Szukaj na tym blogu

24 grudnia 2021

Zakazane sny.

41. Dzika jazda.


Już po chwili zaczęła się zwariowana, dzika jazda. Chciała jeszcze i jeszcze, nie potrafiła się powstrzymać, zatraciła się w tym całkowicie. Nie pamiętała, kiedy ostatni raz ktoś spenetrował jej drugą dziurkę, ale to, co robił ten Latynos, było wprost niesamowite.


Część osób wyglądała tak, jakby drzemała. Inni nawet nie próbowali udawać, że jest inaczej. Chociaż w sumie to jeszcze o niczym nie świadczyło. Spojrzała na zegarek, zebranie trwało już ponad godzinę, mieli więc prawo być zmęczeni. Coś jej jednak mówiło, że ta drzemka jest podejrzana. Niektórym śpiącym przyjrzała się uważniej i ze zdziwieniem stwierdziła, że są to dokładnie te same osoby, które w jej śnie uprawiały seks. Przełknęła ślinę.

“Mam was! Cholera jasna, a więc to tak, zboczeńcy jedni!” - pomyślała zwycięsko. 

Tak czy inaczej, nic się nie zmieniło. Nie była w stanie niczemu zapobiec, zmienić choćby jednego drobnego faktu. Zabawa była coraz bardziej pikantna. Poczuła się jak prawdziwy detektyw. Tym razem z nieskrywanym zadowoleniem zamknęła swoje oczy. Wiedziała, co zobaczy po drugiej stronie.

„Chuj z tym, może to zebranie nie będzie takie nudne?” – pomyślała, uśmiechając się do siebie.

No ale, żeby nie było tak łatwo, nim zdążyła ponownie się rozejrzeć, podszedł do niej jakiś facet o ciemnej karnacji skóry i ostro powiedział:

-Odwróć się i oprzyj łokciami o stół!

W pierwszej chwili wystraszyła się, ale zaraz później pojawiło się gigantyczne podniecenie. Podniecenie, nad którym nie mogła w żaden sposób zapanować. 

-Co pan sobie wyobraża?! - powiedziała oburzona, jednak wstała i pokornie opadła cyckami na zimny blat.

Gość podszedł od tyłu, chwycił za biodra i wpakował swojego fiuta w jej kakaowe oczko. Nie mogła znieść takiego nadmiaru rozkoszy. 

-Uuuuuuaaaaach! - jęknęła przeciągle i myślała, że było ją słychać w całym budynku.

Przez jej ciało przelała się fala wszechogarniającego gorąca. “Ja pierdolę! Zdechnę tutaj”, - przebiegło jej przez myśl.

-Dobrze ci, dobrze?! - sapał jej do ucha. 

Zacisnęła zęby i jeszcze bardziej się naprężyła.

-Och kurwa, wyruchaj mnie, ty skurwysynu! Tylko porządnie! - syknęła, drżąc na całym ciele.

Już po chwili zaczęła się zwariowana, dzika jazda. Chciała jeszcze i jeszcze, nie potrafiła się powstrzymać, zatraciła się w tym całkowicie. Nie pamiętała, kiedy ostatni raz ktoś spenetrował jej drugą dziurkę, ale to, co robił ten Latynos, było wprost niesamowite.

-Ooooch, oooch, oooooooch!!! – jęczała półprzytomnie.

Czuła, że za chwilę odleci. Uniosła nieco głowę i w ostatniej chwili zobaczyła innych, jak bez opamiętania pieprzą się na tym samym stole. 

“Ale jazda, ale jazda…” - powtarzała w duchu.

Nie wiedziała jak to się dzieje, nie potrafiła tego wytłumaczyć, ale była wniebowzięta. Czuła się jak gwiazda w teatrze. Facet ostro posuwał jej tyłek, a ona palcami masowała sobie cipę.

-Oooooch, och, och już nie mogę, nie mogę! - jęczała, szczytując. Zacisnęła zwieracze, a on charczał:

-O kurwa, o kurwa!

Nie potrafiła się opanować, wiedziała, że facet za chwilę skończy i za nic w świecie nie chciała tego przegapić. Szybko uklękła, a on spryskał jej twarz i cycki. Kiedy gorące nasienie obfitymi strumieniami spływało poprzez jej napęczniałe sutki, doświadczała niebywałej rozkoszy.

-Uuuuuaaaaaaach!!! - wyła, czując, że traci zmysły.

W tej samej chwili raptownie uniosła powieki i doznała koszmarnego zetknięcia z twardą rzeczywistością. Jej cipka szarpała się jeszcze w spazmach orgazmu, ale jej umysł już wiedział, że znajduje się na bardzo ważnym zebraniu. Była roztrzęsiona, jakby przed chwilą doznała wypadku samochodowego, jednak ostrożnie poprawiła pozycję i odruchowo spojrzała na Latynosa. Siedział lekko pochylony, dłonią zasłaniał twarz. Spał.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...