Szukaj na tym blogu

10 marca 2022

Teresa.

20. Niczym się nie przejmuje.

Jak gdyby nigdy nic tak normalnie wstała i zdjęła z siebie tę mokrą bluzkę. Widać było, że absolutnie niczym się nie przejmuje i niczego nie bierze pod uwagę. Nie interesowało ją nawet to, że ludzie z drugiego brzegu zaczęli uważnie się jej przyglądać.

Wyszliśmy na brzeg i usiedliśmy na piasku. Parzył w tyłek i plecy, ale to było niesamowicie przyjemne. “Dobrze, że sperma rozpuściła się i popłynęła wraz z prądem”, - pomyślałem, ukradkiem spoglądając w moje krocze i stwierdzając, że już nic nie widać. 

Leżeliśmy tak na tym piasku jak zwykli turyści. Ja i dziewczyna. Ja i Teresa. Czułem się taki dorosły. Przez chwilę zdawało mi się, że świat wygląda inaczej, niż wygląda. Moi bracia wciąż siedzieli w wodzie zajęci sobą. My dwoje patrzyliśmy w niebo i się nie odzywaliśmy. Zdawało się nam, że słowa są zbędne. Wciąż byłem niesamowicie podniecony, ale jakoś udało mi się nad tym zapanować. Ona nadal była w tej mokrej koszulce. Nie zdjęła jej. Przecież nie miała nic pod spodem. Dopiero teraz przyszło mi do głowy, że przecież nie będzie miała w czym wrócić do domu. No ale nic innego ze sobą nie wzięła. 

-Teresa? - zagadnąłem. 

-Co? 

Zerwałem trawkę i włożyłem do ust. Uniosłem się na łokciach i spojrzałem na nią. Upalne słońce zaczęło już suszyć jej bluzkę. 

-Jak wrócisz do domu? 

Spojrzała na mnie. Nie było widać, żeby czymkolwiek się przejęła. 

-Jak to jak? Normalnie, - odpowiedziała leniwym głosem. 

 Jeszcze raz z lustrowałem ją wzrokiem i się uśmiechnąłem.

-No raczej nie. Nie masz nic na zmianę, - powiedziałem rezolutnie. 

 Dopiero teraz zrozumiała aluzję. 

-O kurde. No tak. Ile mamy jeszcze czasu? - spytała zaniepokojona. 

Wiedziałem, że musimy wrócić przed siedemnastą, ale nie chciałem jej o tym mówić. 

-No nie wiem. Trochę, a co? 

Dostrzegłem w jej oczach niepokój.

-Kurde muszę to jakoś wysuszyć, - powiedziała, poprawiając ubranie. 

-Tylko jak? - spytałem, chociaż tak naprawdę liczyłem na to, że się rozbierze, - Pełno tu ludzi. 

Popatrzyła na mnie uważnie. Widziałem, że się zastawia. Byłem przekonany, że będzie kombinowała, żeby jakoś się schować. Tymczasem, do czego później zdążyłem się przyzwyczaić, znowu mnie zaskoczyła. Zaskoczyła mnie tak, że po raz kolejny zaparło mi dech, a napęczniały fiut o mało nie wyskoczył ze slipów.  

Jak gdyby nigdy nic tak normalnie wstała i zdjęła z siebie tę mokrą bluzkę. Widać było, że absolutnie niczym się nie przejmuje i niczego nie bierze pod uwagę. Nie interesowało ją nawet to, że ludzie z drugiego brzegu zaczęli uważnie się jej przyglądać. Nie przejmowała się nawet tym, że moi młodsi bracia w pewnym momencie widząc co się dzieje przerwali konkurs skoków do wody, który właśnie wykonywali i już zaczęli brodzić w naszą stronę. 

Pomyślałem sobie, że teraz dopiero się zacznie. Byłem przekonany, że będą jej dokuczać. Kiedy pojawili się na brzegu, nic takiego się jednak nie stało. Jak na ich wiek okazali się być prawdziwymi dżentelmenami. Spokojnie zbliżyli się do nas. Zdaje się, że byli jeszcze bardziej zszokowani niż ja. W pierwszym momencie nie byli w stanie nic więcej powiedzieć poza krótkim: 

-No co, to leżymy?

Usiedli grzecznie obok mnie i patrzyli. Teresa zdawała się nimi w ogóle nie przejmować, wprawiając ich w coraz większe osłupienie. Jak gdyby nigdy nic podeszła do brzegu z bluzką w ręku i zanurzyła ją w płytkiej wodzie. Przez jakiś czas dokładnie płukała z piasku. 

-Ty, co się jej stało? - spytał po dłuższej chwili Sylwek. Wszystko z nią w porządku?

-Chyba tak, - odpowiedziałem, chociaż sam nie miałem pojęcia, o co tak naprawdę chodzi - nie ma nic na zmianę. Powiedziała, że wysuszy to, w czym przyszła. 

Znowu zapadła cisza. Przyglądaliśmy się jej uważnie. Bracia patrzyli jak na zjawisko, a nie jak na człowieka. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...