26. Piotrek zdjął gatki.
No i stał się cud. Piotrek zdjął gatki. Nagle normy postrzegania się zmieniły. Wszystko to, co do tej pory było nienormalne i zdrożne, teraz jak najbardziej mieściło się w granicach przyjętych reguł. Nic nie było poza nami, nic nie było nie tak. A może było?
Teraz zapadła chwila ciszy. Długa. Pomyślałem sobie: “No oczywiście, że nikt cię nie będzie widział. Jak najbardziej. Oprócz nas i… niej”. To ona miała być tym dodatkowym obserwatorem, który był uroczy, słodki, ale nadmiarowy i… dość krępujący. W sumie wychodziło na to, że tylko my jesteśmy tak bardzo spięci. Ona jakoś nie bardzo. Chociaż mój kutas sterczał pionowo do góry, był gruby i sękaty a wielki worek leżał dumnie na udach, nie wydawała się być podekscytowana moją nagością. Chociaż mogło to być tylko złudzenie. Mogło mi się tak tylko wydawać. Tak naprawdę jej nie znałem. Nie wiedziałem, co jej chodzi po głowie. Może to była młoda nimfomanka?
-No nie wiem… Nie wiem, czy to dobry pomysł, - powiedział niepewnie Piotrek.
Patrzył na mnie tak, jakbym to ja miał mu udzielić prawidłowej odpowiedzi. Nie znałem takiej odpowiedzi. W tej chwili pewnie mieszały się w nim sprzeczne uczucia: niepewność, skrępowanie, a jednocześnie podniecenie. Podniecenie, które mimo swojego młodego wieku, przecież musiał odczuwać. No i oczywiście chęć spróbowania czegoś nowego, chęć eksperymentowania. Widać, że walczył ze sobą.
Leżałem na pisku na wznak podparty na łokciach. Już nie próbowałem ukrywać swojego podniecenia. Nie było sensu. Po co? Mój kutas sterczał dumnie do góry, wskazując niebo. Lekko się kołysał, unosił i opadał, nabierając ostatecznych kształtów i kolorów. Pachniał intensywnie seksem.
Oczywiście sama świadomość, że dzieje się to, co się dzieje, że leżymy tu sobie tak, że obok jest goła dziewczyna, co prawda nie do końca dorosła jeszcze, ale już dojrzewająca, że ja tu tak leżę, to wszystko wywoływało w mojej głowie eksplozje, które rozsadzały mój mózg. To wszystko było takie nietypowe i toczyło się niejako samo, niejako bez naszego udziału, chociaż dobrze wiedziałem, że tak nie jest, że to my sami pakujemy się w te kłopoty, z których później ciężko będzie wybrnąć. Ale cóż to była chwila słodka chwila zapomnienia a myśmy brali nowe doświadczenia całymi garściami.
Nade mną stała Tereska, drobniutka młoda dziewczyna o czarnych długich włosach i takich samych oczach. Miała małe piersi, proporcjonalnie duże i sztywne sutki a wokół nich ciemne brodawki. Jej cipka dopiero zaczynała zarastać. Pojawiał się na niej drobniutki delikatny meszek. Patrzyła na mojego brata i uśmiechała się ciepło. Nie było w tym nic ironicznego ani złośliwego. Tak jakby nie zadawała sobie sprawy, o co prosi. Jakby to była część zabawy, dalsza część nic niemówiących wygłupów. Chociaż w tamtej chwili nikt nie był w stanie tego prawidłowo ocenić.
No i stał się cud. Piotrek zdjął gatki. Nagle normy postrzegania się zmieniły. Wszystko to, co do tej pory było nienormalne i zdrożne, teraz jak najbardziej mieściło się w granicach przyjętych reguł. Nic nie było poza nami, nic nie było nie tak. A może było? Może my tylko udaliśmy, że tak jest. Nie wiem. W każdym bądź razie najmłodszy z nas, który jednocześnie zawsze był przywódcą i prowodyrem, się rozebrał do naga. W tej sytuacji o rok starszy Paweł jakby nie miał nic do powiedzenia i on także ściągnął slipy. I powiem szczerze, o dziwo jakoś bardzo bobrze to przyjęliśmy. Nic się nie stało, świat się nie zawalił, rzeka płynęła nadal i słońce też świeciło. Jedynie my byliśmy nadzy, ale o dziwo poczuliśmy się jakoś lepiej. Jakbyśmy pozbyli się zbędnego balastu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz