Szukaj na tym blogu

21 maja 2022

Seks - lalka.

29.  Czy Sylwia jeszcze żyje? 


-Powiedz, kim jestem? Czy jestem tamtą dziewczyną, która leży w tym zimnym grobie, czy może też jestem seks-lalką, robotem, który stoi przed tobą? Marek, proszę cię, powiedz mi, czy Sylwia jeszcze żyje? Czy Sylwia siedzi tu, w tej plastikowej głowie, powiedz mi, bo to mnie rozsadzi, powiedz, bo zwariuję?

Przytulił ją mocno i szepnął:

-Nie wiem, po prostu nie wiem. 


Tej nocy, w tym autobusie, rzeczywiście, czuła się bardziej małą wystraszoną dziewczynką, której ktoś wyrządził bardzo wielką krzywdę, niż bezdusznym bezwzględnym robotem. Jej prawdziwa osobowość coraz bardziej dawała o sobie znać. Coś to było przedtem, nie dawało jej spokoju i z każdą godziną coraz intensywniej wychodziło światło dzienne. Ruszyła przed siebie. Piechotą. Nie zastanawiała się nad tym, gdzie idzie i czy właściwie dotrze we wskazane miejsce. Czuła, że musi iść. 

Po drodze spotkała jakiegoś mężczyznę, gdzieś się spieszącego i zapytała, jak dojść do cmentarza. Ten spojrzał na nią zdziwiony, ale grzecznie wskazał właściwy kierunek.

Kiedy w końcu znalazła się pod wielką, żelazną bramą, zaczynało świtać. Za ogrodzeniem spostrzegła starszego pana, który grabił alejki.

-Przepraszam pana bardzo, nie wie pan, gdzie są pochowani ci chłopcy z napadu na muzeum sprzed lat?

Człowiek spokojnie wskazał jej właściwą mogiłę. Ruszyła powoli, lecz później przyspieszyła, biegła coraz szybciej. Biegła na oślep tak, jakby właśnie tam miała spotkać swoje przeznaczenie. W końcu stanęła nad grobem, a raczej nad trzema pomnikami ustawionymi tuż obok siebie. Na każdym z nich widniała ta sama data i ten sam napis “ zginął śmiercią tragiczną”.

Kiedy patrzyła na nagrobne fotografie, przypomniała sobie wszystko. Teraz dopiero dotarło do niej, kim tak naprawdę jest. Przypomniała sobie, kim była, kim była wcześniej, kim była przed swoją śmiercią. To było dziwne:  umarła, lecz żyje. Gdyby umarła naprawdę, nie czułaby nic, a tak każda sekunda tego co było, tego co mogło być, tego co straciła, bolała jak ostra, wbijana w jej ciało igła. 

Upadła na kolana, a z jej oczu popłynęły łzy wielkie jak groch. Płakała cicho, bezgłośnie, nie było słychać żadnego szlochu, tylko te wielkie łzy ciurkiem płynęły jej po policzkach. Teraz była Sylwią, tylko z Sylwią. Nie była robotem. Była człowiekiem, czującą, wrażliwą istotą. 

-Panie Boże, proszę cię, powiedz mi dlaczego, dlaczego… - wyrzucała z siebie jak katarynka.

Nie potrafiła określić, ile czasu tak płakała. W pewnym momencie wyczuła raczej, niż zobaczyła, że ktoś ją obserwuje w pewnej odległości.

Odwróciła głowę, to był Marek. Podszedł do niej i wziął ją w ramiona. Patrzyła na niego bezradnie, jak małe dziecko.

-Nie mów nic. Wszystko wiem. Ja wszystko wiem, ja rozumiem… - odezwał się cicho.

-Boże... mój Boże... Marek… - szlochała.

-Tak mi przykro... Sylwia, co mogę dla ciebie zrobić?

Odwróciła się do niego i z błaganiem w oczach spytała:

-Powiedz dlaczego?

-Nie wiem.

-Powiedz, kim jestem? Czy jestem tamtą dziewczyną, która leży w tym zimnym grobie, czy może też jestem seks-lalką, robotem, który stoi przed tobą? Marek, proszę cię, powiedz mi, czy Sylwia jeszcze żyje? Czy Sylwia siedzi tu, w tej plastikowej głowie, powiedz mi, bo to mnie rozsadzi, powiedz, bo zwariuję?

Przytulił ją mocno i szepnął:

-Nie wiem, po prostu nie wiem. Wiem jedno. Wiem, że nie należysz już do mnie. Wybacz, ale nie mogę cię już dłużej zatrzymać, nie jesteś rzeczą.

Spojrzała na niego kompletnie zaskoczona. Tego się nie spodziewała. 

-Jak to, nie należę już do ciebie?

-Jesteś wolna, możesz odejść.

Wciąż płacząc, spojrzała na niego bezradnie.

-Jakie to ma teraz znaczenie? Co mam ze sobą zrobić? Gdzie mam pójść? Nie mam nikogo.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeczytaj

Zapach rozkoszy

14. Błagając o więcej A później gwałtownie wyszedł z jej ust – wysunął się powoli, lecz zdecydowanie, zostawiając w niej pustkę gorącą i nat...