Szukaj na tym blogu

13 maja 2022

Seks - lalka.

  21. Waliła jego konia.


Kiedy wyczuła, że już więcej nie da rady wytrzymać, błyskawicznie zwiększyła tempo. Waliła jego konia coraz szybciej i szybciej. W końcu zawył jak wilk i strzelił daleko przed siebie. Sperma poszybowała, przez pół pokoju i spadła na jego nowy dywan tuż koło ławy


Kiedy nasienie tryskało z jego węża, nie cofnął się nawet o centymetr, strzelał raz za razem, a ona wszystko łykała.

Po jakimś czasie stwierdził, że jest całkowicie pusty. Był bardzo szczęśliwy, że ma tak wspaniałą kochankę. Wiedział, że nie musi się tłumaczyć, ze swojego zachowania, ze swoich reakcji, wiedział, że nie musi wypowiadać czułych słów, obietnic bez pokrycia. Po prostu wstali i, jak gdyby nigdy nic, ruszyli przed siebie, rozmawiając o pogodzie.

Wracając do domu ani słowem nie wspomnieli o tym co zaszło. Zachowywali się tak, jakby wybrali się na zwykły spacer. Wszystko było w najlepszym prządku. On zaspokoił swoją męską żądzę, a ona była tylko lalką, w każdej chili gotową spełnić jego najskrytsze pragnienia. Coraz bardziej podobała mu się perspektywa spędzania z nią swojego wolnego czasu. Jego wyobraźnia erotyczna zaczynała bardzo szybko rozkwitać.


 ***


Tego samego dnia, wieczorem, jak zwykle miał zamiar pójść pod natrysk, był jednak bardzo podniecony. Zdjął z siebie ubranie i stał na środku salonu w samych slipach. Pod cienkim materiałem prężył się już, gotowy do akcji, penis.

Była jak zjawa. Jak duch poruszała się po pokoju, wyczuwając, każą, najmniejszą nawet myśl. Nawet nie zauważył, kiedy zbliżyła się do niego od tyłu. Westchnął cicho, czując, że delikatnie obejmuje jego nagi tors.

Drżał. Czuł, że jego ciało pokrywa się gęsią skórką. Jeszcze nic się nie stało, a on miał świadomość, że jest w raju. Chciał jej, pragnął każdą swoją komórką. Nie umiał tego wytłumaczyć. To się działo samo. 

Nie spieszyła się. Przez chwilę gładziła jego klatkę piersiową, a później zjechała w okolice spodenek. Jak zwykle, bez pośpiechu ściągnęła je do dołu i chwyciła wielką pulsującą rakietę. Był już gotowy. 

Wtulona w jego plecy wykonywała posuwiste ruchy. Robiła to równo, z wyczuciem, tak, że nawet on sam nie byłby w stanie wykonać tego lepiej. W głowie mąż miało, a ciało płonęło żywym ogniem. 

Robiła to perfekcyjnie. Ściskała na tyle mocno, w jakim stopniu było to konieczne. Trzymała dłoń w takiej pozycji, jaka sprawiała mu najwięcej przyjemności. Najpierw powoli, ale mocno naciągała skórę, tak mocno, że czuł lekki ból, ale właśnie tak było dobrze, tak było doskonale, tak, jak powinno być.

Po kilku minutach jej gesty stały się łagodne, miękkie, ale szybkie. Później znów zwolniła tempo, mocno naciągając napletek. Czół, że odlatuje, chciało mu się wyć z rozkoszy.

Jej wielkie, jędrne piersi bez przerwy rozgniatały się na jego łopatkach. Czuł jej ciepło, pot, czuł nawet bicie jej serca. Mechanicznego, bo innego przecież mieć nie mogła. To wszystko było bardzo subtelne i bardzo go podniecało. Nie umiał sobie wyobrazić, że zwykły robot może dokonać takich rzeczy. Chciał jeszcze i jeszcze, chciał coraz więcej. Potrzebował tego jak kolejnego oddechu. Odczuwał niewyobrażalną satysfakcję, że ona to robiła tylko dla niego. Nie chciał angażować w to żadnych wyższych uczuć. Nic poza pożądaniem. Niestety coś zaczynało się dziać, coś, nad czym absolutnie nie miał kontroli.

Kiedy wyczuła, że już więcej nie da rady wytrzymać, błyskawicznie zwiększyła tempo. Waliła jego konia coraz szybciej i szybciej. W końcu zawył jak wilk i strzelił daleko przed siebie. Sperma poszybowała, przez pół pokoju i spadła na jego nowy dywan tuż koło ławy.

Uśmiechnął się. Nigdy nie widział, żeby jego nasienie poszybowało na taką odległość.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...