3. Naplułem na łeb swojego fiuta.
Tego już było za wiele. Usiadłem, zsunąłem spodnie do kolan, pochyliłem się i naplułem na łeb swojego fiuta. Zrobiło mi się super przyjemnie.
“Chlap, chlap, chlap…” - rozlegało się dosyć głośne mlaskanie.
Na kanapie ułożyła ręcznik, usiadła na nim. Przez chwilę poprawiała go bardzo pieczołowicie, zupełnie jakby przygotowywała się do czegoś ważnego. W sumie chyba też tak było. Położyła się. Wyglądała, jak pacjentka przygotowana do badania w gabinecie lekarskim. Efektownie podciągnęła nogi i ułożyła ręce na piersiach. Bawiła się najpierw jedną, później drugą. Oglądała, pieściła.
Dotykała też brzucha. Bardzo ostrożnie i delikatnie, od cipki do pępka. Ściągnęła włosy do tyłu. Przekręciła się na bok, a później na brzuch. Schowała głowę w ramionach. Odczekała chwilę i uniosła się na łokciach. Sięgnęła po coś na podłodze. Nic istotnego. To był ten kubek. Poprawiła grzywkę i wygięła plecy. Patrzyłem jak zahipnotyzowany.
Była bardzo szczupła, wręcz chuda. Miała cienkie kościste palce i przedramiona, długie nogi i dość szerokie biodra. Jej piersi także nie należały do najmniejszych. W sumie taka dzika, ale bardzo ponętna koza. Zerżnąłbym ją jak się patrzy ale czekałem.
Kilka razy widziałem u niej to i owo: a to pod prysznicem (rzadko kiedy się zamykała) a to w momencie kiedy się przebierała, innym razem na kibelku… Nigdy jednak nie było mi dane podziwiać jej całego, ciała i to przez tak długo. Bardzo mocno rozbudziła moje zmysły i wyobraźnię. Coraz trudniej było mi się powstrzymać.
Przez kilkanaście sekund dotykała swoich ust, później odwróciła się na plecy i zajęła się swoją soczystą cipką. Robiła sobie dobrze, masowała i pieściła w bardzo wprawny sposób. Widać było, że robi to nie po raz pierwszy. Chciałem znaleźć się tam sam zamiast jej palców.
“Raz, dwa, raz, dwa…” - moja dłoń bezwiednie poruszała się na moim kutasie.
-Ech, ech, ech… - postękiwałem cichutko. Bałem się odezwać głośniej, bo nie chciałem jej spłoszyć.
Ugniatała swoją kobiecość: wzdłuż, w poprzek, w koło. Obserwowała swoją pizdeczkę a ja co chwilę zerkałem na jej piersi. Miałem wielką ochotę ich dotknąć, ścisnąć, pobawić się.
“Raz, dwa, raz, dwa…” - waliłem konia.
-Ech, ech, ech… - stękałem.
Robiło mi się coraz bardziej gorąco, przyjemnie. Przestawałem się kontrolować. Rozwaliłem się na dywanie za regałem i gapiłem się na jej ciało poprzez rzędy książek. Masowała łechtaczkę, mrużyła oczy, stroiła miny. Po jakimś czasie odwróciła się w taki sposób, że całe jej rozchylone krocze skierowane było w moją stronę. Teraz mogłem obserwować każdy szczegół jej anatomii bez najmniejszych przeszkód.
“Raz, raz, raz…” -przyspieszyłem ruchów na moim drążku.
-Uf, uf, uf… - z trudem wypuszczałem powietrze.
Jej tyłeczek wystawał odrobinę poza krawędź przestronnego narożnika. Jedną nogę wyciągnęła na poduchach, a drugą podwinęła pod siebie. Zagarnęła róg ręcznika i pieściła nim swoje cycuszki.
Tego już było za wiele. Usiadłem, zsunąłem spodnie do kolan, pochyliłem się i naplułem na łeb swojego fiuta. Zrobiło mi się super przyjemnie.
“Chlap, chlap, chlap…” - rozlegało się dosyć głośne mlaskanie.
Musiała to słyszeć, bo się uśmiechnęła. Teraz było mi już wszystko jedno. Po chwili jeszcze intensywniej zajęła się swoją małą koteczką. Męczyła ją na wszystkie możliwe sposoby. Patrzyłem, jak futerko jeździ od prawej do lewej.
“Raz, raz, raz…” - nie dawałem szans na wytchnienie mojemu małemu. Było mi tak dobrze, że chciałem się spuścić tu i teraz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz