26. Nie mogła pozwolić mu odejść.
Miała znakomitą pamięć wzrokową, a komputer kwantowy w jej głowie jeszcze bardziej to ułatwiał. Nie miała najmniejszych wątpliwości. Była przekonana, że to jest ten człowiek. Ten, który gwałcił i dusił jej najukochańszą siostrzyczkę. Nie mogła pozwolić mu odejść. Nie mogła pozwolić na to, by jakiejś innej dziewczynie przytrafiło się to samo. Widziała, że ten człowiek nie może wyjść z tego parku, zastanawiała się tylko, jaką metodę obrać. Musiał zostać tutaj na zawsze.
-Jakby ci to powiedzieć… może nie tutaj… No wiesz, sporo ludzi i w ogóle… Nie lubię tak na widoku, a poza tym może pojawić się policja. No wiesz, pełno tutaj zboczeńców... - zwróciła się do niego ciepłym, aczkolwiek maszynowym głosem, krzywiąc twarz w wyuczonym, serdecznym uśmiechu.
Facetowi zaiskrzyły się oczy.
-Aaaa… no tak, tak… wszystko rozumiem. Nie lubisz tłumów, prawda? To tak jak ja. Poza tym te gliny… Zgadza się, chodźmy gdzieś, gdzie nie ma ludzi. Tam chyba będzie dobrze, - wysyczał, okazując całkowite zadowolenie i pewność siebie.
W oczach Marka pojawiło się przerażenie.
“Co ona robi?” – pomyślał, ale nie powiedział nic.
Spojrzała na niego porozumiewawczo. Zdał sobie sprawę, że musi jej zawierzyć.
-Spokojnie. Zaufaj mi, - powiedziała cicho.
Po chwili Sylwia i napastnik zniknęli w pobliskich krzakach. Marek jeszcze słyszał podniecony głos bandyty.
-Hehehe… niezła z ciebie suczka... nie masz pojęcia, jak mi pała stoi.
Marek siedział na ławce sparaliżowany. Bał się zareagować w jakikolwiek sposób. Wiedział jednak, że jego towarzyszka nie jest człowiekiem, w przeciwieństwie do agresora, wiedział też, że ten typ robota potrafi sobie dać radę w różnych warunkach. Nie pozostawało mu nic innego, jak tylko wierzyć, że wszystko będzie dobrze.
Tymczasem dziewczyna miała już gotowy plan. Myślała i dedukowała szybciej niż normalny człowiek. Spokojnie, nie dając po sobie nic poznać, prowadziła go coraz gęstsze zarośla, Tam, gdzie absolutnie nikt nie będzie nikt nie widział. Nie chciała bowiem żadnych świadków.
W końcu dotarli do ławeczki, do tej samej, na której została zgwałcona i uduszona jej siostra. Teraz już była pewna. Kiedy tylko go zobaczyła, przypomniała sobie wszystko z niesamowitą dokładnością, z najdrobniejszymi szczegółami. To ona widziała, jak kona jej młodsza siostrzyczka, widziała jej ostatnie chwile. Jej ciałem szarpnął silny nieprzyjemny skurcz.
“Maszyna nie wie co to zemsta, ale nie człowiek. Zaraz się o tym przekonasz, skurwysynu” - pomyślała.
-O widzę, że wiesz, w czym rzecz i lubisz ten sport, - powiedział skrzeczącym głosem tuż za jej plecami.
-Tak, lubię, - odpowiedziała beznamiętnym, bezosobowym tonem, - Za chwilę doświadczysz największej rozkoszy w swoim życiu, czego nigdy wcześniej nie miałeś. Obiecuję, że polecisz w kosmos.
Nie umiała zapomnieć. Nie umiała tego wymazać z pamięci. Jeszcze raz przeżywała te straszne chwile. Ludzka część jej osobowości szamotała się w niesamowitym cierpieniu. W żaden sposób nie mogła pogodzić się z tym, co się stało. Nie mogła zrozumieć. Jednak cześć jej świadomości, która była procesorem komputera zamontowanego w jej głowie, kazała działać spokojnie, precyzyjnie i celowo. Teraz właśnie zaufała na szyję w sobie.
Miała znakomitą pamięć wzrokową, a komputer kwantowy w jej głowie jeszcze bardziej to ułatwiał. Nie miała najmniejszych wątpliwości. Była przekonana, że to jest ten człowiek. Ten, który gwałcił i dusił jej najukochańszą siostrzyczkę. Nie mogła pozwolić mu odejść. Nie mogła pozwolić na to, by jakiejś innej dziewczynie przytrafiło się to samo. Widziała, że ten człowiek nie może wyjść z tego parku, zastanawiała się tylko, jaką metodę obrać. Musiał zostać tutaj na zawsze.
-Rozbieraj się, - warknął.
Posłusznie wykonała polecenie. Był pewny siebie, bardzo pewny. Absolutnie nie zdawał sobie sprawy z tego, co za chwilę się stanie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz