Szukaj na tym blogu

20 maja 2022

Seks - lalka.

28. Wiedziała, że musi tam pójść. 


Ulica Fabryczna. Wiedziała, że musi tam pójść. Teraz. Nałożyła na siebie krótką, czerwoną sukienkę, buty na bardzo wysokim obcasie, takie tylko miała, i ruszyła na miasto. Ulice były puste. Nie dała się. Nie musiała. 


Kiedy weszli do garażu z jednej półek spadła stara, zakurzona gazeta. Niczym szczególnym się nie wyróżniała. Marek po prostu po niej przeszedł. Krystyna natomiast, idąc tuż za nim, postanowiła przeczytać największy tytuł. Nie potrafiła wyjaśnić dlaczego, po prostu do zrobiła. Nagłówek brzmiał:  “Włamanie do muzeum”.

Być może i ona nie zwróciłaby na to większej uwagi, jednak zaintrygowało ją duże zdjęcie młodej kobiety na pierwszej stronie. Pochyliła się i podniosła czasopismo. Nie wiedziała, co ma przed sobą. Fotografia była kiepskiej jakości. Przez dłuższą chwilę przyglądała się niewyraźnym konturom twarzy. Miała wrażenie, że zna tę dziewczynę. Po chwili była tego pewna. Mimo wszystko nie mogła sobie przypomnieć ani nazwiska, ani imienia, ani nawet przypuszczalnego miejsca, w którym mogłaby ją poznać. Być Może właśnie dlatego zaczęła czytać:

“Jak podaje rzecznik prasowy policji, dziś w nocy miało miejsce włamanie do muzeum archeologicznego. Około godziny drugiej trzydzieści doszło do strzelaniny, w wyniku której zginęło dwóch pracowników ochrony oraz jeden ze złodziei. Włamywaczem, najprawdopodobniej, była niejaka Sylwia S., studentka trzeciego roku prawa…”

Dalej nie dało się już nic więcej odczytać. Gazeta zachlapana była farbą po ostatnim remoncie. Papier bezwładnie wysunął się z jej dłoni na podłogę. Jej pan nawet nie spostrzegł, że cokolwiek miała w ręku. To, co przeczytała, obudziło w niej kolejne wspomnienia, ale była tylko lalką. Sposób zachowania w dużej mierze dyktował jej wgrany  pamięć program. Wyglądało na to, że tego dnia nic więcej się już nie wydarzy. 

Położyli się spać. Oczywiście spał tylko on, ona nie musiała. Włączyła kabel ładowarki do sieci. Energii w akumulatorach przybywało, a ona siedziała. Nie mogła zapomnieć tej twarzy z gazety. Ten widok nie dawał jej spokoju. 

W końcu, kiedy proces ładowania do biegł końca, podniosła się i jeszcze raz weszła do garażu. Gazeta leżała w tym samym miejscu, w którym ją upuściła. Jeszcze raz przyjrzała się dokładnie. Tuż obok zdjęcia dostrzegła datę. Nie musiała zapisywać. Była robotem i nie miała problemów z zapamiętaniem kilku cyfr.

Przyszła do jego biura, uruchomiła komputer i zalogowała się do internetu. W wyszukiwarkę wpisała datę, imię dziewczyny i słowo włamanie. Dość szybko dotarła do opisu tego samego zdarzenia. Tutaj przedstawione były nagrania twarzy włamywaczy z monitoringu budynku. Skradziony przedmiot wart był kilkadziesiąt milionów euro. Co dziwniejsze, zrabowanego wykopaliska nigdy nie udało się odnaleźć. Szukała dalej.

Z innych stron dowiedziała się, że dwaj chłopcy poruszający się czarnym autem zginęli w tragicznym wypadku. Wpadli pod rozpędzonego tira po tym, jak nie zatrzymali się do policyjnej kontroli. Nie byli karani, nie byli też notowani w policyjnych kartotekach. Media zastanawiały się, dlaczego więc targnęli się na tak desperacki czyn? Pochowano ich na cmentarzu komunalnym przy ulicy Fabrycznej. To było tyle. Do żadnych innych konkretów nie mogła dotrzeć. 

Ulica Fabryczna. Wiedziała, że musi tam pójść. Teraz. Nałożyła na siebie krótką, czerwoną sukienkę, buty na bardzo wysokim obcasie, takie tylko miała, i ruszyła na miasto. Ulice były puste. Nie dała się. Nie musiała. Wsiadła do pierwszego, nocnego autobusu. Na następnym przystanku, dziwnym trafem, pojawili się kontrolerzy. Oczywiście nie miała biletu. Poprosili o dokumenty, ale także ich nie miała. Nie miała ich przecież w ogóle. Dwaj panowie byli mało kulturalni. Zaczęli kierować pod jej adresem sprośne żarty, sugerując, że za przejazd może zapłacić seksem.

W końcu zorientowali się, że dziewczyna, mimo iż ładna i zgrabna jest raczej mocno wystraszona, lub raczej bardzo nieśmiała. Takie sprawiała wrażenie. Czuła, że to pozwoli jej przejść przez to zdarzenie obronną ręką. Tak też się stało. Pozwolili jej opuścić pojazd na kolejnym zatrzymaniu.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...