Szukaj na tym blogu

3 marca 2022

Teresa.

13. Chodziło tylko o Tereskę.


W końcu stwierdziliśmy, że to nie ma sensu i przystaliśmy na tę propozycję. Przyznam szczerze, że ja i tak osiągnąłem to co chciałem, wszak chodziło mi i tak tylko o Tereskę. Tylko ją chciałem widzieć nad tą wodą.


Jak już napisałem, nie było daleko jednak dojazd dość skomplikowany. No niestety w tamtych czasach komunikacja nie funkcjonowała tak dobrze jak teraz. Pierwsze cztery kilometry trzeba było pokonać pieszo, bo autobus do najbliższego miasta jeździł tylko trzy razy dziennie i trudno było się załapać na jakiś konkretny kurs. Później czekały nas dwa przystanki pociągiem podmiejskim. Rzeka znajdowała się dokładnie pośrodku między stacjami, więc znowu trzeba było poruszać się na własnych nogach. Tym razem tylko kilometr. Jednak zważywszy na to, że było upalne lato, wcale to nie było takie przyjemne i łatwe. Chociaż z drugiej strony wcale nas to nie powstrzymywało. To też była część zabawy. Udawaliśmy, że przedzieramy się przez pustynię albo przez obcą planetę. Kiedy szliśmy nasypem kolejowym, krajobraz wydawał się odrealniony, księżycowy. Natomiast woda w upalne wakacje dla dorastających chłopaków była jak magnes, któremu nie można się oprzeć. 

Pojawiając się u niej z taką właśnie propozycją, nie zadaliśmy sobie sprawy z konwenansów z tego, że trzeba najpierw zapytać rodziców. Z góry zakładaliśmy, że ją puszczą. Nikt nas nie nauczył, że zdanie rodziców jest najważniejsze. Albo inaczej, nie chcieliśmy tego brać pod uwagę. Z naszą matką było tak, że zawsze osiągaliśmy to czego chcieliśmy. Mieliśmy na to różne sposoby: krzyk, płacz i nalegania. Może dlatego i tym razem się udało. Nie nasza matka, nie nasza rodzina, ale co tam. Raz się żyje. Po prostu weszliśmy na podwórko i oświadczyliśmy, że jedziemy nad rzekę i jak któreś z nich jest chętne, to niech się zbiera, bo nie będziemy czekać. Nie wiem jak oni, ale ja podejrzewałem, że tych młodszych rodzice nigdzie nie puszczą. Liczyłem jednak, że ta sztuka uda się z Teresą. 

W chwili kiedy zobaczyliśmy wzrok ich ojca, zrozumieliśmy, że coś jest nie tak. Zaraz później dołączyła do nich ich matka: 

-Gdzie chcecie jechać??? 

-No, nad rzekę, - powiedziałem, tracąc resztki pewności siebie. 

Popatrzyła na nas i pokręciła głową.

-No to jedźcie, ale oni nigdzie nie się nie ruszają. 

Byłem kompletnie zawiedziony. Wszystko na nic. Zastanawiałem się, czy jeszcze da się coś zrobić. 

-Ale… no… my… - dukałem. 

-Powiedziałam, że oni nigdzie nie jadą, - odezwała się jeszcze bardziej stanowczo.  

-Ale dlaczego, proszę pani? No dlaczego?

Była nieprzejednana. Wydawało się, że wszelkie argumenty nie mają sensu. Widać to było w jej twarzy.  

-Nie i już. Koniec. Nie było rozmowy, - zakończyła naszą dyskusję. 

Wydawało się, że wszystko stracone. 

-Mówiłem, że się nie zgodzą, - powiedziałem do brata, chociaż wcześniej nie nie było między nami na ten temat rozmowy.

Ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu w pewnym momencie kobieta odwróciła się, spojrzała na mnie i powiedziała pojednawczo: 

-No dobra, ty jesteś najstarszy. Myślę, że potrafisz się nią zaopiekować. Tereska może jechać. Ale mówię od razu, tylko Teresa. 

Moi bracia trochę posmutnieli. Pomimo licznych sprzeczek bardzo polubili całą ich gromadkę. 

-Proszę pani a czemu tylko Teresa? - spytał Paweł.  

Podeszła do niego i pochyliła się i powiedziała:

-Bo oni są za mali. Nie dacie razy ich upilnować. 

-Ale proszę pani, to wcale nie jest daleko, - jeszcze przez jakiś czas próbowaliśmy się sprzeczać, myśląc, że coś utargujemy. 

W końcu stwierdziliśmy, że to nie ma sensu i przystaliśmy na tę propozycję. Przyznam szczerze, że ja i tak osiągnąłem to co chciałem, wszak chodziło mi i tak tylko o Tereskę. Tylko ją chciałem widzieć nad tą wodą. Tak naprawdę nie chciałem całej zgrai rozkrzyczanych dzieciaków. Po prostu nie wiedziałem jak to rozegrać. Bałem się powiedzieć, że chodzi mi tylko o nią. Po prostu w którymś momencie rzuciłem propozycję, że chodzi o całą piątkę. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...