15. Uwarunkujcie ją tylko na niego jednego.
-Znam świetnego hakera, który potrafi włamać się do każdej bazy danych.
Kierownik w końcu się uśmiechnął.
-Panie Janku, widzę, że zaczynam mówić z sensem. Uwarunkujcie ją tylko na niego jednego, tylko bardzo mocno. Żeby nikt się o tym nie dowiedział. Rozumie pan? - powiedział.
W ułamku sekundy chwyciła własny but i cisnęła nim w klienta. Ten w ostatniej chwili zrobił unik. Upadając, wcisnął czerwony guziczek. Lalka, tak, jak poprzednio znieruchomiała i upadła.
W tym momencie rozochocony klient rzeczywiście się wystraszył.
-Wie pan co, zgadzam się z panem, chyba drobna naprawa będzie potrzebna. Tylko, proszę, całkiem mi jej nie przeprogramujcie. Chciałbym mieć ją taką nieco ostrzejszą.
Jeszcze tego samego dnia lalka wróciła do fabryki. Zaintrygowany technik przyglądał się jej uważnie.
-Co z tobą jest nie tak? Nic z tego nie rozumiem. Przecież wszystko działało bez zarzutu? - powiedział do siebie.
Rankiem w hali testów podłączono ją do zestawu komputerów. Gruby kabel wpięty był w tył jej głowy, ale nie była tego świadoma. Po kilku minutach na monitorach pojawiły się wyniki w postaci rzędu cyfr.
-Czyja to była zmiana?! - powiedział zaniepokojonym głosem kierownik działu.
Stojący obok niego podwładny, próbował tłumaczyć.
-Szefie tego nowego, jak mu tam…
Przełożony przywołał go ruchem dłoni.
-Widzi pan? - zapytał, wskazując monitor.
-Widzę. Brak uwarunkowania autonomicznego.
Klepnął go w ramię.
-Co jeszcze?
Pracownik pobladł.
-Cholera, skopiował wszystko. Całą osobowość.
Na twarzy szefa pojawiła się wściekłość.
-Wie pan, że za takie coś, to mogą powiesić mnie za jaja?!
Podwładny podrapał się po głowie.
-Wiem.
-A wie pan, dlaczego?!
-Bo to nielegalne?
-Tak. To nielegalne i karane z urzędu.
-No ale szefie z tego co słyszałem, to przecież masa ludzi się kopiuje. No wie pan…
-Co wy mi tu, kurwa, za głupoty opowiadacie. Za dużo pan się filmów naoglądał. To jest legalnie działająca firma, a nie jakaś mafia. Chodź pan!
Zniknęli za niewielkim przepierzeniem.
-Musi pan to jakoś załatwić.
-Nie rozumiem...
Kierownik zrobił się czerwony ze złości.
-Do chuja pana, czy jest on głupszy, niż na to pan wygląda. Kukła do pieca, a wy robicie nową! - warknął.
Pan Janek spojrzał na niego z błaganiem w oczach.
-Panie kierowniku...
-No co?!
-No… - nie wiedział jak to powiedzieć, - ładna jest. Tyle silikonu na nią poszło… szkoda… przeprogramujmy ją…
-Co pan opowiada. Gada pan o produkcie jako żywym człowieku. Co chce pan to reperować?, - Podkreślił słowo “to”, - Zresztą to nie radio tranzystorowe, które da się zlutować. Wie pan, jak bardzo jest to skomplikowane. Poza tym za duże ryzyko. Nie ma mowy.
Podwładny Wcale nie miał zamiaru rezygnować. Uśmiechnął się i kombinował dalej.
-Może się jednak uda. Rzeczywiście ja się na tym aż tak bardzo nie znam, ale moi kumple to prawdziwi spece w tej dziedzinie. Trochę wykasują, wgrają uwarunkowanie… panie kierowniku, a może spróbujemy indywidualne?
Te słowa go zaintrygowały.
-Indywidualne?! - wtrącił, - To dopiero testy.
Zmianowy ściszył głos. Tak jakby bał się, że ktoś może ich podsłuchiwać.
-Tak, ale co mamy do stracenia?
-No dobra. Może rzeczywiście ma pan rację. Mamy dane tego klienta?
-Nie, ale to nie jest żaden problem. Znam świetnego hakera, który potrafi włamać się do każdej bazy danych.
Kierownik w końcu się uśmiechnął.
-Panie Janku, widzę, że zaczynam mówić z sensem. Uwarunkujcie ją tylko na niego jednego, tylko bardzo mocno. Żeby nikt się o tym nie dowiedział. Rozumie pan? - powiedział.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz