21. Nie było w niej żadnego wstydu.
Zakręciła się przy nas, jakby specjalnie chciała nam zaprezentować swoje walory i odeszła. W tej chwili była na brzegu i wykręcała do reszty swoje świeżo wypłukane rzecznej w wodzie ubrania. Nie było w niej żadnego wstydu czy skrępowania.
-Ty ona ma chyba nierówno pod sufitem, - odezwał się jeden z młodszych braci, - Przecież jak tak będzie łaziła, to ktoś ją w końcu zgwałci.
Jakoś trudno było mi uwierzyć w to, że on wie, co to do końca znaczy. Postanowiłem jednak stanąć w jej obronie i jakoś ją wytłumaczyć.
-Wiesz co, nie myślę, żeby było aż tak źle. Przecież dziewczyna musi się jakoś ogarnąć.
Starałem się nadać mojemu głosowi spokojny ton dorosłego człowieka, ale tak naprawdę zaczynałem się o nią trochę bać. Rzeczywiście mogła stać się celem napaści jakichś napalonych wyrostków. Wychowałem się w domu dziecka i sam miałem z takimi do czynienia więc nie trudno było mi sobie to wyobrazić.
Po jakimś czasie, który wydawał nam się wiecznością, Tereska wyszła z wody i spokojnie zbliżyła się do nas. Była naga jak Afrodyta. Trzymała w dłoni mokrą bluzkę oraz majtki, które jeszcze ociekały wodą, a w moich żyłach krew się burzyła jak szampan w butelce tuż przed otwarciem. Pomimo jej młodego wieku widać już było pewne oznaki dojrzewania.
Cycuszki miała rzeczywiście malutkie, ale nie tak jak u małych dziewczynek. Nie były tak całkiem płaskie. Powoli zaczynały przypominać piersi dorosłej kobiety. Chociaż raczej były to dopiero ich zarys. Daleko im jeszcze było do poprawnie wykształconych balonów oszałamiającej laski. No tak, na pewno nie była jeszcze dorosłą kobietą. Niemniej nie była już dzieckiem.
Oszalałem na jej punkcie. Chociaż jeszcze wtedy nie do końca sobie to uświadamiałem. W zasadzie trudno było mi określić, co było w niej takiego, co mnie tak bardzo podniecało. Chyba właśnie to, że była takim niedojrzałym o kwaśnym owocem.
Jej cipka była niczym niezasłonięta i znajdowała się tak blisko mojej twarzy, że czułem jej zapach. Chociaż może mi się tak zdawało. Dech mi zaparło. Była tam. Była tak blisko. Bałem się spojrzeć na nią wprost. Kiedy to zrobiłem, dotarło do mnie, że pokrywa ją delikatny, ale dość wyraźny meszek. Szparka była zamknięta, a wargi schowane więc nie wiem, co tak bardzo mnie kręciło. Może to, że jej słodka bułeczka była dość mocno opuchnięta i wybrzuszona. Tak jakby ona też przygotowywała się do tego, by zostać dorosłą kobietą.
Moja wyobraźnia znów szalała. Tworzyłem niezliczone obrazy, tego, jaka kiedyś może być. Byłem wtedy tak uroczo naiwny i nieświadomy. Jakie ja wtedy mogłem mieć doświadczenie w tej dziedzinie? Powiem szczerze, że żadne. W zasadzie zawsze to były tylko wyobrażenia i marzenia. Czysta fantazja. Jak mogłoby być inaczej? Chodziłem do pierwszej klasy szkoły zawodowej.
Czasami gdzieś kiedyś ukradkiem zobaczyłem jakąś przebierającą się koleżankę, ale nic poza tym. Pornografii wtedy nie było. A przynajmniej ja nie miałem do niej w ogóle dostępu. Nie te czasy. Mimo to miałem bujną wyobraźnię, a szalejące hormony wcale nie ułatwiały mi zadania. Żeby być przykładnym i grzecznym chłopcem, musiałem się nieźle starać. Nie wiem, co wtedy sobie wyobrażałem. Nie zastawiałem się nad skutkami tego co może się stać, nad skutkami swojego ewentualnego zachowania, a jednak w myślach planowałem jakieś podchody i różne rzeczy w tym stylu.
Zakręciła się przy nas, jakby specjalnie chciała nam zaprezentować swoje walory i odeszła. W tej chwili była na brzegu i wykręcała do reszty swoje świeżo wypłukane rzecznej w wodzie ubrania. Nie było w niej żadnego wstydu czy skrępowania. Robiła to przy nas, na naszych oczach, na oczach trzech młodych, ale dorastających już chłopaków, u których penisy w slipach mało i nie rozerwały materiału.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz