Szukaj na tym blogu

22 maja 2022

Seks - lalka.

30. To moja wina. 


-To moja wina. To wszystko moja wina. Gdybym nie ciągnęła ją na tą dyskotekę, nic by się nie stało. To ja ją umalowałam, to ja ubrałam jak dorosłą kobietę. Wszyscy faceci się za nią oglądali, rozumiesz?!


Milczał, zdawało się, że przez dłuższą chwilę szuka swojej głowie jakiegoś rozwiązania.

-W górach mam niewielki domek, - odezwał się w końcu. - Przepiszę go na ciebie, jest twój. Postaram się dać ci jakąś tożsamość. Zorganizuję dokumenty. Roman, mój przyjaciel, ma tam bar, to dobry człowiek. Zadzwonię do niego, da ci pracę. Nie możesz być rzeczą. Nie należysz już do nikogo. Jesteś człowiekiem. 

Spojrzała na niego, a w jej oczach pojawiła się rozpacz.

-Marku, czy ty mnie słuchasz?! Popatrz na mnie, dotknij moich rąk. Skóra na nich jest sztuczna. Wygląda, jakby była prawdziwa, ale jest sztuczna. Ja jestem rzeczą. Jestem lalką, rozumiesz?!

Teraz to w jego oczach pojawiły się wielkie łzy.

-Nie. Nie zgadzam się. Nie jesteś lalką, nie byłaś i nigdy nie będziesz! 

Patrzyła na niego i zdawało mu się, że widzi jej w oczach miłość. Czy rzeczywiście była to miłość? 

-Jestem rzeczą, jestem rzeczą, jestem rzeczą, - powtarzała w kółko.

Mocno chwycił ją za ramiona.

-Przestań! Zgadzam się z tobą, że twoje ciało jest sztuczne, nie może być inaczej, jednak tam w środku, mimo wszystko, czy tego chcesz, czy nie, jesteś człowiekiem. Nie myślisz i nie zachowujesz się jak robot. Nie mam pojęcia, jak to się stało, ale mam wrażenie, że jakimś cudem w twoją jednostkę centralną wgrali całą świadomość Sylwii, całą twoją duszę, całą ciebie. To decyduje o tym czy jesteś człowiekiem, czy maszyną. 

Patrzyła na niego, jakby nic nie rozumiała. Była zdezorientowana, zmieszana, kompletnie zagubiona.

-Sylwio, nie wiem, czy mi wierzysz, czy nie, ale jestem tego pewny, że dostałaś od życia jeszcze jedną szansę. Zrozum, zmartwychwstałeś. Wykorzystaj to, - ciągnął swój monolog.


***


Elektryczne auto cicho ruszyło do przodu. Siedział razem z nią na tylnym fotelu. Przez dłuższą chwilę nie odzywali się do siebie.

W pewnym momencie to on zaczął pierwszy:

-Sylwio?!

-Tak?

-Powiedz mi tylko jedno…

-Tak, słucham cię.

-Po co tam poszliście, po jaką cholerę?

Popatrzyła na niego, a później, przez dłuższą chwilę, zatopiła się we własnych myślach.

-Dla Oli, - odezwała się tak cicho, że ledwie ją usłyszał.

-Dla Oli? - spojrzał na nią tak, jakby nic nie rozumiał.

-Tak, dla Oli.

-Przecież ona nie żyje.

-Żyje.

-Żyje?

-Od kilku lat jest w głębokiej śpiączce. Lekarze nie dają jej zbyt dużych szans. Właściwie już dawno sugerowali, żeby odłączyć ją od aparatury. Nie zgodziłam się, nie mogłam, to moja siostra.

-Gdzie ona jest?

-W prywatnym hospicjum niedaleko Otwocka, ale tutaj nie ma dla niej szans. Jeśli nic nie zrobię, ona umrze. Zresztą i tak mówili mi, że ona już nigdy się nie obudzi, a jeśli nawet, to będzie jak roślina.

Zamilkła i zaczęła się trząść, dygotała jak galareta. Objął ją ramionami i bardzo mocno przytulił.

-To moja wina. To wszystko moja wina. Gdybym nie ciągnęła ją na tą dyskotekę, nic by się nie stało. To ja ją umalowałam, to ja ubrałam jak dorosłą kobietę. Wszyscy faceci się za nią oglądali, rozumiesz?!

Siedzieli spleceni ramionami wtuleni w siebie. Przez dłuższą chwilę auto mknęło ulicami miasta. Słychać było tylko cichy szum silników.

-Posłuchaj, - zaczął w końcu, - wtedy, tam w parku, ten mężczyzna… Czy to ty?

Uniosła głowę i spojrzała mu prosto w oczy, spojrzała bez wyrzutów sumienia.

-Tak, to ja. Nie mogłam inaczej, zrozum.

-Mówiłaś, że było ich trzech…

-Tak, było ich trzech. Pozostałych dwóch też znajdę. To tylko kwestia czasu. 

Czuł, że jego serce zaczyna mocniej bić.

-Co mogę dla ciebie zrobić?

Spojrzała mu w oczy i wyszeptała.

-Pomożesz mi zawieźć siostrę do Stanów Zjednoczonych?

Pocałował ją w czoło.

-Oczywiście.

Uśmiechnęła się, ocierając mokre od łez policzki.

-Teraz wszystko rozumiem, - zaczął.

- Co rozumiesz?

- Pieniądze z tej kradzieży miały pójść właśnie na ten cel, tak?

-Tak, - odpowiedziała krótko.


KONIEC




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...