Szukaj na tym blogu

8 marca 2022

Teresa.

18. Śmiało wkraczała w nowy świat. 


Śmiała się. Szybko łapała, o co mi chodzi. Zrobiło mi się głuio kiedy przypomniałem sobie to, jak zaproponowała, że nauczy mnie grać na gitarze. Spanikowałem. Nie wierzyłem, że kiedykolwiek mi się to uda, a ona bez namysłu śmiało wkraczała w nowy świat. Podziwiałem ją za to. 


Wciąż przy mnie była. Nie uciekła. Cały czas stała w miejscu, a ja miałem orgazm, szybki i tak gwałtowny, że zakręciło mi się w głowie. Ona i tak nic nie zauważyła. Nie mogłem uwierzyć, że nadal mogę gapić się na jej cycki. To było niesamowite. Prześwitywały przez mokry materiał tak jakby były na wierzchu. Nie mogłem zrozumieć jak to możliwe, że ona w ogóle tego nie dostrzega. Może nie chciała? Na jedno wychodziło. Starałem się wytłumaczyć, jak ma się zachować. Mówiłem łagodnie i spokojnie, choć przychodziło mi to z niesamowitym   trudem. 

-Połóż się na plecach tak, jakbyś kładła się na łóżku. Nie bój się. Nic się nie stanie. 

Spojrzała na mnie z niedowierzaniem. 

-Naprawdę? Nic mi się nie stanie? 

Chciałem ją objąć i pocałować, ale nie zdobyłem się na to. 

-Naprawdę nic ci się nie stanie, - zapewniłem, - Jestem przy tobie. Cały czas cię trzymam i nie pozwolę, żeby cokolwiek ci się stało. 

W końcu ostrożnie położyła się na moich rękach, a ja uniosłem ją w płytkiej wodzie. Wydawała się lekka jak piórko. Połowa jej ciała znajdowała się nad lustrem wody. Uśmiechnąłem się do niej ciepło. Rozbrajała mnie. Sprawiała, że robiło mi się ciepło i zimno na przemian. 

-Widzisz jakie to proste, - uśmiechnąłem się do niej. 

Była pojętną uczennicą. Szybko zaczęła nabierać zaufania. Jej cało rozluźniło się, a ja balansowałem do dołu i do góry pozwalając jej poczuć własny ciężar i to jak woda pomaga jej w tym, żeby nie poszła na dno. Wiedziałem, że najważniejsze było to, żeby przestała się bać. Ja sam w ten sposób nauczyłem się tej sztuki, tyle że wtedy nie było przy mnie opiekuna. Szybko zrozumiała, o co mi chodzi i już po chwili unosiła się prawie bez mojej pomocy. Ja tylko trochę asekurowałem.

-No dobrze, a teraz przebieraj nogami, - zachęcałem, a ona tak robiła. 

Roześmiała się radośnie i spontanicznie. Ja także nie próżnowałem. Przez przezroczyste majtki obserwowałem jej ledwie porastającą delikatnym meszkiem cipeczkę. Pomimo tego, że tak niedawno się spuściłem, znów byłem gotowy do gorącej akcji seksualnej. Chciałem jej, chociaż nie byłem w stanie sobie tego do końca uświadomić. 

-Widzisz, to wcale nie jest takie trudne. Teraz zacznij poruszać rękoma. Powoli. Z góry na dół. Połącz palce jak płetwy. Super. 

Śmiała się. Szybko łapała, o co mi chodzi. Zrobiło mi się głuio kiedy przypomniałem sobie to, jak zaproponowała, że nauczy mnie grać na gitarze. Spanikowałem. Nie wierzyłem, że kiedykolwiek mi się to uda, a ona bez namysłu śmiało wkraczała w nowy świat. Podziwiałem ją za to. 

W pewnym momencie całkiem ją puściłem, a ona sama unosiła się an wodzie. 

-Widzisz, wcale nie toniesz. 

Była zachwycona. 

-Naprawdę?! Płynę?! - szczebiotała jak mała dziewczynka. 

Znów chciałem jej dotykać. Dotykać wszędzie.

-Tak płyniesz, -  utwierdziłem ją w przekonaniu w obawie, że zrezygnuje. 

Ta sytuacja dawała mi niepowtarzalną wręcz okazję, żeby bez przerwy i uparcie gapić się na jej malutkie, ale bardzo podniecające piersi. No dobrze, nie o cycki tutaj tylko chodziło. Gdyby tylko to, to pół biedy. Można by powiedzieć, że mam bardzo poukładane poprawne myśli i zamiary. W tej chwili, ku mojej największej radości, między jej udami dość wyraźnie widziałem wzgórek łonowy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...