właśnie zaczyna się jakieś podejrzane widowisko.

-Och, - westchnęła głęboko, bo na nic więcej nie mogła się zdobić. 

Nowo przybyli rozsiedli się wygodnie w fotelach i patrzyli tak, jakby byli w kinie. Do kompletu brakowało tylko dużych kubków koka-koli i popcornu. To było dziwne, śmieszne a nade wszystko bardzo podniecające. Bożenka nie mogła zapanować nad swoją fizjonomią. Przypięta do dziwnego fotela, z rozchylonymi udami, obserwowana przez koleżankę nade wszystko czuła, że za chwilę dostanie cholernie gorącego orgazmu.

Nagle stało się coś, czego kompletnie się nie spodziewała. Jedna ze ścian pomieszczenia rozsunęła się na boki, a za nią ukazała się trybuna pełna ludzi. Dziewczyna doznała szoku. Widziała wielką aulę pełną ciekawskich obserwatorów. Wszyscy klaskali i patrzyli na nią z zachwytem.

-O Jezu! To jakaś komedia, prawda?! - wyrwało się jej. 

Nie wiedziała, czy ma się śmiać, czy płakać. Teraz do strachu dołączyło jeszcze uczucie wstydu i skrępowania. Po prawej i lewej stronie były kamery telewizyjne, które powoli zbliżały się w jej stronę, a podwieszone do sufitu punktowe reflektory zalały ją jaskrawym światłem. 

Nagle rozległ się donośny megafonowy głos:

-Proszę państwa, zaczynamy przedstawienieeee!

Już zaczęła zastanawiać się gdzie siedzi ten prezenter, kiedy na sali pojawił się śmieszny mały gość w smokingu. Jego włosy ułożone były na żel.

-O kurwa, nie wierzę! - jęknęła zaskoczona.

Po raz kolejny wpadła w panikę. Tym razem uczucie strachu było dużo silniejsze i bardziej przejmujące. Zaczęła się bać, że mimo zapewnień przyjaciółki, rzeczywiście stanie się coś złego. Próbowała się wyrwać z uścisku, lecz bezskutecznie.

Spiker brzmiał na cały lokal:

-Zapraszamy pierwszego samca!

Zagrały werble, na sali zapadła kompletna cisza. Wszyscy oczekiwali na coś bardzo wielkiego.

-Proszę państwa, oto Samsooooon!!! - ciągnął prezenter.

No i teraz Bożenkę sparaliżował wszechpotężny obezwładniający lęk. Była przekonana, że znajduje się w środku najczarniejszego koszmaru sennego.

Do pokoju wkroczyło czarne, ponad dwumetrowe bydlę. Murzyn był łysy, miał kark jak u byka, zarośniętą klatę i lagę prawie po kolana. Sapiąc, powoli zbliżał się do jej skrępowanego bezbronnego ciała.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...